niedziela, 7 grudnia 2008

hurra hultaje!

gram w koszykówkę. to wyznanie nie powinno dziwić moich znajomych, ale tez nieznajomych zaskakiwac nie powinno. pare razy popelnilem notki o NBA, wspominalem rowniez o bardziej amatorskim, ale niemniej emocjonujacym nurcie koszykowki jakim jest MLB i w jakim mam przyjemnosc uczestniczyć. nie bede wspominal juz ewolucji, jaką koszykowka amatorska w szczecinie przeszla, nie bede wyliczal miejsc i okazji, w ktorych takie niespelnione gwiazdy swiatowego basketu jak ja mogly/mogą (przy wydatnej pomocy osob trzecich zwanych Organizatorami) spelniac swoje ambicje, niemniej jednak basket w szczecinie jest, zyje, ma sie dobrze, rozwija sie, przeksztalca, szuka i znajduje sobie mecenasow z grubym portfelem i dzieki temu od lat rzesze sportowcow amatorow moga sie sprawdzic w ramach ligowych rozgrywek.

czemu o tym wszystkim pisze, skoro zaznajomieni z tematem wszystko to wiedza, a reszty to nie interesuje? otoz gra i zabawa sportowa w takim przedsiewzieciu jak Liga Amatorska to jedna rzecz. oczywiscie podstawowa, niemniej jednak ludzie i cala "otoczka" to tak naprawde najwazniejszy czynnik decydujacy o tak niewymiernym kryterium jak "klimat" ligi. - i tutaj wlasnie wyjasnienie skąd dzisiejszy temat. otoz aktualnie-nam-działająca liga MLB to doskonaly przyklad tego, w jaki sposob przy odrobinie dobrej woli i masie ciezkiej pracy zorganizowac rozgrywki amatorskiego basketu z klimatem jakiego nie powstydzilaby sie PLK. jest dwustopniowy uklad ligowy, sa pelne pomeczowe statystyki, jest strona internetowa ze zdjeciami, meczami do sciagniecia, programem do "obstawiania" i last but not least cotygodniowymi notkami - od zapowiedzi przed do raportów po. są wreszcie znajacy sie na wylot gracze (to akurat zasluga dlugiej historii amatorskiej koszykowki w Szczecinie) oraz pan szef wszystkich szefów, komisarz ligi, niejaki Maciej Szyszko, dla znajomych Maciek, ten od stolika :) mimo ze nie jestem raczej dupolizem i staram sie nie slodzic za bardzo nikomu, to jednak jego zaslug w budowaniu wspomnianego klimatu nie da sie przecenic. nie wspominam juz o organizacji czysto technicznej, o mozliwosciach jakie daje wszechstronnosc serwisu MiastoBasketu.com, ale mowie o wszystkich tych zabiegach, ktore z ligi robią cos wiecej niz tylko system weekendowych rozgrywek dla kilkuset osob. tak wiec są i barwne dyskusje czy to na forum "e-" czy "realnym", sa artykuly naladowane emocjami (a nie tylko suche relacje), sa pseudonimy nadawane przeroznym graczom, coraz to nowe pomysly, jest zespol zlozony z samych Pań, ostro walczacych z brzydszą plcią o kazda pilke, że o billboardach reklamujacyh lige na zewnatrz nie wspomne. przyznam szczerze, ze sam zostalem nie raz (ku mej uciesze) "zahaczony" takimi inicjatywami Maćka, moją mordę bedziecie mogli zobaczyc na niektorych nowych plakatach za czas jakis, blizej nie okreslony (jak mnie zobaczycie to piszcie :P) no i dorobilem sie chlubnego, kolejnego w mej kolekcji pseudonimu "Hrabiego". dodatkowo Maciej wspomnial przy okazji ostatniej zapowiedzi tygodnia o moim blogu (w kontekscie zawieszenia i "dodatkowego czasu na pisanie") wiec nie bylbym sobą gdybym nie odpowiedzial u siebie.
(UWAGA PRYWATA! - sprawy dzisiejszego technicznego nie bede roztrzasal, zagralismy chyba najlepsze zawody w tym sezonie, wiec ten jeden trafiony osobisty w plecy roznicy nam specjalnej nie zrobil, wina w ostatecznym rachunku byla moja, chociaz "niezgloszony" widnieje na ten przyklad w statystykach za obecny sezon, wiec skoro w jednym meczu zagral bez problemow, to tym bardziej pare tygodni pozniej tych problemow byc nie powinno. ale bylo minelo, na celowniku stawiac cie nie bede, a jesli juz to na takim - po swietach wielkanocnych. KONIEC PRYWATY)
wracajac do tematu, chociaz dzisiejszy wpis ma go raczej zarys (a tytul notki w sumie nijak sie do tresci ma, chociaz ci ktorzy byli w piatek w city i w niedziele na meczu wiedza ze ma wspolnego duzo i to bardzo :P), moglbym napisac ze wydarzenie pod nazwą MLB to kawal niezlej roboty i krok w kierunku zbudowania trwalego, pozytywnego i dobrze zorganizowanego pola umozliwiajacego fanom aktywnego spedzania czasu rywalizację w uregulowanych ramach ligi amatorskiej. owszem moglbym. ale w zamian napisze ze to okazja do kurewsko dobrej zabawy w koszkówkę. i tez bedzie racja :)

p.s. jesli czujesz niedosyt zwiazany z trescia notki to sciagnij i posluchaj (a jesli nie masz duszy pirata to sciagnij, posluchaj, wypierdol z dysku i kup oryginal) tej plytki, za którą stoją panowie, októrych to panach w samych superlatywach wypowiadali sie miedzy innymi tacy inni panowie jak LTJ Bukem, Gilles Peterson, Laurent Garnier czy Jazzy Jeff i u których to panów na owej plycie goscinnie pojawili sie m. in. Alice Russel czy Deborah Jordan.
klasycznie zachęcę - śsijcie (nie wiem jak jest ssać po czesku, ale strona, z ktorej bedziecie to sciagac jest wlasnie taka pepikowa. w razie problemow - najpierw wpiszcie kod z obrazka i wcisnijcie enter - potem ewentualnie piszcie w komentarzach "nie da sie, z bratem informatykiem caly wieczor probowalismy i nic").
enjoy:
a jak juz zassiecie i podczas odsluchu nie bedziecie wiedzieli gdzie rece podziac to polecam wlasnie znaleziony portal o, jak dziwnie by to nie zabrzmialo, wyjebujących z butów butach. www.sneakerfreaker.com. polecam, tylko potem wylacz juz komputer. szczegolnie jak mieszkasz z rodzicami. czemu...?
zaufaj mi, dobrze radze :)

Brak komentarzy: