czwartek, 27 sierpnia 2009

to i owo w akapitach / Dexter S04E01

Ciężko jest zasiąść do pisania, kiedy nie kieruje Tobą wewnętrzna potrzeba wyrzygania z siebie paru myśli. Jeszcze ciężej jest zasiąść, kiedy obliczasz sobie pozostały wolny czas i narzucasz sobie ilość wypisanych w tym przedziale czasowym tekścików. Jest jak z zapadaniem w sen, z którego wiesz, że musisz się za wcześnie obudzić. Więc obliczasz przed zaśnięciem ilość godzin, szacujesz czas zaśnięcia i po kilku prostych działaniach arytmetycznych jesteś gotów zapaść w głęboki i intensywny, chociaż krótki sen. "Jak teraz zasnę, to się zdążę wykimać" - powtarzasz sobie odliczając: trzy... dwa... jeden... i... dupa. Mijają sekundy, minuty, kwadranse, przekładasz się z boku na bok zmuszając się do zaśnięcia, przekonując samego siebie, że z każdą minutą niespania masz coraz mniej czasu na swój krótki i intensywny sen. Im mocniej się nad tym zastanawiasz, im intensywniej szukasz sposobów na "zaśnięcie w końcu, kurwa mać", tym bardziej się rozbudzasz, tym częściej ziewasz (a to akurat ewolucyjnie zaprogramowany zabieg ożywiania organizmu, a nie usypiania go) i otwierasz oczy by sprawdzić ile czasu jeszcze zostało. Tik-tak, tik-tak. W końcu udaje ci się na tyle zmęczyć przewalaniem z boku na bok, że zamiast przeszkadzać samemu sobie analizą procesu zasypiania, po prostu bezmyślnie odpływasz. Poranne wybudzanie odbywa się oczywiście w dramatycznych okolicznościach, najpierw duszona do granic możliwości budzikowa "drzemka", potem chwila na uzyskanie szczątkowej orientacji w terenie i wizyta w najbliższym pomieszczeniu z instalacją sanitarną. Winą za niewyspanie obarczasz oczywiście siebie, bo zamiast zasnąć od razu, to wierciłeś się rozmyślając nad sposobem przejścia w błogi stan nieświadomości. Postanawiasz, że następnym razem przestaniesz się zadręczać, zmuszać i odliczać, tylko zwyczajnie zalegniesz i zaśniesz. Ta, jasne. Prawda jest taka, że jeśli te sytuacje zdarzają się cyklicznie, twój organizm dopiero po jakimś "domyśli się", że może nie warto grać w chuja z właścicielem, tylko wylogować się jak najszybciej, co by poranek był mniej traumatyczny. Zajmie mu to jakiś czas, ale jedno jest pewne - przestawi się w końcu, wiem z doświadczenia. Co innego, kiedy "niewyspanie" odbywa się sporadycznie, np.: przed podróżą, ważną rozmową o poranku, czy innym doniosłym wydarzeniem. Wtedy nie ma przysłowiowego chuja w(e) przysłowiowej wsi. Nie zaśniesz zgodnie ze swoim widzimisię, co więcej - im bardziej twoje "widzimisię" będzie chciało, tym bardziej twój organizm będzie się zapierał. W myśl termodynamicznotechnicznosamochodowej zasady "ja mu w gaz, a on zgasł" - proces zasypiania będzie rozwijał się odwrotnie proporcjonalnie do ilości energii, włożonej w jego rozwój. Dlatego przyjmijcie małą radę. Jak już włączycie budzik, postawcie go tak, żebyście nie widzieli godziny. Nie obliczajcie dokładnego czasu snu/drzemki. Nie zmuszajcie się do "myślenia o niczym", jak już macie jakieś ciężkie myśli (z reguły właśnie wtedy te ciężkie budzą się do życia), to przewertujcie je szybko idąc w jakieś spokojniejsze tematy. Spróbujcie lekkiej, cichej muzyczki w tle, może odwróci Waszą uwagę. Nie wkurwiajcie się, że właśnie przebimbaliście potencjalne 37 minut z Waszego nadchodzącego snu. I tak dalej i tak dalej - tyle teorii. W praktyce żadna z tych porad nie zadziała, bo od zawsze jest tak, że jak się człowiek zmusza do wypoczynku, to nie wypocznie, choćby nie wiem co. Dotyczy to zarówno drzemki jak i snu, wolnego popołudnia, weekendu za miastem, tygodnia na Lazurowym Wybrzeżu, miesiąca w Tajlandii czy rocznej wycieczki dookoła świata. Wiesz, że musisz odpocząć, chcesz odpocząć, marzysz od odpoczynku, ale jak już przychodzi na niego czas, to nie możesz się do niego zmusić. Masz całą teorię w małym paluszku i wciąż nic. Dopiero gdy jakimś magicznym sposobem spuścisz całe ciśnienie z głowy do jakiegoś rynsztoka, dochodzisz do wniosku (a właściwie wniosek dochodzi do ciebie), że odpoczynkowi trzeba po prostu dać się "dziać". Wtedy wszystko idzie jak po Lurpaku. Zupełnie jak pisanie, od którego zacząłem notkę i które umieszczę w poincie, żeby logice stała się zadość. Bo z pisaniem jest tak, że... czasem cie najdzie, mimo że nie chciałeś i napiszesz rozprawkę o spaniu w trudnych warunkach. Potem tę rozprawkę opublikujesz w sieci i zanim się obejrzysz "proces twórczy" się rozpocznie, potrwa i zakończy.

A ty nie miałeś nawet pomysłu na notkę :)

P.S. "Preair", jak sama nazwa wskazuje, jest słowem angielskim. Oznacza ono, to słowo, ni mniej ni więcej, tylko to, że jakieś premierowe medium zostało pokazane garstce wybrańców przed oficjalną premierą. "Preair" odnosi się z reguły do serii radiowych i telewizyjnych - "on air" to w owych mediach oznaka bycia na antenie, "preair", logicznie rzecz analizując odniesie się więc do mediów oczekujących dopiero na swój czas antenowy. Pokazy tego typu mają jedną cechę - ich goście z niebywałą częstotliwością "wykradają" taśmy tylko po to, żeby w czynie społecznym umieścić je w sieci, skąd jak wiadomo raz umieszczonego materiału wykasować się nie da, a podobne próby mogą być porównane jedynie do prób usuwania konkretnych ziarenek piasku z plaży.
Po co ten piracki wstępniak? W sumie po nic, poniższa wstawka mogłaby się obyć bez powyższego wyjaśnienia. Jak znam życie pojawiłyby się jednak pytania typu: "już? a premiera powinna być [data], a nie teraz", "ej skąd masz? w TV jeszcze nie było" albo "czy to aby nie fejk z trojanem?". Dlatego też, przechodząc do sedna, oficjalnie informuję:

Pilotażowy odcinek 4 sezonu serialu "Dexter" jest obecny do ściągnięcia (wraz z napisami marki "Polskie") pod poniższym plakatem. Ogólny zarys fabuły fani znają na 100%, reszcie zainteresowanych polecam Google + trzy poprzednie sezony. Jeśli tak jak ja stęskniliście się za Debrą, Masuką czy Batistą, ciekawi Was jak w nowej rzeczywistości poradzi sobie świeżo upieczony "najbardziej zabójczy" tatuś i mąż i nie możecie doczekać się uchylenia przynajmniej rąbka tajemnicy Trinity Killera - to odcinek Was nie rozczaruje. Nowy (lepszy?) Dexter w TV już 27 września. W systemie"preair" już dzisiaj na Twoim dysku. Polecam:


4 komentarze:

Cookie pisze...

...to ja ide teraz spac. bez przewalania :)

dex wymiata.

owiec pisze...

juz jedna deska poszla, wiec dobrze ze bez przewalania :D

królowa jęczybuła. pisze...

eeetam. lepiej przyjebac na raz ;d

Cookie pisze...

dextera czy lozko?:P