<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391</id><updated>2012-01-27T20:26:17.272+01:00</updated><title type='text'>prawiecodzienne owcze notki</title><subtitle type='html'>w krzywym zwierciadle internetu się o(d)bijam</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>306</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-6647002900388969142</id><published>2012-01-11T03:53:00.008+01:00</published><updated>2012-01-11T04:02:30.531+01:00</updated><title type='text'>na nowo i noworocznie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;20 Kwietnia 2011r. 266 dni pierdolonej posuchy na moim własnym metrze kwadratowym internetu, który obiecałem doglądać, obsiewać słowem i podlewać żartem regularnie. A teraz co? Chwastem zarosło, marchewki pogniły, chryzantemy do wyrzucenia i jeszcze co chwila słyszę: "Może byś coś zrobił w końcu z tym śmietnikiem? Posprzątał? Zasiał coś nowego? Tak fajnie było i zjebałeś, weź to ogarnij w końcu, bo przykro patrzeć". Kiedyś pomyślałbym, że to fajnie tak dać się wyczekać fanom moich pierdół - po celebrycku i w ogóle. Teraz raczej ze wstydem siadam do klawiatury, licząc na to, że może ktoś się stęsknił i widząc nową notkę odkurzy sobie ten adres w Ulubionych i choć raz uśmiechnie japę podczas lektury. Cytując mojego faworyta wśród serialowych skurwieli z przerośniętym ego - &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=cwphSQH9Ryg"&gt;I'm back, baby!&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieco ponad rok temu, przy okazji przełomu rocznego, przygotowałem Wam i sobie &lt;a href="http://korwytolubia.blogspot.com/2010/12/na-pozegnanie-i-powitanie.html"&gt;paczkę życzeń na nowy, 2011 rok&lt;/a&gt;. Dokładnie rok później miał nadejść czas korekt i podsumowań. Tyle, jeśli chodzi o dotrzymywanie terminów. Niemniej jednak sam pomysł nawiązania do tamtej notki i rozpoczęcia tym samym ponownej zabawy w pisanie nie jest taki najgorszy. Wybaczcie więc spóźnienie i przytulcie do ucha kilka słów na nadchodzące 366 dni, które może znowu okażą się lepsze niż poprzednie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Patrząc na poprzednie lata, a także na te przed nimi i te jeszcze wcześniejsze, mogę Wam śmiało powiedzieć, że 2012 przyniesie kilka rzeczy, pewnych jak etat Ibisza w Polsacie. Obiecuję zatem, że ani polska polityka nie stanie się poważna, ani polskie kabarety śmieszne, ani polscy kierowcy rozsądni i trzeźwi. Równie pewni możecie być tego, że w ciągu tych dwunastu miesięcy zdrożeje coś bardzo Wam niezbędnego, a stanieje jakiś bezużyteczny chłam. Telewizja wciąż będzie promować sezonowe miernoty, radio nie przestanie układać playlist w oparciu o gust bywalców Pinokia, a w kinach co jakiś czas będzie wybijać szambo w wersji 3D. To nie jest kurwa Hogwart i nie liczcie tu na żadne czary-mary.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zrozumcie mnie źle, ja nigdzie nie zapodziałem moich różowych okularów - chcę Wam tylko uświadomić, że pewne rzeczy są stałe, niezmienne, constans i nie ma co na nie narzekać. Będą i już - narzekanie jest dla dobre dla recenzentów polskich komedii i autorów Demotywatorów. Cała reszta powinna powyższy akapit skwitować leniwym "pfff". Przynajmniej z kilku powodów:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W 2012 czeka &lt;a href="http://fdb.pl/katalog/rok/2012?catalog[year_from]=2012&amp;amp;catalog[year_to]=2012&amp;amp;page=1"&gt;kilka niezłych filmów&lt;/a&gt; ("ostatni" Batman, czy "pierwszy" Hobbit, żeby wymienić tylko dwa najbardziej mnie kręcące), czy kontynuacji seriali, które z radością kradniemy z internetów, żeby móc rozpoczynać rozmowy ze znajomymi od "Widziałeś? Nie? To nic Ci nie powiem, bo będzie spojler!". Od czasu do czasu dygniemy z pewnością na jakiś koncert, pojedziemy na kolejne edycje ulubionych festiwali, albo sprawdzimy pierwsze edycje nowych. Do tego nasi ulubieni muzycy znów zaskoczą nas porcją świetnej muzyki w swoim wykonaniu... albo wręcz przeciwnie - wyładują nam w uszy wyjątkowy szajs, dzięki czemu zaczniemy szukać czegoś nowego, świeżego i odkryjemy nowych ulubionych wykonawców. Natura nie znosi próżni. W międzyczasie, jak zwykle znienacka, trafimy na jakąś szatańską imprezę, po której będziemy dochodzić do siebie tydzień. Minimum. Tak było w 2011 i tak samo będzie w 2012, że o 2013 nie wspomnę, bo to prawo serii. Wyjątków nie przewiduję, tym bardziej, że mam dla Was doskonałą wiadomość! Mimo armii nawiedzonych oszołomów i ich stukniętych teorii, świat się nie skończy 21 Grudnia z powodu ostatniej kartki w Wielkim Złym Kalendarzu. Czemu? A niby czemu miałby się kończyć? Mój kalendarz, jak to kalendarze mają w zwyczaju, też się niedawno skończył, a życie jak się toczyło, tak się toczy. Nie wiem, może autorom zabrakło chęci, żeby go pociągnąć dalej, może doszli do wniosku, że dwanaście kartek wystarczy i pod koniec grudnia trzeba sobie sprawić kolejny egzemplarz. Tak czy inaczej - kalendarze jako zwiastuny Armageddonu są przereklamowane, nieważne czy robili je Majowie przed naszą erą, czy Prószyński i S-ka przed paroma dniami. Koniec, kropka. Możecie planować Sylwestra 2012/13. Nie ma za co.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle w temacie mojej pewności. Pozostały już tylko życzenia, bo to w takich notkach standard, a wbrew pozorom lubię się standardów czasem potrzymać. Na początku przypomniałem notkę sprzed roku i czytając ją po raz kolejny, doszedłem do wniosku, że nic z tego co napisałem, nie straciło na aktualności. Wybaczcie zatem auto-kserowanie, ale jeśli coś Wam się z tego wciąż nie spełniło, to niech się spełni w końcu teraz. Jeśli zaś się udało... to fuck it! Niech się uda jeszcze raz! Dobrych rzeczy nigdy za wiele. Dlatego zapamiętajcie, że nowym, 2012 roku znowu "&lt;i&gt;będziemy chudnąć, częściej chodzić na  ambitne filmy, słuchać więcej muzyki, poprawiać biceps, więcej zarabiać,  mniej palić, więcej się ruszać, mniej pić. Będziemy ładniejsi, żywsi,  mądrzejsi i po prostu lepsi. Znajdziemy czas dla rodziny, dla  przyjaciół, zakochamy się, będą oświadczyny, śluby, dzieci, nowe  mieszkania, nowe samochody, nowe kariery, awansy, zdane egzaminy,  obronione prace, szóstki w szkole i pochwały od szefa. Jedzenie będzie  zdrowsze, mieszkanie czystsze, język bardziej kwiecisty, ubrania  bardziej modne, a buty lepiej wypucowane. Ogólnie rzecz biorąc &lt;strike&gt;2011&lt;/strike&gt; 2012 to  będzie TEN rok, najlepszy do tej pory, ze wszystkim, czego poprzednie  lata nie miały, wypchany po brzegi postępem i samodoskonaleniem. &lt;strike&gt;365&lt;/strike&gt; 366 dni  naszego własnego El Dorado.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Niech Wam się zatem pospełnia! Wszystko i wszystkim! Załóżcie okulary w  kolorze bladokoperkowego różu i róbcie sobie dobrze. Idźcie do przodu,  nie patrzcie do tyłu, rozwijajcie się, korzystajcie z życia, podejmujcie  decyzje, osiągajcie cele, spełniajcie marzenia, doceniajcie i bądźcie  doceniani, uśmiechajcie się, kochajcie, wybaczajcie, pomagajcie i tak  zwyczajnie, tak po prostu - bądźcie lepsi&lt;/i&gt;."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Witając Was ponownie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;życzy Autor.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2012%2F01%2Fna-nowo-i-noworocznie.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;font&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-6647002900388969142?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/6647002900388969142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=6647002900388969142' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6647002900388969142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6647002900388969142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2012/01/na-nowo-i-noworocznie.html' title='na nowo i noworocznie'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-6730184543297938761</id><published>2011-04-20T11:01:00.001+02:00</published><updated>2011-04-20T11:02:20.745+02:00</updated><title type='text'>Szarża</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Xg1SoZ_Bb-4/TawbTcwILcI/AAAAAAAABd0/I7zeaU1l3DU/s1600/27172_106045052763089_103371516363776_91787_15954_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-Xg1SoZ_Bb-4/TawbTcwILcI/AAAAAAAABd0/I7zeaU1l3DU/s400/27172_106045052763089_103371516363776_91787_15954_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za oknami wiosna, a na blogu zima, zaspy, bałwany i przeręble.Czas więc na kalendarzowy update i świeżutki wiosenny temat - a cóż bardziej pasuje do dłuższych dni, ciepłych promieni słonecznych, delikatnego wietrzyku, kwitnących krokusów i świergolących skowronków, niż czterdziestu rosłych chłopa odzianych w naramienniki i kaski i zastanawiających się jak urwać głowę innym odzianym w kaski facetom?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze myślicie - dzisiejszym tematem będzie Futbol Amerykański znany także jako Gridiron. Gra zespołowa, której Europa generalnie nie rozumie, a która w Stanach jest najpopularniejszym sportem, zaraz po wpierdalaniu potrójnie powiększonych zestawów z McDonald'sa. Dla przeciętnego widza i do tego laika w temacie, mecz futbolu wygląda jak ustawka kibiców z towarzyszeniem przedziwnego przedmiotu w kształcie jajka, nazywanego nie wiedzieć czemu piłką. Kiedy jedna ekipa jest w posiadaniu tego jajka i chce je przenieść do przodu, druga robi wszystko, żeby do tego nie dopuścić. A że wachlarz "przeszkadzajek" jest dość bogaty, widz może być świadkiem wielu widowiskowych uderzeń, rzutów o murawę, ciosów barkiem, przetrąceń w powietrzu czy wreszcie przygnieceń do gleby. Tak mniej więcej wygląda pojedynek futbolowy dla postronnego obserwatora... i w zasadzie oddaje całkiem nieźle, choć w wielkim uproszczeniu główną zasadę gry - "Jeśli ja mam piłkę, to chce z nią dobiec o tam, widzisz? Ale ty zrobisz wszystko, żebym tam nie dobiegł, rozumiem. Tylko pamiętaj, że jak ty będziesz miał piłkę, to wtedy ja ci zrobię takie kuku, że już nie wstaniesz. Capisce?". Wnikliwy obserwator zauważy już jednak, że panujący na boisku chaos i przepychanki to tylko pozory, a rozgrywka nie polega na (nomen omen) wolnej "amerykance", ale kierują nią bardzo jasne, choć relatywnie skomplikowane zasady (w porównaniu np. do futbolu wyprodukowanego w Anglii). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszą informacją, która może przydać się nowym widzom jest podział drużyny na dwie formacje - defensywną i ofensywną. Mówiąc slangiem gier komputerowych - futbol amerykański to w zasadzie strategia turowa: najpierw "offense" jednej drużyny podejmuje wysiłki w celu  zapunktowania, którym ma zapobiec "defense" drugiej drużyny, a potem  sytuacja się odwraca. Taka "tura" trwa maksymalnie 4 próby, podczas których zawodnik ataku, ma za zadanie zdobyć przynajmniej 10 jardów boiska. W przypadku niezdobycia takiego pola inicjatywa przechodzi na stronę przeciwnika, na boisku zmieniają się formacje i rozpoczyna się kolejna tura - tym razem w druga stronę. Czym jest "zdobywanie jardów"? Jest to po prostu akcja, w której zawodnik ataku przenosi piłkę na określoną odległość od linii wznowienia, czyli rozpoczęcia zagrywki (może to zrobić sam przebijając się przez ścianę z obrońców drużyny przeciwnej, lub złapać podanie odpalone z reguły od swojego rozgrywającego, czyli quarterbacka). Zdobycie 10 lub więcej jardów skutkuje przesunięciem linii wznowienia i zbliżenia drużyny atakującej do pola punktowego (end-zone). Przytarganie tam piłki przez zawodnika ofensywnego, czyli słynne "przyłożenie" skutkuje 6 punkcikami na konto jego drużyny plus szansą na zdobycie dodatkowego punkcika za pomocą kopnięcia w bramkę w kształcie wyszczerbionego widelca, lub jeszcze jednego przyłożenia (to już za dwa punkciki). W tym miejscu muszę dodać, że są to absolutnie podstawowe informacje dla ewentualnego nowego kibica futbolowego, do tego napisane językiem, za który każdy gridironowy purysta powiesił by mnie za jaja na najbliższej bramce. Doszedłem jednak do wniosku, że jeśli chcesz zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, to pokazana tu okrojona forma łopatologiczna będzie najlepsza na początek. Zgadza się - początek, bo żeby w pełni cieszyć się oglądaniem futbolowego widowiska, warto zapoznać się z całym zestawem zasad, dostępnych chociażby tu: &lt;a href="http://husaria.eu/?page_id=212"&gt;na oficjalnej stronie Zachodniopomorskiej Husarii&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym momencie doszedłem do meritum, które tradycyjnie już na tym blogu orbituje w okolicach zakończenia. Po co ten cały wywód o zasadach? Otóż jest ku temu całkiem fajny powód. W Szczecinie wznowiła działalność wspomniana wyżej Zachodniopomorska Husaria - drużyna futbolu amerykańskiego, która już 14 maja rozpoczyna rozgrywki o &lt;a href="http://www.pzfa.pl/?go=plfa&amp;amp;liga=2"&gt;mistrzostwo PLFA II&lt;/a&gt;. Ekipa ma już na koncie dwa wygrane sparingi (wyjazdowy z Eberswalder Warriors oraz miejscowy z Bydgoszcz Archers), a w planach oczywiście wygranie ligi i awans do ekstraklasy. Jako znany przeciwnik "szczecinizmu" (dla przypomnienia - objawiającego się w patologicznym powtarzaniu, że "u nas się nic nie dzieje"), polecam Wam wizytę na boiskach, na których rozgrywane będą mecze. Skoro jeśli Warszawie mecze pierwszoligowej drużyny przyciągają już na trybuny po 2tys. kibiców, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i u nas Husaria dorobiła się grupy sympatyków. Futbol przestaje powoli już być domeną stricte jankeską, a jak lepiej przekonać się o "fajności" tego sportu, niż kibicując na żywo szczecińskiemu teamowi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Więcej informacji na temat drużyny i rogrywek sezonowych na stronie &lt;a href="http://www.husaria.eu/"&gt;www.husaria.eu&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://www.facebook.com/pages/Zachodniopomorska-Husaria/103371516363776"&gt;Facebook'owym profilu zespołu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F04%2Fszarza.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;font&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-6730184543297938761?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/6730184543297938761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=6730184543297938761' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6730184543297938761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6730184543297938761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/04/szarza.html' title='Szarża'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Xg1SoZ_Bb-4/TawbTcwILcI/AAAAAAAABd0/I7zeaU1l3DU/s72-c/27172_106045052763089_103371516363776_91787_15954_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-2825455031381496556</id><published>2011-03-26T18:25:00.001+01:00</published><updated>2011-03-26T18:25:56.219+01:00</updated><title type='text'>300</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-LnNp3H5r2Ng/TYh_SBeqcoI/AAAAAAAABdw/Fmk8sZigMHk/s1600/d84bbd71-144e-47cc-b5fc-6cb04e525571.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="155" src="https://lh3.googleusercontent.com/-LnNp3H5r2Ng/TYh_SBeqcoI/AAAAAAAABdw/Fmk8sZigMHk/s400/d84bbd71-144e-47cc-b5fc-6cb04e525571.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mam weny dzisiaj zupełnie. Głowę zostawiłem prawdopodobnie wczoraj na barze, tok myślowy urwał się chyba koło 4 nad ranem, a palce zamiast pisać wolałyby pewnie robić coś dużo bardziej interesującego (nie wiem, może pograć na piszczałce, albo postukać w blat stołu). W normalną sobotę pewnie pierdolnąłbym to w kąt i zabrał za wycieranie mordą poduszki, niemniej jednak dzisiejsza sobota nie jest taka znowu normalna. Nie dość, że imieniny obchodzi Eutychiusz, Ludger i Tworzymir, a tłumy na całym świecie świętują rocznicę koronowania Ptolomeusza V na faraona (oprócz Salt Lake City - tam wiwatują z powodu okrągłej 181 rocznicy wydania Księgi Mormona) to jeszcze w tym skromnym zakątku internetów mam zaszczyt pochwalić się urodzinową notką numer 300, pisaną z okazji 3 urodzin bloga (ale heca, że się zgrało!).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ależ ten czas zapierdala... Równo 3 lata temu, niewyjustowanym wpisem "&lt;a href="http://korwytolubia.blogspot.com/2008/03/najsampierw.html"&gt;najsampierw&lt;/a&gt;", oficjalnie rozpocząłem zabawę w niepoważnego blogera. Z założenia miał to być mój publiczno-prywatny pamiętnik, miejsce przelewania na klawiaturę podniet, wkurwów, reakcji, wspominek, refleksji i zdań na temat. Założenia mają niestety to do siebie, że często idą do kasacji po ciężkim zderzeniu z rzeczywistością, ale w tym konkretnym przypadku spełniły się w stu procentach. Od trzech lat z większą lub mniejszą regularnością publikuję sobie przeróżne pierdoły, które Wy potem czytacie i nawet czasem się śmiejecie, bo to z reguły śmieszne są pierdoły, przyznajcie sami. Czasem nawet mówicie mi, że się podoba, a wtedy ja się cieszę, bo to miłe jak robisz coś co lubisz, a komuś innemu to się podoba. Dodatkowo łechce to moje ego i wypełnia próżniaczą potrzebę komplementów, więc kółko się zamyka i się kręci. I to jest fajne i niech to trwa i na cały świat lasso!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Dziś urodziny obchodzi również Zenon Laskowik.Taki fakt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F03%2F300.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;font&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-2825455031381496556?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/2825455031381496556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=2825455031381496556' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2825455031381496556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2825455031381496556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/03/300.html' title='300'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-LnNp3H5r2Ng/TYh_SBeqcoI/AAAAAAAABdw/Fmk8sZigMHk/s72-c/d84bbd71-144e-47cc-b5fc-6cb04e525571.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-991191925439774901</id><published>2011-03-17T17:04:00.002+01:00</published><updated>2011-03-17T17:41:34.758+01:00</updated><title type='text'>Idiota Polski</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idiota Polski (IP) - gatunek Polaka, występujący głównie na terenach Europy środkowo-wschodniej, choć duże skupiska migrujących przedstawicieli tej odmiany można zaobserwować również w ekosystemach na całym świecie (głównie Irlandia, Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone Ameryki Północnej). Charakterystyka zewnętrzna IP jest w zasadzie niemożliwa do podsumowania z racji faktu, iż poszczególne osobniki mogą diametralnie różnić się aparycją (co nie przeszkadza w zaliczeniu ich do tej samej grupy). Wśród wielu badaczy pokutują jednakowoż przeróżne stereotypy, które przedstawicielom IP przypisują typowe, zależne od wieku oraz płci cechy szczególne. Uogólnieniem byłoby jednak stwierdzenie, że każdy IP to posiadacz sumiastego wąsa, fryzury na "irokeza", trwałej ondulacji, tipsów, butów "Puma Ferrari", lub sandałów nakładanych na skarpety typu "frotte". Dlatego właśnie niniejsza charakterystyka nie będzie odnosiła się do cech fizycznych, a skupi się na wspólnych dla gatunku cechach umysłowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zatem rozpoznać IP? Pierwszą, a zarazem podstawową cechą każdego osobnika jest bezkrytyczne przekonanie o znajomości każdego tematu, na jaki IP się wypowiada. Typowy Idiota Polski zna się doskonale na skokach i biegach narciarskich, wyścigach Formuły 1, piłce ręcznej, nożnej i siatkowej. Zna pojęcia "buli", wie która belka daje najlepszy dystans, wprawnym okiem ocenia jakość telemarku, jest obyty z technikami wyprzedzania na zakrętach, ma w głowie techniczny plan dyfuzorów, w ciągu kilkunastu sekund potrafi wyjaśnić jasno i klarownie skomplikowane zasady taktyczne w wymienionych wyżej sportach zespołowych, a także w mgnieniu oka wyjaśnić powody oczywistych jego zdaniem pomyłek sędziowskich. W dyskusjach powołuje się na niemożliwe do sprawdzenia źródła, lub swój własny autorytet, który z racji wspomnianego "bezkrytycznego przekonania o znajomości tematu" ma charakter niepodważalny i ostateczny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sport to oczywiście nie jedyna dziedzina zainteresowań Idioty Polskiego. IP z równą pewnością porusza się w tematach polityczno-gospodarczych. W przeciwieństwie do innych uczestników debat, Idiota Polski nie prezentuje poglądów, a jedynie suche, niepodlegające dyskusji fakty. Jest specjalistą w dziedzinie historii i ekonomii, polityki wewnętrznej i międzynarodowej, zagadnień społecznych, edukacyjnych i prawnych. Z zasady nie zgadza się z przyjętymi ogólnie założeniami w omawianej sferze, prezentując własne wersje i teorie. Jego ekspertyzy dotyczą tak odległych tematów jak stosunki państwo-kościół, polityka narkotykowa, awionika i katastrofy lotnicze, działalność służb specjalnych w kraju i za granicą, podziemie aborcyjne, teoria i praktyka przemian politycznych, teorie spiskowe oraz równouprawnienie ze względu na płeć czy orientację seksualną - żeby wymienić tylko kilka przykładów. Idiota Polski chętnie udziela się we wszystkich tematach, w których czuje się pewnie, stąd jego obecność we wszystkich tematach w ogóle. Lubi argumenty ad personam, co wynika z ugruntowanego poczucia własnej wyższości i posiadania wiedzy niedostępnej jego adwersarzom. IP wychodzi ze słusznego w swoim mniemaniu założenia, że ludzie prezentujący odmienne poglądy to poddane praniu mózgu, bezrozumne kukiełki i tym samym merytoryczna dyskusja jest z zasady niemożliwa. Ów tok myślenia sprawia, że Idiota Polski najlepiej czuje się w towarzystwie ludzi o identycznej percepcji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skąd wziął się Idiota Polski? Jakie są jego korzenie? Za początek rozwoju tego specyficznego gatunku uznać możemy transformację ustrojową z roku 1989 i nową dla wielu zasadę "wolności wypowiedzi". Początki nie były oczywiście spektakularne - IP nie miał w pierwszych latach ewolucji wystarczających środków przekazu. Jego wystąpienia ograniczały się do ławek w parku, spotkań przy wódce, komunikacji miejskiej czy kolejek w sklepach lub przychodniach. Dopiero rozwój mediów i Internetu oraz idąca wraz z nim nieograniczona możliwość publicznej wypowiedzi przyspieszyły rozwój gatunku i ukształtowały dzisiejszego Idiotę. Oczywiście nadal można gdzieniegdzie napotkać przedstawicieli poprzedniego stadium - Publicznych Idiotów Polskich, występujących głośno i na temat we wspomnianych wyżej lokalizacjach. Niemniej jednak Internetowy Idiota Polski to jak do tej pory najbardziej zaawansowany ewolucyjnie przedstawiciel gatunku.  Anonimowy, aktywny, wszechwiedzący i krytyczny, dodatkowo niereformowalny, zamknięty i występujący powszechnie. Największe polskie fiasko XXI wieku.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F03%2Fidiota-polski.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;font&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-991191925439774901?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/991191925439774901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=991191925439774901' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/991191925439774901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/991191925439774901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/03/idiota-polski.html' title='Idiota Polski'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-6578868422832621463</id><published>2011-03-03T18:05:00.004+01:00</published><updated>2011-03-03T18:29:22.154+01:00</updated><title type='text'>Lubię</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię jak słońce świeci mi w twarz i razi po oczach i kicham od tego. Lubię lato, bo lubię letnie ciuchy. Lubię marki i metki mówiące, że to markowe oraz sneakersy też lubię. Lubię krótkie spodenki, krótkie rękawki, krótkie skarpetki oraz buty raczej letnie niż nie. Lubię lato, bo lubię patrzeć. Na dekolty, na ramiączka, na spódniczki, sukienki, szorty i pępki. Lubię kobiety z tatuażami, wystające kości biodrowe i te dołeczki nad pośladkami. Lubię kobiety w ogóle.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię wódkę z Red Bullem, gin z tonikiem i whisky z colą. Jointy też lubię. Lubię muzykę. Najbardziej taką, którą aktualnie najbardziej lubię. To się zmienia na osi czasu, ale w konkretnym punkcie lubię zawsze to, czego słucham. Lubię imprezy i koncerty i festiwale i wszystko co brzmi tym co lubię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię leniuchować. Nic nie robić i myśleć, fantazjować, wyobrażać i zapadać się w tym. Lubię nowe miejsca, ludzi i doznania. Lubię ludzi tak w ogóle. Tych których lubię, bo bez nich się nie liczy i tych których nie lubię, bo zrobili mi źle - tych też lubię, bo dodają koloru, a czarny to też kolor w końcu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię przeklinać. Lubię obsceniczny żart, dowcipy w tematach tabu i wyśmiewanie świętości. Lubię pisać. Kleić literki w słowa, słowa w zdania, a zdania w akapity. Lubię kiedy czytasz to co lubię pisać i lubisz to też. Lubię komplementy, miłe słówka i komentarze - te wszystkie kropelki wypełniające czarę próżności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię wierzyć, że będzie dobrze, planować w różowych binoklach i czuć,  że się uda. Lubię jak się udaje. Lubię też mieć w dupie jeśli się nie  uda. Lubię się nie przejmować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię nie spać do późna, a potem dla odmiany spać do późna - jedno po drugim.&amp;nbsp; Lubię wydawać pieniądze. Lubię duże i małe przyjemności, jedzenie, filmy, komiksy i książki. Lubię żółte M'n'Msy, "Mikołajka", cheesburgera z McDonald'sa, kawę z mlekiem i cukrem, "Misia", "Futuramę" i seks. Nie na raz, ale lubię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię jeszcze całą masę rzeczy, szczególnie tych, o których nie pamiętam teraz. Lubię o nich zapominać, bo przyjemnie jest sobie o nich przypomnieć. Lubię to bardzo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F03%2Flubie.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-6578868422832621463?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/6578868422832621463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=6578868422832621463' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6578868422832621463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6578868422832621463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/03/lubie.html' title='Lubię'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7289822646922419765</id><published>2011-02-18T16:13:00.002+01:00</published><updated>2011-02-18T16:17:55.370+01:00</updated><title type='text'>trzy słowa.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na wstępie - wszystkich pytających o nowe produkcje studia filmowego "Minikadr" informuję, że najbliższe plany obejmują - czarną komedię sci-fi pt. "Uszy z Tyranów / Ears of the Tyrants", a także ambitną mini-kurwa-może-etiudę-a-może-nie pt. "Miejska Komedia", którą uderzymy w Oskary, Złote Globy, Palmy, Niedźwiedzie, Kaczki i Maliny. Wszystko to oczywiście zainspirowane pozytywnym odzewem widzów, zarówno tych, którzy zrozumieli ogrom siedmioznacznego popierdolenia żartów, jak i tych, którym nawiązania nic nie mówiły, ale wyjący pies, Andżela czy reżyser z Budapesztu zrobiły dobrze podczas oglądania. W imieniu ekipy wymyślającej, wydurniającej się, montującej i nagrywającej - dziękuję i obiecuję dalsze projekty w nie mniejszym stopniu nienormalne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uGIHOAG_ZW8/TV6KlP7ipeI/AAAAAAAABc0/lTbN_9FFkGU/s1600/4db77_ORIG-look_at_all_the_fucks_i_give.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na rozwinięciu - nie wiem, czy to kwestia wygasania&amp;nbsp; młodzieńczego zapału (już w tym roku ostatnie urodziny z dwójką na przedzie), czy może postępująca niechęć do udziału w gromadnych inicjatywach (z wyłączeniem "hodobaru" i "pajakiecycki"), ale z niemałym rozbawieniem przyglądam się kolejnym ruchom "pro" i "anty" funkjonującym w sieci (i nierzadko przenoszącym się do "reala"). Obserwuję to oczywiście głównie na Facebooku, bo dziś wszystko rozbija się o ten portal (czasem mam wrażenie, że gdyby Titanic popłynął w dziewiczy rejs w roku 2011, to rozjebałby się nie o górę lodową, a o profil "Stop wielkim statkom pływającym przez Atlantyk!!!111"). Zaczęło się oczywiście gdzie indziej, na zdrowej jeszcze tkance obecnego trupa, czyli NK/Naszej-Klasy. Były protesty gruzińskie, polskie flagi na Euro, protesty przeciwko opłatom za funkcje do tej pory darmowe, był wreszcie zalew fotkami sędziego Webba w kontekście ujebania mu głowy czy połamania kończyn wyciągających kartki z kieszonki. Siermiężne początki przebudzenia Polaka w internecie. Z czasem jednak przyszła przesiadka stamtąd tutaj, czyli z lokalnego portalu na międzynarodowego giganta. Zrobiło się nieco bardziej światowo, wysublimowanie i trendy, ale system pospolitych ruszeń pozostał ten sam. Grupy poparcia, strony protestów, hasła na lu♥bie.to.kurwa w stylu "Precz z tym krzyżem", "Stop dręczeniu Azora", "Solidarność ze Sfinksem", "Kciuki za Kubicę", "Walimytynki" i inne popularne inicjatywy dające złudzenie uczestniczenia w czymś ważnym i/lub modnym. Otóż pozwólcie drodzy uzależnieni od "lubieniatego" czytelnicy powiedzieć sobie jedną rzecz. To, że dodacie sobie do profilu tysięczną stronę naprawdę gówno znaczy. Nie działacie, nie zmieniacie, nie uczestniczycie, nie wpływacie. Płyniecie z prądem jak ta kupa z poprzedniego zdania. Z wysokości fotela może wydaje Wam się, że trzy kliknięcia dziennie robią jakąś różnicę, ale to różnica zachodząca jedynie w Waszym leniwym sumieniu. Moda minie, hasła wywietrzeją (ktoś pamięta jeszcze hałas o Tybet przy okazji olimpiady w Pekinie?), a na ich miejsce pojawią się nowe - końcu natura nie znosi próżni. Wy natomiast będziecie znowu bezrefleksyjnie napierdalać lewym klawiszem myszki, bo przecież trzeba coś robić, a nie tylko siedzieć na dupie i mieć w niej cały świat. Albo przynajmniej pokazać, że się robi i dba i uczestniczy, choćby tylko wirtualnie. Koniec końców przecież dopóki mnie nie to dotyka, to i tak nie moja sprawa (oj, znowu 700km ode mnie ktoś bije pieska, klik, klik).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uGIHOAG_ZW8/TV6KlP7ipeI/AAAAAAAABc0/lTbN_9FFkGU/s1600/4db77_ORIG-look_at_all_the_fucks_i_give.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="279" src="http://1.bp.blogspot.com/-uGIHOAG_ZW8/TV6KlP7ipeI/AAAAAAAABc0/lTbN_9FFkGU/s320/4db77_ORIG-look_at_all_the_fucks_i_give.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zakończeniu - kiedyś do każdej notki dorzucałem kącik muzyczny i myślę, że warto wrócić do tej świeckiej tradycji (mimo OGROMNEJ popularności moich "Vibes"). Dziś klip do numeru D1 - Flood of Emotions z niezrównaną Jenną G na mikrofonie. Na relaks po dniu pracy, tudzież lekturze owczychnotek. Enjoy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;object height="266" width="420"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1jLKY3vTZS0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1jLKY3vTZS0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="266"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F02%2Ftrzy-sowa.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7289822646922419765?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7289822646922419765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7289822646922419765' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7289822646922419765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7289822646922419765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/02/trzy-sowa.html' title='trzy słowa.'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uGIHOAG_ZW8/TV6KlP7ipeI/AAAAAAAABc0/lTbN_9FFkGU/s72-c/4db77_ORIG-look_at_all_the_fucks_i_give.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-2943695779831279270</id><published>2011-02-10T13:43:00.001+01:00</published><updated>2011-02-10T13:44:17.369+01:00</updated><title type='text'>StarSheep Vibes vol. 4 - Love Edition</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miało być czternaście numerów na Czternastego Lutego - że niby tak akuratnie liczbowo w sam raz pod datę, a do tego tematyka pasująca, ach i och. Wyszło osiemnaście, co też samo w sobie nie jest złe, bo miłość miłością, ale bez żywej natury to jak w "Zmierzchu" - nic tylko się pociąć i/lub błyszczeć w słońcu, zbierać jagody i trzymać się za ręce czekając na ugryzienie. (Skąd znam fabułę? Nie pytajcie...). Wprawdzie żywa natura jest jak wiadomo dostępna do kontemplacji fizycznej już od piętnastki (a w Watykanie od dwunastki - taki fakt), niemniej jednak to osiemnastka sprawia, że nikt Wam takiej kontemplacji zarzucić już w żaden sposób nie może, więc wszelkie zarzuty o zbytwczesność możecie mieć w nosie, lub - wedle upodobania - w dupie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Macie zatem dzisiaj czwartą, pełnoletnią część niesławnej składanki "StarSheep Vibes", której motywem przewodnim jest - a jakżeby inaczej - miłość. Sercowa czy fizyczna, platoniczna czy odwzajemniona, do plakatu czy osoby z bliskiego otoczenia, zdrowa czy toksyczna, ulokowana w płci przeciwnej czy tej samej, dojrzała czy szczenięca, otwarta czy skrywana - czai się wszędzie i w każdym. Część z Was prychnie pewnie pod nosem mówiąc, że "to" trzeba celebrować cały rok, a nie tylko w środku lutego, że rzygać się chce od różu wszechobecnego, serduszek które włażą człowiekowi wszędzie jak piasek na plaży i popeliniarskich gadżetów symbolizujących, że to komercyjne, nastawione na zyski "święto", że makdonaldyzacja, amerykanizacja, a Nocy Kupały to nikt nie pamięta i że lepiej Walić Tynki, Drinki i wTyłki. Cóż ja Wam mogę powiedzieć - jedni z Was faktycznie bronią się przed Walentynkami z głębokim przekonaniem o słuszności, niczym Radio Maryja przed Halloween, WOŚP i Harrym Potterem, inni chcąc być na siłę antytrendowi nieświadomie wpadają w kolejny trend bycia "anty" właśnie, a jeszcze inni po prostu wkurwiają się, że ich jedyna miłość (buty, samochód, sukienka lub telefon) nie odwdzięczy się niczym, więc na chuj w ogóle się starać, miłość śmierdzi, a już w Walentynki szczególnie, mimo, że fiołkami. Wam wszystkim również dedykuję poniższą składankę, mimo, że Czternastego raczej będziecie się krzywić niż uśmiechać (chociaż kto Was tam wie). Całej reszcie, która mimo wszystko woli na pozytywnie i nawet nieco cukierkowo niż na kwaśno i mrocznie - dedykuję te osiemnaście numerów przede wszystkim. Lowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.megaupload.com/?d=SUN6M99P"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-Fc1HRUye1YM/TVPX87wC7CI/AAAAAAAABcw/CG9Zch7EFb0/s400/VOL.+4.jpg" width="382" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tracklista:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;01. Cassius - I &amp;lt;3 U So&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;02. Caspa feat. Mr.Hudson - Love Never Dies (Back For The First Time)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;03. Ellie Goulding - Under The Sheets (Jakwob Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;04. Magnetic Man - Perfect Stranger (feat. Katy B) (Benga Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;05. Example - Watch The Sun Come Up (Joker and Ginz Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;06. 2000F &amp;amp; J Kamata - You Don't Know What Love Is&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;07. Turboweekend - Something Or Nothing (2000F &amp;amp; JKamata Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;08. Romuald - A Strange Light In Your Eyes&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;09. Chromeo - Night by Night (Skream Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;10. Bobby Caldwell - What You Won''t Do For Love (DZ Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;11. Grovesnor - Taxi From The Airport (Debruit Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;12. David's Lyre - In Arms (Pearson Sound Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;13. Clare Maguire - The Last Dance (Chase &amp;amp; Status Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;14. The Artful Dodger - Twentyfourseven (feat. Nicole)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;15. Craig David - Fill Me In&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;16. Skream - Give You Everything (feat. Freckles)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;17. DJ Paleface feat. Kayla - Do You Mind (Controls Remix)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;18. Toddla T - Want U Now (f. Ms. Dynamite)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F02%2Fstarsheep-vibes-vol-4-love-edition.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-2943695779831279270?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/2943695779831279270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=2943695779831279270' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2943695779831279270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2943695779831279270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/02/starsheep-vibes-vol-4-love-edition.html' title='StarSheep Vibes vol. 4 - Love Edition'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Fc1HRUye1YM/TVPX87wC7CI/AAAAAAAABcw/CG9Zch7EFb0/s72-c/VOL.+4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5449738442732709792</id><published>2011-01-29T22:23:00.001+01:00</published><updated>2011-01-29T22:24:02.550+01:00</updated><title type='text'>"Minikadr" prezentuje:</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś na krótko, bo "na krótko" do tematu pasuje jak ulał. 3 dni zabawy w film w amatorskim wykonaniu z profesjonalnym zapałem. Z okazji urodzin tego Pana z tytułu. Wymyślone i złożone przez tych, którzy są w napisach, a zagrane przez innych z tych samych napisów. Pierwsza z zaplanowanych już produkcji nowego studia filmowego "Minikadr" - "Za Co Lubisz Haukę" przed Wami. Enjoy!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="300" src="http://player.vimeo.com/video/19330481" width="400"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/19330481"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F01%2Fminikadr-prezentuje.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5449738442732709792?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5449738442732709792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5449738442732709792' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5449738442732709792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5449738442732709792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/01/minikadr-prezentuje.html' title='&quot;Minikadr&quot; prezentuje:'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-2172989057235894946</id><published>2011-01-24T15:18:00.005+01:00</published><updated>2011-01-24T15:23:05.569+01:00</updated><title type='text'>samochwała w kącie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TT2DxWIC_9I/AAAAAAAABb4/X_KBQEgLvew/s1600/go-be-fat.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="308" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TT2DxWIC_9I/AAAAAAAABb4/X_KBQEgLvew/s400/go-be-fat.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ok, już dobrze, zapowiadany dzień nadejszł i to nadejszł wiekopomnie, z hukiem przeskakujących na liczniku cyferek. Dziś się samochwalę wybitnie, gdyż pierwszy raz od przedwojny moje łazienkowe urządzenie wagowe wskazało liczbę poniżej 90kg. Poczułem nawet pod stopami elektroniczne westchnienie z ulgą - waga, dręczona od jakiegoś czasu ciężarami z gatunku trzycyfrowych również oczekiwała tego dnia i nawet się lekko uśmiechnęła, albo chleb ze śniadania miał już jakąś halucynogenną pleśń i mi się popierdoliło. Tak, czy inaczej rok 2011 uważam oficjalnie za otwarty! Oczywiście od razu uściślam - wydarzenie nie ma związku z żadnymi postanowieniami noworocznymi, ciężkim uzależnieniem od heroiny czy przewlekłą chorobą. Po prostu, w momencie kiedy zorientowałem się, że wyglądam jak choinkowa bombka z szyją szerszą niż silos atomowy, doszedłem do wniosku, że kurwa mać, dosyć tego. Ze 106kg w okolicach kwietnia i maja, do 89kg w imieniny Babilasa, Chwaliboga i Mirogniewa - bez diet-cudów, wspomagaczy tego, spalaczy tamtego, reduktorów owego czy suplementów jeszcze innego. Wystarczy, żeby przybić sobie piątkę w lustrze, polubić własny link na FB, czy nawet pogratulować sobie na głos, wręczyć symboliczną nagrodę im. Tomasza Sekielskiego i wygłosić krótką "acceptance speech"... ale to później, teraz umówiony pedicure, regulacja brwi, solarium w kapsule pionowej, mała korekta kurzych łapek, i zaległa &lt;a href="http://kobieta.interia.pl/raport/sprawy-rodzinne/w-najnowszym-numerze/news/chwila-dla-ciebie,1487025"&gt;sesja okładkowa&lt;/a&gt; . W końcu jak się powiedziało "A", to trzeba powiedzieć też umieć powiedzieć "BEEEE".&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F01%2Fsamochwaa-w-kacie.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-2172989057235894946?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/2172989057235894946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=2172989057235894946' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2172989057235894946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2172989057235894946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/01/samochwaa-w-kacie.html' title='samochwała w kącie'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TT2DxWIC_9I/AAAAAAAABb4/X_KBQEgLvew/s72-c/go-be-fat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5453145262385803139</id><published>2011-01-12T22:48:00.003+01:00</published><updated>2011-01-12T22:56:43.893+01:00</updated><title type='text'>prawieżenoworoczny stek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogarnęło mnie beznatchnienie. Od początku dwatysiącejedenastego trzy razy zabierałem się już do pisania i trzy razy wyklepałem takie bzdury, że szkoda gadać. Raz na poważnie, raz na wesoło, raz bez sensu - wszystko chuj, jak mawiał poeta, w kiblu spuścić i zapsikać odświeżaczem o zapachu morskiej bryzy. To dość dziwne dla mnie uczucie - chcieć, a nie móc. Przyzwyczaiłem się już raczej do niechcenia, do przegapiania możliwości i odpuszczania sobie okazji. Tym razem jednak chcę bardzo, wyjątkowo powiedziałbym. Patrzę na klawiaturę jak na seksowną laskę w klubie, mam ochotę wejść z nią we wszelkie możliwe odmiany obcowania, ale nie domagam. Brakuje mi w głowie małej, niebieskiej tabletki, która postawiłaby mnie do pionu. Zwykle w takich momentach rozglądałem się dookoła w poszukiwaniu inspiracji. Jakiejś głupoty do wyśmiania, mądrości do docenienia czy hecy do rozpowszechnienia. Tymczasem wokół Owcy jak w polskim filmie - nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Polityka tak zjełczała, że aż cuchnie mi telewizor, TVN24, do niedawna jeden z moich ulubionych kanałów omijam szerokim zamachem pilota. Muzyka? Owszem, wciąż wygrzebuję nowości, ale to postanowiłem zostawić na kolejne edycje "StarSheep Vibes", bo podobno ktoś naprawdę tego słucha! Film? Nadrabiam zaległości i odśnieżam dysk z zaległych pozycji, ale żaden znowu ze mnie krytyk, żeby co chwila pisać o kolejnych dwóch godzinach małego tête-à-tête z losowo wybranym tytułem. Dodatkowo pierwsze dni roku upłynęły mi pod znakiem czytania ulotek dołączonych do opakowań, więc nawet nie było okazji do spotkań ze znajomymi i wyciągnięcia od nich czegokolwiek do przemielenia i opisania. To jest pustka... Pustka proszę, pana... Nic! Absolutnie nic.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiejszą pisaninę uskuteczniam w zasadzie tylko po to, żeby przypomnieć, że żyję (schudłem nawet!) i ogłosić, że na blogu o familijnej nazwie "Korwytolubia" Nowy Rok się jeszcze nie zaczął - mija dopiero drugi tydzień 2010 i 1/2. Nie zmieni tego ani premiera pierwszej reżyserskiej żenady Pazury, ani nowe show Ibisza w Polsacie, ani zdana matura Adama Małysza. Ale bez obaw - jak już się ten Nowy zacznie, to z hukiem i pierdolnięciem godnym pierwszej lepszej wojny światowej. Wierzę w to mocno - jak wróżbita Maciej w swoje przepowiednie i Marcin Gortat w postęp swojej nowej drużyny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem, żeby nie było tak na nie i tak na ble i fuj, zostawiam Was na 3 minuty z moją nową miłością, Sarą "I'm Fucking Matt Damon" Silverman, która wyjaśni Wam w kilku prostych słowach jak skończyć z głodem na świecie i sprawić, żeby było lepiej. Czyż nie tego Nam wszystkim życzyłem przy okazji ostatniej notki? Happy New Year guys!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;object height="261" width="420"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3bObItmxAGc?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3bObItmxAGc?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="261"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2011%2F01%2Fprawiezenoworoczny-stek.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5453145262385803139?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5453145262385803139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5453145262385803139' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5453145262385803139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5453145262385803139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2011/01/prawiezenoworoczny-stek.html' title='prawieżenoworoczny stek'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-1841987703446787072</id><published>2010-12-31T12:53:00.002+01:00</published><updated>2010-12-31T12:55:36.100+01:00</updated><title type='text'>na pożegnanie i powitanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TR289mdBxtI/AAAAAAAABTw/yhK3pfFHA0c/s1600/antidepressants-new-years-2011.jpeg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="222" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TR289mdBxtI/AAAAAAAABTw/yhK3pfFHA0c/s400/antidepressants-new-years-2011.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy z nas, ale to każdy, każduni i każdziutki robi dzisiaj swego rodzaju podsumowanie tego co za i plany na to co przed. Jeden w głowie, drugi na Facebooku, trzeci w organizerze, a czwarty na blogu. Było dobrze/nieźle/średnio/słabo/źle, ale to nic, bo przecież skoro było, to nie wróci więcej, jak mawia poeta. Ważne jest to co będzie i na to poświęcamy przynajmniej kilka myśli w ten uroczy dzień. Będziemy chudnąć, częściej chodzić na ambitne filmy, słuchać więcej muzyki, poprawiać biceps, więcej zarabiać, mniej palić, więcej się ruszać, mniej pić. Będziemy ładniejsi, żywsi, mądrzejsi i po prostu lepsi. Znajdziemy czas dla rodziny, dla przyjaciół, zakochamy się, będą oświadczyny, śluby, dzieci, nowe mieszkania, nowe samochody, nowe kariery, awansy, zdane egzaminy, obronione prace, szóstki w szkole i pochwały od szefa. Jedzenie będzie zdrowsze, mieszkanie czystsze, język bardziej kwiecisty, ubrania bardziej modne, a buty lepiej wypucowane. Ogólnie rzecz biorąc 2011 to będzie TEN rok, najlepszy do tej pory, ze wszystkim, czego poprzednie lata nie miały, wypchany po brzegi postępem i samodoskonaleniem. 365 dni naszego własnego El Dorado.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Niech Wam się zatem pospełnia! Wszystko i wszystkim! Załóżcie okulary w kolorze bladokoperkowego różu i róbcie sobie dobrze. Idźcie do przodu, nie patrzcie do tyłu, rozwijajcie się, korzystajcie z życia, podejmujcie decyzje, osiągajcie cele, spełniajcie marzenia, doceniajcie i bądźcie doceniani, uśmiechajcie się, kochajcie, wybaczajcie, pomagajcie i tak zwyczajnie, tak po prostu - bądźcie lepsi.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Z oczkiem, buźką, pioną czy klepnięciem w plery,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;życzę Wam tego szczerze - Autor&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;P.S. Co do moich osobistych planów na 2011, to w zasadzie chciałbym tylko dowiedzieć się, z czego jest zrobiony kostium Supermana, że się nigdy nie rwie, czy można zejść do jeszcze głębszej fazy snu, niż sen, we śnie, we śnie, we śnie, dlaczego najbardziej się nie chce wtedy, kiedy najbardziej się chcieć powinno i czy śmigło na pewno zaczepiło się o ten cicik i mama je wytrzepała za okno. Cztery odpowiedzi na cztery pytania. Do uzyskania w 2011. Tego mi życzcie. Miłej zabawy!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F12%2Fna-pozegnanie-i-powitanie.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-1841987703446787072?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/1841987703446787072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=1841987703446787072' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1841987703446787072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1841987703446787072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/12/na-pozegnanie-i-powitanie.html' title='na pożegnanie i powitanie'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TR289mdBxtI/AAAAAAAABTw/yhK3pfFHA0c/s72-c/antidepressants-new-years-2011.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7561166496881350546</id><published>2010-12-23T23:01:00.002+01:00</published><updated>2010-12-23T23:12:23.683+01:00</updated><title type='text'>dzwonią dzwonki sań</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To chyba moja pierwsza, stricte świąteczna notka. Nie wiem, czy w poprzednich latach pisałem jakieś okolicznościowe bzdury, niemniej jednak to zdaje się pierwszy wpis jasno zainspirowany kolorowym miksem Świąt i Nowego Roku. Zacznę oczywiście tradycyjnie, od dupy strony, czyli od Nowego Roku. Kiedy piszesz coś w miarę regularnie, okolice 31 Grudnia to prawie obowiązkowy czas na podsumowanie mijającego roku. Możesz być recenzentem muzycznym, komentatorem sportowym, analitykiem politycznym, naczelnym tygodnika kynologicznego czy wreszcie autorem jednego z tryliona blogów - koniec roku, to koniec roku. Nawet Ci "niepiszący" siadają wtedy w kapciach, gapią się w ścianę/kominek/okno i robią bilans minionych dwunastu miesięcy. Co dopiero Ci piszący - skoro mamy okazję na podsumowanie, wspominki i analizy, to korzystamy z niej, bo następna taka przydarzy się dopiero za rok. A wenie trzeba pomagać. Dlatego zacznę dziś od małej prywaty podsumowującej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2010 to był rok, który da się zamknąć jedynie w szalenie oryginalnym i nowatorskim porównaniu do kolejki górskiej. Zmiana statusu "matrymonialnego", zmiany pracy, narodziny jednych, śmierci innych, nowe znajomości, stracone kontakty, nie udana przeprowadzka własna, dokonana przeprowadzka jednego z tych najfajniejszych, pamiętne koncerty, niezapamiętane imprezy, garść wspomnień do pamiętnika i kilka klatek urwanego filmu na wysypisko. Trzysta sześćdziesiąt-prawie-pięć dni z gamą wzlotów i upadków, jakiej nie powstydziłby się ten bardzo znany, najdłuższy serial TVP. Kolejny rok, pełen emocji i zwrotów akcji. Podsumowany, zapamiętany i&amp;nbsp;zamknięty&amp;nbsp;w głowie z wystającym tylko z tyłu wyciągniętym wnioskiem. Następny proszę!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Patrząc teraz z perspektywy trzeciego akapitu, to rozpoczęcie nie było chyba tak bardzo z dupy strony, jak by się mogło wydawać. Niby zaburzyłem chronologię, przyjętą w każdych szanowanych się życzeniach świąteczno-noworocznych, ale z drugiej strony doszedłem do wniosku, że to roczne podsumowanie to dobry wstępniak do mojej corocznej refleksji bożonarodzeniowej, którą chciałbym się z Wami podzielić:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ludzie moi drodzy, Ci kochani i Ci mniej również - to TYLKO kilka wolnych dni końcówki roku! To moment na wspomniane już zawieszenie się w kapciach na fotelu, na wspomnienie tego co było, na refleksję nad tym, co może być i na kawał soczystego wypoczynku. Nie srajcie żarem, jakby od wyglądu każdego pieroga miało zależeć życie dzieci w Sudanie. Nie pompujcie się niepotrzebnie sprzeczkami o smugę na oknie w kiblu, krzywo wiszącą bombkę, czy lekko przypalony schab ze śliwką. Nie zabijajcie się o formę, błysk, pozory i oprawę. Te kilka wolnych chwil nie jest po to, żebyście zarzynali się próbując wydać ucztę godną średniowiecznej koronacji. Nie jest też po to, żebyście katowali się fałszowanymi piosenkami, śpiewanymi na siłę wraz z telewizorem z Wodeckim w środku. Do cholery - ten czas nie jest nawet po to, żeby wspominać jakąś historyjkę o dziecku, mamie, królach i gwiazdce. Tradycja, kolędy, potrawy, choinka, strój, wystrój, pasterka - to wszystko są najmniej ważne sprawy, przez które co roku podnosi się średnie krajowe ciśnienie krwi. Ja nie marzę o białym Bożym Narodzeniu. Marzę o takim, gdzie ludzie siadają ze sobą do stołu, z uśmiechem każdy ubrany jak chce. Dzielą się nie opłatkiem, ale dobrymi wiadomościami czy miłymi wspomnieniami. Widzą w sobie pozytywy, zapominają o wadach, przepraszają i przebaczają. Śmieją się z dowcipów, kreślą plany, patrzą w przyszłość i mają nadzieję. Powszednie dni są wystarczająco stresujące i dostarczają takiej ilości ciężkich doświadczeń, że kumulowanie tego wszystkiego w "świątecznej gorączce" zakrawa na głęboko posunięty masochizm. Dlatego przyjmijcie ode mnie jedno życzenie - niech te kilka nadchodzących dni będzie czasem, kiedy to my (a nie nasze zwierzaki) w końcu przemawiamy ludzkim głosem. Reszta jest nieważna. Naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F12%2Fdzwonia-dzwonki-san.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7561166496881350546?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7561166496881350546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7561166496881350546' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7561166496881350546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7561166496881350546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/12/dzwonia-dzwonki-san.html' title='dzwonią dzwonki sań'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7695175396055227829</id><published>2010-12-15T22:38:00.003+01:00</published><updated>2011-01-21T20:13:36.024+01:00</updated><title type='text'>StarSheep Vibes vol. 3</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dostało mi się, oj dostało :) Za brak sensu mi się dostało i za poziom humoru również. Dodatkowo dowiedziałem się, że są wśród Was tacy czytelnicy, którzy czekają na notki filmowe i muzyczne, a najbardziej na dołączone do nich linki. Fakt faktem - kiedyś wrzucałem tego całe mnóstwo, potem przestałem wrzucać w ogóle, potem była przerwa nawet we wrzucaniu słowa pisanego. Skoro jednak wróciłem do czynnej służby i w miarę regularnie aktualizuję "Korwy", to wypada mi czasem wrócić do starych nawyków i połechtać za uszkiem tych z Was, którzy pierdolą to co piszę i wpadają tu tylko na małe "le click". Mam Was na względzie i obiecuję większą aktywność na tym polu (co chyba widać po notce z "dziecięcym horrorem" i dzisiejszej właśnie). Tym zaś, którzy mimo wszystko w moim pierdolniku szukają tekstów i to tekstów sensownych, obiecuję więcej notek ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem, tematem przewodnim, tezą i argumentami za lub przeciw. Zdarzało mi się to już nie raz, nie dwa, więc nie jest to obietnica bez pokrycia - przysięgam. Dobrze mi to zresztą zrobi, bo w końcu chcę się jakoś w tym moim internetowym wcieleniu rozwijać, a jak kiedyś wspomniał gość uświadamiający słuchaczom, że Jest Bogiem - "w bezsensie sens jest jedynym awansem". Dziś nie przychodzi mi nic innego, jak tylko zastosować się i awansować niniejszą, "w miarę sensowną" notką. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;StarSheep Vibes, vol 3. Jak w obu poprzednich edycjach nie uświadczycie tu ani mixu, ani płynnych przejść, ani tym bardziej efektownych sztuczek didżejskich. Jeśli niestety tego właśnie szukacie, to sprawdźcie koniecznie wyroby Falcona, Twistera, czy chłopaków z Walk This Way. Jeśli zaś macie ochotę na kolejny flirt z moim muzycznym gustem, to zapraszam do klikania w gwiezdną Owcę poniżej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.megaupload.com/?d=4OPH6ICH"&gt;&lt;img border="0" height="338" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TQigC13GxhI/AAAAAAAABLk/-RPOYdQ4_zA/s400/starsheep-vibes-vol-3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tracklista:&lt;br /&gt;01. Plan B - The Recluse (Nero Remix)&lt;br /&gt;02. Diplo - Summer's Gonna Hurt You (Diplo 2010 Remix)&lt;br /&gt;03. Magnetic Man - Crossover (feat. Katy B)&lt;br /&gt;04. Kosheen - Guilty (Plastician Remix)&lt;br /&gt;05. N*E*R*D &amp;amp; Daft Punk - Hypnotize You (Nero Remix)&lt;br /&gt;06. I Blame Coco - Self Machine (Sub Focus Remix)&lt;br /&gt;07. Basement Jaxx - Feelings Gone (Rusko's Stadium Rock Remix)&lt;br /&gt;08. DJ Eprom - Dub Woob&lt;br /&gt;09. Flux Pavillion - Night Goes On&lt;br /&gt;10. Rusko - Raver's Special&lt;br /&gt;11. High Rankin - Cut You Down (Original Mix)&lt;br /&gt;12. N*E*R*D. - Hot-N-Fun (Nero Remix)&lt;br /&gt;13. Detboi feat. Ubber Wallya - Voices in Heaven&lt;br /&gt;14. Nero - Innocence&lt;br /&gt;15. Ajapai - Incoming (Taku Remix)&lt;br /&gt;16. Danny Byrd - Hot Fuzz (feat. Tomahawk)&lt;br /&gt;17. Utah Saints - Something Good (High Contrast 2008 Remix)&lt;br /&gt;18. Roni Size - No More (feat. Beverly Knight &amp;amp; Dynamite MC)&lt;br /&gt;19. DJ Fresh - Lassitude&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Zaktualizowałem również link pod woluminem numer 1, gdyż podobno wygasło mu się nieco. Jeśli więc nie zdążyłeś/łaś sprawdzić, a bardzo byś chciał/a, to proszę uprzejmie - &lt;a href="http://korwytolubia.blogspot.com/2010/08/starsheep-vibes-vol-1.html"&gt;StarSheep Vibes vol. 1&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F12%2Fstarsheep-vibes-vol-3.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7695175396055227829?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7695175396055227829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7695175396055227829' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7695175396055227829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7695175396055227829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/12/starsheep-vibes-vol-3.html' title='StarSheep Vibes vol. 3'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TQigC13GxhI/AAAAAAAABLk/-RPOYdQ4_zA/s72-c/starsheep-vibes-vol-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-9145293967060551603</id><published>2010-12-10T17:19:00.001+01:00</published><updated>2010-12-10T17:20:57.555+01:00</updated><title type='text'>pomarnuj czas zimową porą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minęła właśnie 16.30, a za oknem ciemno jak w końcowym odcinku jelita grubego. Pieprzyć już temperaturę, olać śnieg i zignorować wiatr, ale ciemności zapadające kosztem słońca jeszcze przed Teleexpresem to już jest czyste kurewstwo. Nie lubię zimy. Nie lubię ubrań na matrioszkę, nie lubię zamarzających glutów, nie lubię mokrych nogawek, nie lubię zasypanych ulic i chodników. Śnieg jest fajny w górach, gdzie jego miejsce i gdzie sprawia frajdę amatorom popierdalania z góry na dół z przyczepionymi do stóp przeróżnymi gadżetami. Szczecin "leży nad morzem" i nadmorskiej pogody od nieba nad Szczecinem oczekuję 24h na dobę, 52 tygodnie w roku. Kropka. Oczywiście, można pójść na sanki, można przyjebać komuś śnieżką, można nawet na łyżwach pośmigać i wtedy zima staje się nieco bardziej zjadliwa. Nie zmienia to jednak faktu, że w kategorii "zalet" ma się do lata tak, jak Kasia Cichopek do Ani Przybylskiej. Nie ta liga, pani zimo zła. Nie-ta-li-ga!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cóż jednak poradzić, skoro nawet klasyk polskiej myśli rapowanej, Funky Filon, wyjaśniał swego czasu, że "pory roku ktoś tak sprytnie zaprogramował, ze kolejno następują i wyraźny jest ich podział". Filon, jak wszyscy wiemy zna się na niejednej rzeczy, bo i o słońcu w całym mieście powiedział dwa słowa i w tematach imigranckich czikulinek jest oblatany. Nic, tylko przytaknąć, spuścić głowę, napisać w śniegu na żółto "Zimo wypierdalaj!" i czekać na poprawę. Tik, tak, tik, tak...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż zaraz, chwila, nie o tym miało być dzisiaj przecież! Zapatrzyłem się bezsensownie w okno patrząc jak zamarznięte gołębie skaczą na główkę z parapetu i zupełnie zapomniałem o prawdziwym temacie dzisiejszej notki. No bo przecież w końcu do cholery, to że piździ, szroni i się ściemnia nie oznacza wcale, że Owca traci humor! Co to, to nie! Ponarzeka, oczywiście, a jakże - takie prawo wyssał z cyca matki jak każdy Polak i z tego prawa korzysta. Nie równa się to jednak jakiejkolwiek zimowej depresji, spadkom poziomu humoru, czy wahaniom nastroju. Nic z tych rzeczy. Co więcej - taka aura sprzyja raczej domatorstwu, a domatorstwo na przełomie 2010 i 2011 roku oznacza z reguły jedno - szperanie w przepastnych zasobach Wszechświatowej Sieci. Na 83% rezultatów szperania spuśćmy oczywiście zasłonę milczenia (spuśćmy w tym drugim, neutralnym sensie ty zboczeńcu!), niemniej jednak podczas czytania internetu od deski do deski co chwila wpadają mi w e-ręce przeróżne fotki, rysunki czy komiksy. Portali z taką rozrywką jest w sieci od człona, a nowe i tak wyrastają jak grzyby po deszczu, albo fotoblogi amatorskich operatorów Canonów z przeceny. Poziom? Jedne trzymają wysoki (9gag, Memebase), inne to kopalnia żenady i tandetnego poczucia humoru (Demotywatorypeel). Mimo wszystko jednak lubię je przeglądać, a jak już znajdę coś sprawiające, że zaśmieję się w Owcy, to kradnę na dysk i wrzucam na FB ku uciesze rzeszy znajomych klikających "lubię to". Ostatnio jednak kilka osób powiedziało mi, że może kolekcjonowanie tego całego gówna w kolejnych folderach "Stuff" na profilu facebookowym nie jest najlepszym rozwiązaniem i że powinienem pomyśleć nad jakąś formą fun-bloga z codziennymi aktualizacjami. Jaki to w gruncie rzeczy pomysł? Dobry? Zły? Sam nie wiem, ale w potyczce "sens zakładania vs. próżność autora" wygrała ta druga i dlatego z dumą prezentuję Wam moje małe, pojebane dziecko:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.diggorama.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;WWW.DIGGORAMA.BLOGSPOT.COM&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tu gdzie aktualnie jesteście wciąż będzie można poczytać moje wypociny. Tam, gdzie Was zapraszam, będzie można obejrzeć to, co mnie bawi. Subiektywną selekcję śmieszności wyłowionych z tego zasyfiałego jeziora o nazwie Internet. Codzienna porcja fotek, rysunków czy komiksów, mocno związana z moim podejściem do świata i tym, co mnie w tym świecie niezmiernie bawi. Zapraszam serdecznie do zaglądania, podśmiechujek i poleceń innym. "Yet another time waster" jest od dzisiaj kolejnym sieciowym grzybem po deszczu. Have fun.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F12%2Fpomarnuj-czas-zimowa-pora.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-9145293967060551603?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/9145293967060551603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=9145293967060551603' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/9145293967060551603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/9145293967060551603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/12/pomarnuj-czas-zimowa-pora.html' title='pomarnuj czas zimową porą'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8365352403580387790</id><published>2010-12-08T11:58:00.005+01:00</published><updated>2010-12-08T13:12:10.279+01:00</updated><title type='text'>Who Can Kill A Child?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nadchodzą w końcu upragnione wakacje. Wraz ze swoją lepszą lub gorszą połówką (w zależności od Twojej płci drogi odbiorco) planujecie romantyczny wypad na jedna z wysp przy południowym wybrzeżu Hiszpanii. Jako gorsza połówka byłeś tam wiele lat temu i spędziłeś przemiły, odprężający urlop. Jako lepsza połówka, oczarowana opowieściami o tej małej oazie ciszy i relaksu nie możesz się już doczekać wyjazdu. Pakowanie niezbędnych rzeczy, spodenki, strój kąpielowy, olejek do opalania, jakaś książka, może jajka na twardo, pomidory i woda niegazowana na podróż i jesteście w drodze. Krótki przystanek w przybrzeżnym mieście, przeprawa łódką, przystań, wysiadka. Jest cudownie. Lekki wiaterek od morza, ciepłe promienie od słońca, daleko od cywilizacji, tylko wy, wyspa i jej gościnni mieszkańcy. Właśnie, mieszkańcy. Na przystani widzicie jedynie dziecko łowiące ryby. Nic nie mówi, przygląda się tylko. Wokół brak dorosłych, ale w końcu to środek letniego dnia, dzieci zawsze wolą spędzać wakacje na zewnątrz. "Cześć, co słychać" - pytacie. Cisza. "Pewnie się wstydzi, dzieci z małych miasteczek mają tę cechę" - myślicie. No cóż, czas się zbierać, znaleźć nocleg, odświeżyć i zaaklimatyzować. Idziecie do miasteczka. Idziecie wąską uliczką mijając śliczne, białe domki. Idylla. Docieracie do głównego ryneczku, wchodzicie do kafejki. W środku niestety nie ma żywej duszy. Pusto. Dziwicie się trochę, bo tak na dobrą sprawę od przybicia do brzegu nie spotkaliście nikogo, z wyjątkiem dziecka na przystani. Mijaliście zatrzaśnięte drzwi, pozamykane okna, puste uliczki. "To na pewno pora sjesty" - tłumaczycie sobie. W końcu to Hiszpanie, a Hiszpanie nie lubią się przemęczać w słońcu. Wyjdą pod wieczór i wtedy rozkręci się zabawa. Na pewno. Jedyne co możecie zrobić to sami zająć pokój w hotelu i zrobić zakupy w pustym sklepie. Rozgośćcie się i poczekajcie. Dorośli mieszkańcy wyspy na pewno gdzieś są i lada moment ich spotkacie, bo na razie jedyne napotkane osoby to kolejne dzieci. Dziewczynka w kawiarni, chłopiec z wędką i uśmiechnięta dziewczynka w uliczce. Machacie do niej, ona się do Was uśmiecha. Piękny obrazek. Nagle dziewczynka odwraca się i zaczyna coś szarpać. Widzicie tylko laskę jakiegoś staruszka, którą wyrywa mu z ręki, a następnie uderza kilka razy z furią. Uśmiech zamiera Wam na ustach. Biegniecie w stronę zajścia, dziewczynka mija Was z rozpromienioną twarzą, a wy odkrywacie makabryczną scenę. Starszy człowiek z rozbitą głową leżący na zwiniętych linach. Bez ruchu. Skatowany własną laską przez tą słodką dziewczynkę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak zaczyna się jeden z najbardziej przejmujących filmów jakie było mi dane obejrzeć. "¿Quien Puede Matar a Un Niño?", czyli "Czy zabiłbyś dziecko?" to hiszpański horror z 1976 roku, opowiadający historię dwójki angielskich turystów, którzy postanawiają spędzić urocze wakacje na fikcyjnej wyspie u wybrzeży Hiszpanii. Okazuję się jednak, że na wyspie nie ma ani jednego dorosłego, a dzieci ją zamieszkujące popadły w tajemniczy, morderczy obłęd. Nie obawiajcie się jednak - nie znajdziecie tu ani grama akcji z amerykańskich horrorów z cyklu "zabili go i uciekł". Nie ma mrożącej krew w żyłach muzyki, wyskakujących zza rogu postaci w kapturach z toporami w ręku, krzyczących studentek pod prysznicem czy efektów specjalnych w klimacie "gore". Jest za to atmosfera kompletnego zaskoczenia, niedowierzania i wreszcie autentycznego przerażenia. Jest strach, jest poczucie osamotnienia, ale jest też wszechogarniająca bezsilność, bo "przecież to tylko dzieci". Motorem napędowym filmu jest dylemat - jak potraktować uśmiechniętego 10latka, który mógłby być Twoim synem, bratem czy kuzynem, a od innych niewinnych dzieciaków w jego wieku różni go tylko to, że jest w stanie cię zabić bez mrugnięcia okiem. To przecież dzieci mają być chronione, to dzieci są ofiarami, to dzieci nie odróżniają często dobra od zła i ich postępowanie często tłumaczone jest niewystarczająco rozwiniętym poczuciem moralności i etyki. One przecież nie są złe, one nie działają z premedytacją dorosłych, one nie rozumieją, one nie chcą, to TYLKO dzieci. Skrzywdziłbyś je? A gdyby były Twoje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film rozpoczyna sekwencja archiwalnych zdjęć, prezentujących dziecięce ofiary wojen, czy głodu. Jest Holocaust, jest Wietnam, jest Afryka. Wszystko to lokuje sympatię i współczucie widza po stronie tych najmniejszych, niewinnych ofiar "dorosłej" działalności. Wszystko po to, żeby za kilkadziesiąt minut skonfrontować te uczucia z makabryczną sytuacją na wyspie i postawić tytułowe pytanie - ¿Quien Puede Matar a Un Niño? Na zimowe wieczory z ciarkami na plecach gorąco polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Pod plakatem znajduje się link do torrenta. Ściągnąłem w ciągu jednej nocy, ale jakby ktoś chciał, to z pendragonem, tudzież płytką proszę się do mnie zgłosić. Napisy do ściągnięcia &lt;a href="http://napisy.info/Napisy_89993_%3FQuien+puede+matar+a+un+nino%3F.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://btjunkie.org/torrent/iquest-Quien-Puede-Matar-a-Un-Ni-ntilde-o-www-DivxTotal-com-aticus/3865e35cfec7ab0acea4ba75968e61c91095ba315932"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 282px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TP9zxMbHisI/AAAAAAAABI4/1ke3K3ZGaQ8/s400/cartel_quien_puede_matar_a_un_nino_0.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548280554929490626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F12%2Fwho-can-kill-child.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8365352403580387790?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8365352403580387790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8365352403580387790' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8365352403580387790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8365352403580387790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/12/who-can-kill-child.html' title='Who Can Kill A Child?'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TP9zxMbHisI/AAAAAAAABI4/1ke3K3ZGaQ8/s72-c/cartel_quien_puede_matar_a_un_nino_0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-9213419677093448905</id><published>2010-12-04T19:05:00.005+01:00</published><updated>2010-12-04T19:30:04.611+01:00</updated><title type='text'>iBitwa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem raczej, jak dobrze wiecie, dość pokojowo nastawiony do życia. Nie tłukę się ze szczerbatymi dresami, nie rozpierdalam butelek na głowach losowo wybranych przechodniów, przeklinam tylko wtedy, kiedy żartuję (czyli sporo), nie posiadam żadnej broni, a konflikty załatwiam rzeczową dyskusją na argumenty merytoryczne, lub soczystym "a weź spierdalaj".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miniony czwartek sprzeniewierzyłem się swoim zasadom i wziąłem wraz z dysk dżokejem Najtlajfem udział w &lt;a href="http://www.redbull.pl/cs/Satellite/pl_PL/Szczecin---Dru%C5%BCyny/001242930863823"&gt;Red Bull I-Battle&lt;/a&gt; - bitwie na empetrójki z iPodów, iPhonów iInnych produktów Apple, które robią "lalala". Schemat był prosty: 8 dwuosobowych ekip, ring na podwyższeniu, pełny klub (Lulu) i bójka "numer kontra numer" okraszona wydurnianiem się przy linach w celu zdobycia sympatii publiczności (która przez darcie ryja decydowała o zwycięstwie tych lub tamtych). Dodatkowym atutem był backstage z wódką, red bullami i dziwnymi papierosami, po których masz oczy jak przerwa między jedynkami Sookie Stackhouse. Zabawa była przednia, awans do finału przegraliśmy o przysłowiowy głos czyli jeden decybel z ekipą Sage'a i Dj'a Pete. Oni jednak musieli w finale uznać wyższość takiej dwójki szaleńców, że ja nie mam pytań, odpowiedzi ani nawet komentarzy. Maski jak &lt;a href="http://www.dcsocialite.com/wp-content/uploads/2009/09/Jabbawockeez_-_A_Figment_of_your_Imagination_1220050884104_t520.png"&gt;Jabbawockeez&lt;/a&gt;, nunczako, salta w tył, choreografie do każdego numeru (she got the moves mate!) - wszystko na misternie przygotowanych podkładach ("&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FLyxHGtFBZY"&gt;Cockney Violin&lt;/a&gt;" mnie zniszczył!) i już było wiadomo, że „&lt;a href="http://www.arcyportal.pl/wp-content/uploads/2010/11/WSZYSTKO-WSZ%C4%98DZIE-TEAM.jpg"&gt;Wszystko Wszędzie Team&lt;/a&gt;” odprawią z kwitkiem resztę konkurencji. Co zresztą stało się po końcowym darciu mordy, przy którym wuwuzele w RPA są jak ciche pierdnięcie w towarzystwie, żeby nikt nie słyszał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hulana była przednia, z nieoficjalnych źródeł bliskich fabryce Red Bulla w Bangladeszu wiem, że podobno jedna z najlepszych w Polsce, jeśli nie najlepsza. Tak się bawi Szczecin, tak się bawią szczecinianie, tak my się bawimy. Jeśli chcecie chociaż liznąć przez monitor trochę flejworu z czwartku to zapraszam do filmiku poniżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak - ten z trąbką to ja.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object id="RBPlayer" height="253" width="450"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="sameDomain"&gt;&lt;param name="wMode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.redbull.pl/cs/RedBull/flash/socialmedia/RBPlayer.swf?data_url=http://www.redbull.pl/cs/Satellite?c%3DRB_Video%26cid%3D1242933864376%26locale%3D1237406338482%26p%3D1242776441417%26pagename%3DRedBullPL%2FRB_Video%2FVideoPlayerDataXML&amp;amp;quality=low&amp;amp;on_redbull=yup&amp;amp;primary_up_color=0xDD013F&amp;amp;primary_over_color=0x0C2044&amp;amp;primary_down_color=0x0C2044&amp;amp;secondary_up_color=0xDD013F&amp;amp;secondary_over_color=0x0C2044&amp;amp;secondary_down_color=0x0C2044&amp;amp;num_analytics_intervals=5" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" wmode="transparent" allowscriptaccess="always" height="253" width="450"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F12%2Fibitwa.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-9213419677093448905?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/9213419677093448905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=9213419677093448905' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/9213419677093448905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/9213419677093448905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/12/ibitwa.html' title='iBitwa'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-6730142883540656272</id><published>2010-11-26T12:11:00.003+01:00</published><updated>2010-11-26T14:11:26.791+01:00</updated><title type='text'>kaszanka powyborcza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybory, wybory i po wyborach. Kiedyś powiedziałem, że polityka będzie tu sporadycznie i mam zamiar się do tego zastosować - to ostatnia politycznie powiązana notka na jakiś czas, więc jeśli szukacie celnych komentarzy, trafnych analiz i błyskotliwych, a nierzadko żartobliwych tekstów sprawdźcie dwóch moich ulubionych autorów w tej tematyce - &lt;a href="http://wo.blox.pl/"&gt;Wojciecha Orlińskiego&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://passent.blog.polityka.pl/"&gt;Daniela Passenta&lt;/a&gt;. Pierwszy to nerd, wielbiciel popkultury, podróży i autostrad, przeplatający tematy filmowo-muzyczno-gadżetowo-społecznościowe z prześmieszną krytyką polskiej prawicy i jej naczelnego "organu prasowego" - Salonu24. Drugi zaś, to najlepszy polski felietonista, wieloletni pracownik Polityki, którego wyważone komentarze na bieżące tematy bardzo często pokrywają się prawie całkowicie z moim skromnym zdaniem. Obaj panowie, choć w różnym stylu, piszą o polityce ciekawiej ode mnie, dlatego ja będę się zajmował tym tematem od święta, a zainteresowanych odsyłam do powyższych linków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle tytułem wstępu - teraz zasadnicza zasadniczość. Ja mawiają niektórzy - "pierwsze koty za płoty", "nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku" oraz "drogie Bravo, czy pierwszy raz bardzo boli?". Pierwsze wybory mam za sobą, wynik nie jest może imponujący, gdyż nie udało mi się porwać setek zafascynowanych moją nietuzinkową osobowością wyborców, ale jak na "kampanię", którą prowadziłem, miejsce które na liście zajmowałem i w odniesieniu do innych wyników "anonimowych polityków" nie jest najgorszy. "Lokomotywy" z naszej listy zdobyły powyżej tysiąca, "parowozy" po kilka setek, a "drezynki" jak ja zmieściły się w wynikach dwucyfrowych. Oczywiście znajdzie się jeden z drugim, który oceni to jako "porażkę", "żenadę" tudzież "żal.pl" (ostrzegam - używających tego ostatniego określenia wypieprzę na zbitą japę). Niemniej jednak Ci którzy mnie znają, wiedzą, że mnie cieszą nawet małe rzeczy i nawet w małych rzeczach szukam pozytywów. Było to ze wszech miar interesujące doświadczenie i bardzo pouczająca lekcja polityki od kuchni, łazienki i zlewozmywaka na zapleczu. Jednym słowem - pierwszy krok w branży zaliczony. Z tego miejsca dziękuję wszystkim, którym chciało się ruszyć w niedzielę dupy sprzed telewizora/komputera/mikrofalówki i postawić na mnie krzyżyk. Nie jest to dla mnie jednorazowa zabawa w elekcję, więc obiecuję następnym możliwym razem dać Wam więcej powodów do zadowolenia :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem zostawiam Was z tytanami polskiego kabaretu - ekipą z "Za Chwilę Dalszy Ciąg Programu" i klipem "W Rodzinie O Wyborach".  Pamiętajcie - Liga Czystości nie pali, nie pije i to trzecie... też tego nie robi!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/M8MQdzyJ6ZY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/M8MQdzyJ6ZY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F11%2Fkaszanka-powyborcza.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-6730142883540656272?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/6730142883540656272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=6730142883540656272' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6730142883540656272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6730142883540656272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/11/kaszanka-powyborcza.html' title='kaszanka powyborcza'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5724944382199060787</id><published>2010-11-20T11:00:00.001+01:00</published><updated>2010-11-20T11:21:31.764+01:00</updated><title type='text'>Silence! I kill you!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OdnmZbetUXQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;color1=0x2b405b&amp;amp;color2=0x6b8ab6"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/OdnmZbetUXQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;color1=0x2b405b&amp;amp;color2=0x6b8ab6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastała cisza, więc nie mogę ani agitować, ani namawiać, ani promować ani przekonywać. Powiem więcej - gdyby owa cisza nie nastała to i tak bym nie agitował, namawiał, promował czy przekonywał. W poprzedniej notce wyłożyłem wam biało na granatowym powody, dla których jestem obecny na liście kandydatów na radnego. Większość z Was zna mnie osobiście i wie, że nie jestem typkiem, który wprosi się bez zaproszenia na domówkę, wyżre lodówkę (chyba, że macie tam żółty ser), nasika do kuwety waszego kota, rozsiądzie się wygodnie na sofie i nie wyjdzie do wczesnych godzin porannych. Jestem tam gdzie mnie chcą, a nie tam gdzie ja na siłę chcę być. Z tego powodu nie prosiłem i nie proszę o niczyje głosy. Nie uważam, żeby strategia "ej, ty, ziomuś, idziesz do wyborów? ta? a głosujesz? ta? a na kogo? nie wiesz? ta? to weź ziomuś pierdolnij na mnie głosik, co ci zależy. pierdolniesz? dziękówa" była w jakikolwiek sposób zahaczona w definicji "społeczeństwa obywatelskiego", którego jestem zwolennikiem. Nie zabiegam na siłę o poparcie, wolę raczej, żeby ewentualne głosy na mnie oddane były oddane z przekonaniem "że warto". Wychodzę z założenia, że jeśli idziesz do wyborów to rób to ze świadomością swojej decyzji. Nie głosuj "dla jaj", "z nudów", "bo mama kazała", "bo znam gościa", "bo mnie ktoś poprosił". Zastanów się, poczytaj, dowiedz, przemyśl i zdecyduj. Za duży procent stawiających się przy urnach głosuje mechanicznie, bezmyślnie, na etykietkę, czy wrażenie. Za duży procent skreśla pierwszego z brzegu z takiej czy innej listy, bo zupa na gazie kipi, a dziecko zesrało się w pieluchę i drze mordę niemiłosiernie. Nie zaliczaj się do tej grupy. Stawiaj krzyżyk mądrze i odpowiedzialnie, świadom swoich praw i obowiązków. W końcu będziesz ze swoją decyzją przez następne cztery lata, "dopóki wybory Was nie rozłączą".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Jeśli przy okazji myślisz, że fajnie byłoby mieć w Radzie Miasta reprezentanta, który i o kulturę postara się powalczyć i sportowo się zaangażuje i kilka promocyjnych pomysłów ma w zanadrzu, to wiesz co robić - ciach, ciach i do urny.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F11%2Fsilence-i-kill-you.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5724944382199060787?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5724944382199060787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5724944382199060787' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5724944382199060787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5724944382199060787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/11/silence-i-kill-you.html' title='Silence! I kill you!'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-2580844945526229816</id><published>2010-11-09T21:37:00.005+01:00</published><updated>2010-11-09T23:16:54.183+01:00</updated><title type='text'>co tam Panie w polityce?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TNmxLsHOE1I/AAAAAAAABIo/MghkYZQoHG8/s1600/tn_Owca_przemek_plakat_duzy.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 281px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TNmxLsHOE1I/AAAAAAAABIo/MghkYZQoHG8/s400/tn_Owca_przemek_plakat_duzy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537652031206855506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;"To nie jest notka humorystyczna. Podobieństwo występujących w niej osób do postaci prawdziwych jest w pełni zamierzone, chociaż potraktowane Photoshopem, co widać na załączonym obrazku."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Polityka&lt;/span&gt;, to wg. Słownika PWN "działalność władz państwowych, zwłaszcza rządu" lub "działalność jakiejś grupy społecznej lub partii mająca na celu zdobycie i utrzymanie władzy państwowej; też: cele i zadania takiej działalności oraz metody realizacji takich zadań", tudzież "sposób działania osoby lub grupy osób kierujących jakąś instytucją lub organizacją", albo "zręczne i układne działanie w celu osiągnięcia określonych zamierzeń". Tyle teorii. Czym jest polityka w praktyce? Pierwsze skojarzenia większości z Was oscylują zapewne w okolicach określeń "bagno, gówno, burdel" doprawianych co jakiś czas "złodziejstwem, korupcją, kurewstwem i kłamstwem". Polityk kłamie, kradnie, leni się i ma wszystko w dupie.  Wszystko to mocne słowa, ostre skojarzenia i dotkliwe porównania - niestety w większości całkowicie uprawnione. Styl, w jakim słownikowa polityka jest uprawiana, tak na szczeblu centralnym jak i lokalnym przyzwyczaił nas do tego, żeby traktować polityków jako zawód (a w zasadzie "zawód") o najniższym społecznym zaufaniu, oscylującym w przeróżnych rankingach wokół kilku procent. Nic więc dziwnego, że każdy, kto angażuje się w politykę automatycznie staje się jednym z "nich" - karierowiczów w drodze do koryta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie odczuwam pewien dysonans (dla nieznających poprawnej polszczyzny - wewnętrzną rozpierduchę). Sam często krytykuję styl uprawiania polityki, brzydzę się przeróżnymi faktami, które za pomocą mediów do mnie docierają, obdarzam uczestników przeróżnych rozgrywek dość mocnymi epitetami i często zwyczajnie zbiera mi się na cofkę gdy muszę być świadkiem żenujących spektakli rozgrywanych na każdej chyba scenie politycznej w tym kraju. "Gdzie tu dysonans/rozpierducha?" spytacie. Otóż, jak kilku z Was wiadomo - startuję w tym roku w wyborach do Rady Miasta (Szczecina oczywiście) z listy Komitetu Wyborczego Wyborców Bartłomieja Sochańskiego "Obudźmy Szczecin". Lista nr &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;15&lt;/span&gt;, okręg 4 (Głębokie, Pilchowo, Zawadzkiego, Klonowica, Krzekowo,     Bezrzecze, Pogodno, Świerczewo, Łękno, Arkońskie, Niemierzyn), miejsce nr &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;9&lt;/span&gt;. Tych z Was, którzy zamierzają zamknąć okienko i nigdy już do mnie nie wrócić proszę o chwilkę cierpliwości, mam bowiem kilka słów, które być może wytłumaczą tą poniekąd dziwaczną decyzję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;We Wrześniu zaangażowałem się czynnie w prace komitetu, który zawiązał się wokół kandydatury Bartłomieja Sochańskiego na Prezydenta Szczecina. W jego programie spodobał mi się w zasadzie jego fundament - przesunięcie akcentów decyzyjnych zza biurek w pokojach Urzędu Miasta do rąk mieszkańców Szczecina. To mieszkańcy, będący najbliżej swoich problemów, a nie kierujący się własnym widzimisię urzędnicy, mają być punktem odniesienia w planowaniu zmian, dzieleniu środków finansowych czy wreszcie współautorami strategii dotyczących rozwoju ich najbliższego sąsiedztwa. Podsumowując - Szczecinianie działający w instytucjach pozarządowych, niezależnie od koloru rządzącej ekipy, zmagający się z problemami z zakresu swojej działalności to ważne ogniwo w procesie polityczno-decyzyjnym. Można to nazwać tanim chwytem wyborczym, sugestią kosmetycznych zmian czy tworzeniem złudzenia wpływu na decyzje polityczne. Oczywiście, że można, ale przy odrobinie dobrej woli i pozytywnego myślenia można to potraktować jako preludium do zmiany statusu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mieszkańców&lt;/span&gt; Szczecina na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obywateli&lt;/span&gt; Szczecina - ludzi zainteresowanych jego sprawami, uczestniczących w szeregu inicjatyw, świadomych siły swojego głosu i chętnych tej siły używać. W tym mieście naprawdę jest masa ludzi, którzy wiedzą, że "można!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak jednak zapewne zauważyliście - jest różnica między popieraniem jednego z kandydatów, a startowaniem z jego listy w wyborach. Nie ukrywajmy - nie posiadam doświadczenia w polityce, nie znam jej mechanizmów, nie jestem ani pierwszoplanowym graczem, ani kuluarową szarą eminencją, ani nawet anonimowym działaczem niższego szczebla, który raz zainicjował oczyszczanie miejscowej piaskownicy z kociego łajna. Politykę studiowałem, polityką się interesuję, o polityce czytam, ale takich jak ja jest wielu, więc dlaczego to właśnie Owca ma być tym, który nagle zapragnął wejść w to "bagno"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kasa? Układy? Kariera?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie liczcie, że będę czemukolwiek zaprzeczał i w jakikolwiek sposób zapewniał Was, że jestem idealistą, który natychmiast zrezygnuje z uposażenia na rzecz biednych dzieci i w zaciszu biura pisał projekty naprawiające świat. Nic z tych rzeczy. I tak nie uwierzycie. Myśl, która przekonała mnie do spróbowania sił w tych zawodach była następująca:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż jestem młody (politycznie mój wiek plasuje mnie w kategorii "osesek". Niemniej jednak przez 10 lat, które minęły od momentu nabycia praw wyborczych nie usłyszałem od nikogo spójnej, ani nawet fragmentarycznej oferty dla ludzi w moim wieku. Kandydaci na prezydentów i radnych skupiali i wciąż skupiają się wyłącznie na "dużych obrazkach" - stoczni, przemyśle,  budownictwie, komunikacji miejskiej, inwestycjach, rewitalizacjach dzielnicowych, parkach technologicznych itp. - i nie sposób odmówić im racji. To ludzie z reguły doświadczeni, mający często świetne pomysły na rozwiązanie "dużych problemów". Bezdyskusyjnie są to ważne, jeśli nie najważniejsze wyzwania stojące przed ewentualnymi włodarzami. Nie zmienia to jednak faktu, że te problemy są w większości abstrakcyjne dla ludzi młodych - maturzystów czy studentów tudzież świeżych absolwentów bez sprecyzowanego planu na "dojrzałe" życie. Nie wynika to bynajmniej z ich ignorancji - te sprawy ich po prostu nie dotyczą. Oni , a w zasadzie my, bo czuję się wciąż częścią tej grupy, żyjemy muzyką, sztuką, filmem, sportem, wolnym czasem spędzanym wśród znajomych i doświadczeniami, które będziemy wspominać jeszcze długie lata po tym, jak wejdziemy w dorosłość właściwą. Czemu w żadnej ofercie politycznej nie ma słowa skierowanego do nas? Czemu żaden z kandydatów nie chce przyjąć na siebie odrobiny infantylnej "gęby" tylko po to, żeby powiedzieć nam - "Wy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;też&lt;/span&gt; jesteście mieszkańcami Szczecina! Wam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;też&lt;/span&gt; należy się uwaga! Wasze problemy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;też&lt;/span&gt; są ważne!"? Nie czujemy się reprezentowani, nie czujemy się rozumiani, nie czujemy, że nasze problemy, sugestie czy propozycje są w jakikolwiek sposób zauważane. Całe szczęście robimy wszystko, żeby nie poddać się "szczecinizmowi" (któremu swego czasu poświęciłem tu &lt;a href="http://korwytolubia.blogspot.com/2009/03/szczecinizm-mozna-leczyc.html"&gt;kilka słów&lt;/a&gt;) - angażujemy się w przeróżne inicjatywy kulturalne, wspieramy artystów, udzielamy się w działaniach na rzecz rozwoju sportu amatorskiego - robimy to wszystko, czego urzędnicy i tak by za nas nie zrobili. Czy to źle? Czy potrzebujemy polityki ingerującej w nasze działania? Broń Jahwe, Allahu, Brahmo czy &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Potw%C3%B3r_Spaghetti"&gt;Latający Potworze Spaghetti&lt;/a&gt;! Radzimy sobie świetnie - jedyne czego potrzebujemy to pomysłu, jak zagospodarować nasze działania, nasz entuzjazm oraz naszą energię i wpleść to wszystko w strategię promocji Szczecina. Mamy coraz wyższy poziom nauczania, ale młodzi ludzie wciąż wybierają inne ośrodki akademickie. Jaką część tych "emigrantów" można by było zatrzymać u siebie, gdyby miasto położyło większy nacisk na wspomaganie, rozwój i promocję lokalnych inicjatyw kulturalno-sportowych? Ilu z nich wyjeżdża, nie dlatego, że Uniwersytet Tamtejszy ma lepszą kadrę, tylko dlatego, że Tam więcej się dzieje? Ilu z nich w rozmowach z mieszkańcami Poznania, Trójmiasta czy Wrocławia wstydzi się etykietki "mieszkańca wioski z tramwajami" tudzież "beduina z pustyni kulturalnej"? Czy można ich za to winić? Z poważnymi tematami jeszcze będziemy mieli okazję się zmierzyć. Młodość to dla nas czas ładowania akumulatorów na resztę życia - a gdzie lepiej to robić niż w rodzinnym mieście, w gronie wieloletnich przyjaciół przy okazji głośnych na całą Polskę wydarzeń?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta właśnie myśl była w zasadzie jedynym argumentem "za" decyzją o wejściu na listę wyborczą. Chcę być tym jednym przedstawicielem młodych, który może im powiedzieć - wiem co Was boli, bo mnie boli to samo. Zmieńmy to, &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82ajek_%28posta%C4%87%29"&gt;no bo co w końcu kurcze blade&lt;/a&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F11%2Fco-tam-panie-w-polityce.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-2580844945526229816?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/2580844945526229816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=2580844945526229816' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2580844945526229816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2580844945526229816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/11/co-tam-panie-w-polityce.html' title='co tam Panie w polityce?'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TNmxLsHOE1I/AAAAAAAABIo/MghkYZQoHG8/s72-c/tn_Owca_przemek_plakat_duzy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7787036261480615834</id><published>2010-10-31T12:16:00.005+01:00</published><updated>2010-11-03T10:10:06.083+01:00</updated><title type='text'>StarSheep Vibes vol. 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obiecanki, cacanki, a na blogu wrzutka. Tym staropolskim akcentem z końca XIX wieku witam dziś wszystkich czytelników, zaglądaczy i przypadkowo zawieruszonych tu poszukiwaczy porno z owcami. Dla pierwszych niestety nie mam dziś zbyt wiele słowa pisanego, dla drugich jedynie kilka być może interesujących pierdół, a trzecim linki wyślę na priv, bo całą kolekcję mam pochowaną w "Ulubionych", w katalogu... chwila... powiedziałem to na głos? Cofam, cofam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem przejdźmy do przysłowiowej rzeczy (kto zna przysłowie o "rzeczy"? noga do góry!). Dziś druga odsłona legendarnej już w kręgach producentów mięsa z Dworca Centralnego oraz beznogich prostytutek z Kabulu składanki "Starsheep Vibes". Na wycieczkę po ostatnich, przedostatnich i całkiem już dawnych fascynacjach muzycznych autora niniejszego bloga zapraszam po kliknięciu w poniższy obrazek, na którym hulam w przestworzach odległej galaktyki z ziomkami z branży przemytniczo-rebelianckiej. Tracklista oczywiście pod okładką, jakby ktoś nie chciał kota w worku ściągać, bo co to w sumie za zabawa taki w worku kot. Miauczy, wierzga i spać w nocy nie daje. Dlatego też sprawdzajcie tytuły, klikajcie w okładkę, słuchajcie, śpiewajcie, pląsajcie, albo chociaż wystukujcie rytm na kolanie. Czego byście w związku z odsłuchem nie robili - bawcie się tak dobrze, jak ja układając ten zestaw.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Enjoy!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.megaupload.com/?d=02ODWDF0"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 375px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TNEjYc_lhvI/AAAAAAAABIY/7eEcRlAa_-s/s400/opwca.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535244320021776114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;(Wspomniana) Tracklista:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;01. Magnetic Man feat. Ms. Dynamite - Fire&lt;br /&gt;02. Katy B - Katy On A Mission&lt;br /&gt;03. Redlight feat. Ms. Dynamite - What You Talking About&lt;br /&gt;04. DJ Defkline &amp;amp; Red Polo - Remember Dre (Dubstep Remix)&lt;br /&gt;05. Audio Bullys - Only Man (Jakwob Remix)&lt;br /&gt;06. Deadmau5 -  Ghosts N Stuff (Nero Remix)&lt;br /&gt;07. Sub Focus - Could This Be Real (Joker Remix)&lt;br /&gt;08. Subscape - Nothing's Wrong&lt;br /&gt;09. Mujava - Township Funk (Skream Remix)&lt;br /&gt;10. Die &amp;amp; Interface feat. William Cartwright - Bright Lights (Joker Remix)&lt;br /&gt;11. L-Wiz - Girl From Codeine City&lt;br /&gt;12. La Roux - In for the Kill (Skream's Let's Get Ravey Remix)&lt;br /&gt;13. I Blame Coco - Quicker (RackNRuin Remix)&lt;br /&gt;14. Magnetic Man feat. Katy B - Perfect Stranger&lt;br /&gt;15. Alex Roots - Don't Stop Looking (High Rankin Mix)&lt;br /&gt;16. High Rankin - Meow Meow (132BPM)&lt;br /&gt;17. LV feat. Okmalumkoolkat - Boomslang&lt;br /&gt;18. Plump DJs - Boomer&lt;br /&gt;19. David E. Sugar - Oi New York, This Is London! (Oi This Doesn't Sound Like Skream Remix)&lt;br /&gt;20. Yeah Yeah Yeahs - Heads Will Roll (A-Trak Remix)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F10%2Fstarsheep-vibes-vol-2.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7787036261480615834?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7787036261480615834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7787036261480615834' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7787036261480615834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7787036261480615834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/10/starsheep-vibes-vol-2.html' title='StarSheep Vibes vol. 2'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TNEjYc_lhvI/AAAAAAAABIY/7eEcRlAa_-s/s72-c/opwca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-2875430392368979242</id><published>2010-10-18T23:42:00.006+02:00</published><updated>2010-10-18T23:54:16.376+02:00</updated><title type='text'>mam prostą lirykę dla prostych ludzi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przychodzi taki czas w życiu każdej owcy, że albo wystąpi w reklamie, albo inaczej będzie chciała się spełnić. Wczoraj, w przeróżnych godzinach dziennych naskrobałem sobie wierszyk. Taki odnośnie i w temacie kobiet w wieku postprodukcyjnym, okupujących przystanki tramwajowe. Podzielę się z Wami tą liryką niewyszukaną, bo w końcu to mój blog i takie mam na nim prawo. Panie i Panowie - oto pierwszy w historii korewtolubiacych wiersz (eksperymentalny w sensie).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na przystanek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Śliskim torem w dzień deszczowy tramwaj raźno sunie.&lt;br /&gt;Oczekują go seniorki w niecierpliwym tłumie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda z siatką i w berecie, w końcu moda taka -&lt;br /&gt;do przychodni i na pocztę lub do warzywniaka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak na Wielkiej Pardubickiej konie wyścigowe,&lt;br /&gt;w gotowości pełnej zwarte, do biegu gotowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dylematem wszystkie ważnym spięte niesłychanie -&lt;br /&gt;"Które drzwi przyatakować, jak już tramwaj stanie?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sapią równo, pianę toczą, wzrok w torach utkwiony.&lt;br /&gt;Nagle radość! - "Och! Już jedzie! Transport upragniony!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już im miejsca wymarzone stają przed oczami,&lt;br /&gt;już się cieszą na ten krótki dystans z nagrodami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtem histeria, lament, dramat, mdleją nam matrony...&lt;br /&gt;"Cóż się stało? Panie, klęska! Tramwaj uszkodzony!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F10%2Fmam-prosta-liryke-dla-prostych-ludzi.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-2875430392368979242?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/2875430392368979242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=2875430392368979242' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2875430392368979242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2875430392368979242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/10/mam-prosta-liryke-dla-prostych-ludzi.html' title='mam prostą lirykę dla prostych ludzi'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8121254822322705002</id><published>2010-10-14T16:29:00.012+02:00</published><updated>2010-10-14T17:33:11.315+02:00</updated><title type='text'>rocznica ważna niesłychanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dokładnie 5 lat temu, 14 października, bez związku z Dniem Pedagoga, w moim ówczesnym domu pojawił się bardzo specjalny ktoś. Sprowadzony ze schroniska dla bezdomnych psiaków, prosto z klatki dla "szczeniaków do roku" członkostwo w rodzinie Petrusewicz przyjął na swój kudłaty grzbiet sześciomiesięczny Milo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TLcbMZnmQnI/AAAAAAAABHg/whGWSXOrN7Q/s1600/tn_1679_duze_ep.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TLcbMZnmQnI/AAAAAAAABHg/whGWSXOrN7Q/s400/tn_1679_duze_ep.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527916967469924978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O historii Milo wiedzieliśmy niewiele - porzucona, półroczna znajda, przebywająca od kilku tygodni w schronisku. Nie wiadomo co przeszedł, ile przeszedł, skąd przybył i dokąd się pałętał. Jedno było pewne - pierwsze miesiące życia musiały dać mu mocno w kość. Bał się wejść na klatkę schodową, sikał pod siebie stojąc na środku pokoju, nieufnie podchodził do instytucji miski i przy każdym podniesieniu głosu w okolicy trząsł się szukając sobie schronienia w największym zakamarku mieszkania. Nie szczekał, nie warczał i właściwie nie wydawał z siebie żadnych odgłosów. Obca mu była agresja tak w stosunku do ludzi jak i innych zwierząt. Kilkanaście tygodni trwało "wynoszenie" go na spacer, przekonywanie, żeby nie wchodził do domu tyłem, a także oczekiwanie na pierwsze szczeknięcia. W międzyczasie nastraszył nas mocno nosówką, którą złapał prawdopodobnie jeszcze przed schroniskowym szczepieniem, a która to choroba kieruje szczeniaki wprost do uśpienia. Graża (czyli moja mama) uparła się jednak i zawalczyła o nowego członka rodziny. Milo przeżył, a wielkie serducho nowej rodziny w połączeniu z gorącą michą oczekującą każdego dnia sprawiły, że powoli zaczął się oswajać i zachowywać jak pies ze stabilną psychiką. Zaczął nawet szczekać, chociaż jego ulubioną formą kontaktu z otoczeniem do dziś pozostało specyficzne wycie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="261" width="420"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/byXtY43gxtE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/byXtY43gxtE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="261" width="420"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś Milo to 5-letni kawaler, w którym wciąż jednak pozostały szczeniackie cechy. Wprawdzie nauczył się warczeć i szczerzyć kły na innych psich facetów, niemniej jednak nie nauczył się choćby odrobiny agresji w stosunku do ludzi, a jego jedyną formą ataku jest "zalizanie na śmierć". Kudłacz zakochał się w Graży, której towarzyszy od wczesnych godzin porannych do najpóźniejszych nocnych, leżąc nawet pod łazienką, w której aktualnie Graża przebywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TLce-zs2xZI/AAAAAAAABHw/5Jq65E7rln4/s1600/tn_DSC01550.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TLce-zs2xZI/AAAAAAAABHw/5Jq65E7rln4/s400/tn_DSC01550.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527921131999643026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Awansował na stanowisko drugiego syna i młodszego brata, które okupować będzie do końca życia, bo takiego drugiego jak ten jeden to ze świecą szukać. Wiem, że każdy właściciel czworonoga mówi o swoim to samo i właśnie dlatego korzystam tu z prawa do ogłoszenia, że to najlepszy pies na świecie i basta. Reszta tych zajebistych może co najwyżej zająć w moim prywatnym rankingu miejsce drugie ex aequo, a wiem że jest ich sporo, bo i sporo fantastycznych psiaków znam i uwielbiam. Niemniej jednak Grand Prix w rankingu na  najlepszego przyjaciela Owcy w 5 rocznicę przyjęcia do familii bezsprzecznie otrzymuje Milo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TLceudRl46I/AAAAAAAABHo/KPLaHbruV0U/s1600/tn_DSC01215.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TLceudRl46I/AAAAAAAABHo/KPLaHbruV0U/s400/tn_DSC01215.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527920851101803426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Spostrzegawczy zauważą pewnie, że jeśli chodzi o rocznice, to zgubił się jeszcze jeden temat. Owszem, 2 października stuknęło mi 28 przeżytych lat. Była z tej okazji impreza, potem druga, a na koniec trzecia. O imprezach można by długo i kwieciście. Brakuje mi jednak weny na hulaszczy post, dlatego tym którzy byli, wycałowali, poskładali, napili i przytańczyli z tego miejsca dziękuję i dodam - takich przyjaciół i znajomych nie ma nikt i niech nikt się nie kłóci, bo go psem poszczuje, a ten zaliże go na miejscu, bez cienia skrupułów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F10%2Frocznica-wazna-niesychanie.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8121254822322705002?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8121254822322705002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8121254822322705002' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8121254822322705002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8121254822322705002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/10/rocznica-wazna-niesychanie.html' title='rocznica ważna niesłychanie'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TLcbMZnmQnI/AAAAAAAABHg/whGWSXOrN7Q/s72-c/tn_1679_duze_ep.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3880500715712004705</id><published>2010-10-08T18:00:00.003+02:00</published><updated>2010-10-08T18:17:46.302+02:00</updated><title type='text'>Magnetic Man – In Session (Live @ BBC's Maida Vale Studios) - vol. 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak wspominałem we wczorajszej notce, w blokach startowych BBC czekał na start największy hit tria Magnetic Man, a mianowicie "I Need Air" z gościnnym udziałem Angeli Hunte  - kawałek, którym dubstep wpłynął do mainstreamu, mój osobisty faworyt w wyścigu do tytułu "Tune of 2010" i bezpośrednia inspiracja lipcowej notki "&lt;a href="http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/cudowne-lata-dziewiecdziesiate.html"&gt;cudowne lata 90te&lt;/a&gt;". Dziś, w godzinach porannych pistolet startowy wypalił, a w sieć poszła poniższa aranżacja, w której Bengę, Artworka i Skreama wspiera znana już z "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=QXY_Z1L6EUU"&gt;Perfect Stranger&lt;/a&gt;" sekcja smyczkowa oraz wokalistka Emeli Sande. Kolejne słowa są w zasadzie zbędne, wczorajszy "feedback" jest dla mnie najlepszym wyznacznikiem tego, jak bardzo podobają Wam się wyczyny trzech djów ze smyczkiem i wokalem. Słuchajcie zatem i jarajcie się jak i ja się jaram.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="261" width="421"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pCC76t2scgU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/pCC76t2scgU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="261" width="421"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F10%2Fmagnetic-man-in-session-live-bbcs-maida_08.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3880500715712004705?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3880500715712004705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3880500715712004705' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3880500715712004705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3880500715712004705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/10/magnetic-man-in-session-live-bbcs-maida_08.html' title='Magnetic Man – In Session (Live @ BBC&apos;s Maida Vale Studios) - vol. 2'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8134762656306612705</id><published>2010-10-07T14:47:00.008+02:00</published><updated>2010-10-07T17:28:26.021+02:00</updated><title type='text'>Magnetic Man – In Session (Live @ BBC's Maida Vale Studios)</title><content type='html'>&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Dawno mnie nie było, ale niedługo będę znowu, gdyż nawarstwiło się parę tematów, a tu już jesień za oknem i ciemność o 18 i mrozem zawiewa i generalnie pogoda pod zwiędłą kutarą się robi. Dlatego też ja się zajmę pisaniem, co by nie wkurwiać się na aurę, a Wy czytaniem, co by powkurwiać się na mnie, że znowu nie rozumiecie o czym piszę, a mimo wszystko czytacie. Dzisiaj zaś krótko i na temat:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: center"&gt;12.11. Berlin. Magnetic Man @ Maria am Ostbahnhof.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Mimo, że jaram się tym koncertem od przeszło miesiąca i mimo, że zamówiłem już bilety i w drodze do mnie owe bilety są, to dopiero po tym co zobaczyłem na poniższych klipach mam zamiar odliczać dni do wyjazdu tępym, sznytogennym narzędziem na własnej skórze. Niemcy mówią "Mein Gott!", Anglicy "Oh my days!", Buszmeni "Waka, Waka", a ja swój zachwyt wyrażę swojskim "Ożeszkurwajapierdolęcozanumer!".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="261"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/QXY_Z1L6EUU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/QXY_Z1L6EUU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="261" width="420"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="261"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/fKO-Fa05QHE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/fKO-Fa05QHE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="261"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. W blokach startowych czeka jeszcze gotowe do wypuszczenia "I Need Air", a może i coś więcej. Czas na sznytę&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe style="BORDER-BOTTOM: medium none; BORDER-LEFT: medium none; WIDTH: 450px; HEIGHT: 80px; OVERFLOW: hidden; BORDER-TOP: medium none; BORDER-RIGHT: medium none" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F10%2Fmagnetic-man-in-session-live-bbcs-maida.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8134762656306612705?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8134762656306612705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8134762656306612705' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8134762656306612705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8134762656306612705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/10/magnetic-man-in-session-live-bbcs-maida.html' title='Magnetic Man – In Session (Live @ BBC&apos;s Maida Vale Studios)'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-4347914393554698238</id><published>2010-09-23T11:34:00.005+02:00</published><updated>2010-09-23T12:17:41.364+02:00</updated><title type='text'>Na przykład</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TJsnbjCEZLI/AAAAAAAABHE/ZE69pjz1MFg/s1600/400px-ExampleSICK.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TJsnbjCEZLI/AAAAAAAABHE/ZE69pjz1MFg/s400/400px-ExampleSICK.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520049122486543538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na początku był remix. Stworzył go Bar9, przesłuchał Owiec i zaprawdę stwierdził, że był dobry. Dobry na tyle, że zainteresował się ów Owiec resztą twórczości nieznanego wówczas temu Owcu wykonawcy / producenta / rapera / wokalisty. Zainteresował się i emocją pozytywną nad wyraz obdarzył, a emocja ta trwa do dziś i trwać będzie długo i szczęśliwie, aż do 2012, bo wtedy świat się kończy i Euro zaczyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle jeśli chodzi o legendę. Sam nie wiem już co w niej jest prawdziwe, a co nie. Przekazywana w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie obrosła w przeróżne nadużycia, przekłamania, zatajenia i przerysowania. Jedno jednak jest pewne. Artysta, o którym dzisiaj w owczym kąciku muzycznym mowa, to doprawdy nietuzinkowy gość. Elliot Gleave, to mój angielski równolatek występujący pod pseudonimem Example (szybkie tłumaczenie - E.G. to w wyspiarskim narzeczu nic innego jak nasze swojskie n.p. czyli... tak, macie rację - na przykład [ang. Example]. Wszystko jasne? Cieszę się.). Zaczynał już jako 12-letni MC startując w pierwszych freestyle'owych bitwach, które w jego własnych słowach wyglądały następująco: "completely destroyed a useless wanker and a fight broke out so [he] sprinted home". Całkiem nieźle jak na szczyla, któremu jeszcze wąs się nie sypie i fujarka nie dryga. Wracając do krótkiej biografii - późniejsze lata to nauka przeplatana nagrywkami, potem wyjazd do Australii, powrót do rodzinnego Londynu i pierwsze próby popchnięcia swojej kariery na wyższy poziom. Jego trzy single, nagrane we własnej wytwórni "All The Chats" zwróciły uwagę paru kilku prezenterów Radio1 (Pete Tong, Zane Lowe) oraz samego Mike Skinnera, który podpisał zaproponował młodemu raperowi kontrakt w swojej wytwórni "The Beats Label". Trafienie pod skrzydła The Streets było tym, czego Elliot potrzebował. Wkrótce po podpisaniu kontraktu wyszedł  klip do numeru "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=oY5A90dJvbI"&gt;Vile&lt;/a&gt;" - odpowiedzi na hit "Smile" ówczesnej debiutantki na rynku muzycznym - Lily Allen. Radio1 raz jeszcze zainteresowało się raperem, a "Vile" znalazło miejsce na playlistach tak znanych Dj'ów jak Zane Lowe, Jo Whiley czy Chris Moyles. Pierwszy album nie był może wielkim hitem komercyjnym, ale klipowi do singla "Me + Mandy" udało się zdobyć nagrodę VMA za najlepszy teledysk niskobudżetowy. Prawdziwy przełom był jednak przed nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prace nad swoim drugim albumem Example rozpoczął od zdefiniowania gatunku, w którym od teraz miał się poruszać. Nazwał go "Dysfunctional Electro-Pop". W pracy nad "Won't Go Quietly" wzięli udział tacy producenci jak Chase&amp;amp;Status, MJ Cole, Sub Focus czy Calvin Harris, a to już wystarczająca wizytówka dla jakiegokolwiek wydawnictwa. Taneczna mieszanka naładowana pozytywnymi emocjami, okraszona wokalem i rapem, pasująca i na parkiet i do domu, słoneczna, letnia i wpadająca w każde ucho. Rozwodzenie się nad niuansami produkcji nie ma większego sensu, tym bardziej, że Example postanowił nakręcić aż 6 teledysków (w tym jeden do wspomnianego już remiksu Bar9), które niezdecydowanym zdecydowanie pomogą w podjęciu decyzji o sprawdzeniu całego krążka. Klipy oczywiście załączam poniżej, rezygnując z namawiania do odsłuchu. Niech poniższy Przykład broni się sam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Enjoy!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-So9lXFt5rM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-So9lXFt5rM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/T9yGcKlYAiw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/T9yGcKlYAiw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bAgegxdVdFU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/bAgegxdVdFU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qklFpvW7IME?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qklFpvW7IME?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ks0P1u6-OUY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ks0P1u6-OUY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OH78CezwPOQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/OH78CezwPOQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F09%2Fna-przykad.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-4347914393554698238?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/4347914393554698238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=4347914393554698238' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4347914393554698238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4347914393554698238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/09/na-przykad.html' title='Na przykład'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TJsnbjCEZLI/AAAAAAAABHE/ZE69pjz1MFg/s72-c/400px-ExampleSICK.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-1234574279311011611</id><published>2010-09-22T09:34:00.005+02:00</published><updated>2010-09-22T10:40:37.693+02:00</updated><title type='text'>wrześniowe podrygi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię jeździć samochodem. Moje cztery kółka nie są wprawdzie pierwszej nowości (rocznik 1993), wybitnej mocy (benzyna, 1,4l) czy przepięknej aparycji (bok przytarty filarem podziemnego parkingu w Galaxy), ale Reniutka (Renault 19 Chamade) to członek rodziny, z którym najlepiej wychodzi się bynajmniej nie na zdjęciach, ale na przykład z domu czy ze sklepu z zakupami. Pali niestety Reniutka sporo, ale w jej wieku to wytłumaczalne - wystarczy podejść pod losowo wybraną szkołę średnią, żeby zobaczyć zastępy zaciągających się dymkiem siedemnastolatków. W tym wypadku Reniutka jest w pełni usprawiedliwiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać mam do mojego samochodu stosunek emocjonalny (podobno to takie typowe, wręcz stereo). Dziś jednak idę z wiatrem i płynę z prądem, a raczej daję się porwać fali - zostawiam moją piękną pod domem, pozwalam się jej nacieszyć zasłużonym odpoczynkiem, zakładam najwygodniejsze buty i dziarsko ruszam w miasto przy pomocy nóg własnych. Dziś bowiem "Dzień Bez Samochodu" - zwieńczenie Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Brzmi pretensjonalnie? Owszem. Kojarzy się z radosną twórczością europejskich specjalistów od prostowania bananów i zaliczania marchewek w poczet owoców? Jak najbardziej! Niezależnie jednak od pompatycznej nazwy, inicjatywa jest ze wszech miar godna uwagi. Zbliża się deszczowa jesień, a po niej zapowiadana zima stu- czy nawet tysiąc-, a może i milionlecia. 22 września to jeden z ostatnich dzwonków na pospolite ruszenie dupy. Pogoda jest piękna, &lt;a href="http://www.zditm.szczecin.pl/komunikaty_tr.php"&gt;transport miejski gratis&lt;/a&gt;, a Szczecin we wrześniu prezentuje się naprawdę uroczo. Dlatego rzućcie kluczyki na półkę, wytargajcie z piwnicy rower / przyodziejcie co wygodniejsze cichobiegi i ruszajcie o własnych siłach w miasto załatwiać sprawy, sprawunki i interesy. Samochody podziękują Wam za dzień oddechu, a i serducha, płuca i mięśnie nie będą miały nic przeciwko zmianie trybu pracy na nieco bardziej wydajny. Trust me!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F09%2Fwrzesniowe-podrygi.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-1234574279311011611?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/1234574279311011611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=1234574279311011611' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1234574279311011611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1234574279311011611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/09/wrzesniowe-podrygi.html' title='wrześniowe podrygi'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-1962422043078136362</id><published>2010-09-16T13:26:00.008+02:00</published><updated>2010-09-17T11:36:06.587+02:00</updated><title type='text'>odwracacze uwagi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ślad po krzyżu zaginął. Przed nami pewnie kolejny festiwal żenujących wystąpień za i przeciw, usprawiedliwień strony A, zarzutów ze strony B, irytującej neutralności strony C i ostentacyjnego olewania ze strony D, która w D ma całą tą żałosną sytuację. Jedynymi wygranymi są media, które z braku widowiskowych zamachów na symbole losowo wybranych krajów cywilizacji śmierci mają dyżurny temat. Temat, który i tak prędzej czy później zdechnie, tak jak zdechł medialnie temat wolnego Tybetu, Darfuru, agenta Tomka, czy wanny Wassermana. Naturalna kolej rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli jednak, tak jak ja, jesteście już tym konkretnie zmęczeni, macie odruch wymiotny na widok gadających głów, które zewsząd wychodzą z tą samą pianą w pysku, jeśli chcecie trochę oddechu, przystanku, odcięcia i cholera jeszcze wie czego, to pozwólcie sobie zaproponować trzy świetne odwracacze uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Odwracacz sportowy - PEKAO Szczecin Open 2010. Tenisowy Challenger odbywający się właśnie na kortach w Szczecinie. Przyzwoity poziom, dobra organizacja, muzyczne zaplecze, i świeże powietrze. Krótka chwila popołudniowego odpoczynku. Dzieje się raz w roku, a kończy już w niedzielę. Nie warto przegapić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.pekaoszczecinopen.eu/2010/"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 131px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TJIET2J10cI/AAAAAAAABG8/KMaEmCFmeHU/s400/top2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517477232483094978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. Odwracacz serialowy - Entourage. Serial produkcji HBO, emitowany bez przerwy od 2004 roku. Los Angeles. Aktorzy. Aktorki. Filmy. Seks. Alkohol. Imprezy. Narkotyki. Prawdziwi celebryci ze świata filmu, sportu, muzyki i rozrywki grający samych siebie w kolejnych epizodach siedmiu sezonów, które już za nami. Przede wszystkim zaś genialna postać agenta Ari Golda, nagrodzona trzema statuetkami Emmy. 25-minutowe odcinki, w sam raz na chwilę relaksu po ciężkim dniu. Również nie warto przegapić, tym bardziej, że HBO planuje zakończenie tej rewelacyjnej serii już w następnym sześcioodcinkowym sezonie. Pospieszcie się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Entourage_%28TV_series%29"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TJIEJWR7XoI/AAAAAAAABG0/xAd0Z6UX15A/s400/entourage_ep2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517477052128386690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. Odwracacz muzyczny - set niejakiego Jamie XX - Dja, którego poznałem przy okazji planów wyjazdowych na koncert Magnetic Man do Berlina. Wyspiarskie brzmienia, w wydaniu Jamie'go są lekkie i zjadliwe, niczym potrawy przygotowane przez jego imiennika Jamie Olivera. Set bez eksperymentalnych ciężarów, z mnóstwem wokali, wypełniony gośćmi w stylu The Streets, Joy Orbison, Burial, Zed Bias czy MJ Cole. Na zimny wieczór gorąco polecone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://imyouare.com/700/Jamie_xxs_Colette_Mix/"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TJH_C5DsNJI/AAAAAAAABGs/wQqmRKvKxoo/s400/jamie_xx.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517471443646690450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;P.S. Pod zdjęciami mieszczą się tajemnicze linki. True story!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F09%2Fodwracacze-uwagi.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-1962422043078136362?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/1962422043078136362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=1962422043078136362' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1962422043078136362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1962422043078136362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/09/odwracacze-uwagi.html' title='odwracacze uwagi'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TJIET2J10cI/AAAAAAAABG8/KMaEmCFmeHU/s72-c/top2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7420744938965952287</id><published>2010-09-13T11:19:00.003+02:00</published><updated>2010-09-13T12:55:05.483+02:00</updated><title type='text'>pod wąsem z przekąsem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię poniedziałkowe notki. Z reguły pogoda jest jakoś bardziej do dupy, morale w okolicach poziomu wody w rzekach Sudanu, energii tyle, co w Duracellu wyciągniętym z wibratora topowej gwiazdy filmów XXX, ciemno, zimno i do domu daleko. Wtedy właśnie mam największą ochotę na oderwanie się od biometrycznie niekorzystnego otoczenia i zatopić się w klawiszach, kursorach, zakładkach i linkach. Ok, wstęp zaliczony, rozwinięcie czas zacząć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, drogie dzieci dziadek Owca opowie Wam o rzeczy bardzo ważnej. Ważniejszej niż to, gdzie jest krzyż, ważniejszej niż podwyżka VAT, ważniejszej nawet od tego jak bardzo subito Karol będzie santo. Tematem przewodnim będzie "zarost nad górną wargą u mężczyzn (i nie tylko - przyp. aut.)", zwany popularnie wąsem tudzież wąsami. Bujny, lub rzadki, zaczesany lub zmierzwiony, przytrybowany tudzież wolno rosnący - odważę się powiedzieć, że wąs to najważniejsza część męskiej tożsamości, wyprzedzająca na podium nawet majtający się między nogami rodzinny klejnot. Nawet ci z nas, którzy wąsem się brzydzą, wąsa nie noszą, a nawet przypisują mu cechy obciachowo-jarmarczne muszą przyznać, że ta kępa kłaków nad górną wargą odpowiada za najbardziej wyraziste i zapadające w pamięć wizerunki w historii. Czyngis-Chan, Adolf Hitler, Józef Piłsudski, Salvador Dali, Aldo Reine, Lech Wałęsa, Józef Stalin, Burt Reynolds, Jacek Soplica, Tom Selleck, Ron Jeremy, Albert Einstein, Charlie Chaplin, Hulk Hogan, Hercules Poirot, Freddy Mercury - od Polski do Mongolii, od postaci historycznych do fikcyjnych, od malarzy do naukowców, od aktorów oskarowych do aktorów porno - wąs sypie się gęsto i w każdym środowisku, jest egalitarny, dostępny za darmo, nie ma uprzedzeń rasowych czy religijnych, ba - niekiedy przełamuje nawet bariery płciowe, o czym jednak lepiej nie wspominać, bo to już temat na poważną akademicką dyskusję, a nie blogowe banialuki. Oczywiście, wąs może przeszkadzać w intymnych kontaktach damsko męskich, może drapać, drażnić i niemiło smyrać. Co więcej, większość codziennego wąsa jaki widzimy, to wąs zaniedbany, pokolorowany dymem papierosowym i rosnący dziko niczym chwast. Nie jest to jednak wina wąsa samego w sobie - osobnik prezentujący tak niechlujny zarost, ma z reguły problemy z higieną jamy ustnej, prezentuje wyraźny wstręt do zabiegów spod znaku "manicure" oraz w większości wypadków pała uwielbieniem dla kontrowersyjnego zestawu "sandał + skarpeta frotte". W takim wypadku wąs jest jedynie emanacją ogólnego podejścia do samego siebie - jeśli nie dbasz o 99% swojego ciała, to wąs będzie tego najjaskrawszym przykładem, pierwszym widocznym i z góry nadającym ton reszcie zestawu. Nie ma zmiłuj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wąs jest ważny. Ważny na tyle, że tej ważności nie muszę tu udowadniać, to ważność broniąca się sama, nie podlegająca dyskusji i patrząca z góry na wszelkie próby jej umniejszenia. Nie namawiam oczywiście do masowych aktów zapuszczenia, nie namawiam do nagłego wąsa pokochania, czy też w przypadku płci pięknej, do zmiany upodobań w jego względzie. Wąs nie może rosnąć na siłę, wbrew ogólnemu wizerunkowi. To wąs wybiera właściciela, nigdy na odwrót i tylko doskonała symbioza wąsa z resztą wąsatego jegomościa może pomóc właścicielowi w awansie w poczet wąsów kultowych. Poza tym dobrze by było, żeby ów wąsacz dysponował dodatkowo jakimś talentem - beztalencia próbujące na samym wąsie zrobić karierę uwłaczają godności tego fenomenalnego zjawiska. Na to wąsy nie zasługują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F09%2Fpod-wasem-z-przekasem.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7420744938965952287?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7420744938965952287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7420744938965952287' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7420744938965952287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7420744938965952287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/09/pod-wasem-z-przekasem.html' title='pod wąsem z przekąsem'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5268876771937341517</id><published>2010-09-10T17:39:00.005+02:00</published><updated>2010-09-10T18:28:11.945+02:00</updated><title type='text'>Mochipet ostatni dinozaur</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dni temu kilka, dzięki uprzejmości niezrównanej Moniki Petryczko, prowadzącej "Środek Miasta" mogłem na antenie Polskiego Radia Szczecin zaprezentować wybranego przez siebie artystę. Jedynym kryterium selekcji była kwalifikacja wykonawcy do zbioru pod nazwą "Dziwny". Mogł to być paragwajski Dj grający electro-folk, zanzibarski chór kameralny "Czarne Szczypiory", czy kwartet smyczkowy karłów z Bangladeszu, wykonujący przeboje Jana Połomskiego z towarzyszeniem drwala grającego na pile. Jednym słowem im dziwniej, tym lepiej. Przejęty możliwością ujadania w eterze zacząłem przeszukiwać dyskowe zasoby w pełni legalnych plików empetrzy i po chwili wiedziałem już kto będzie bohaterem mojego wtorkowego wejścia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TIpVeCQOSqI/AAAAAAAABGY/-8GKKKavNdw/s1600/mochipet.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 313px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TIpVeCQOSqI/AAAAAAAABGY/-8GKKKavNdw/s400/mochipet.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515314668157946530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nagrywający w Los Angeles syn konstruktora rakiet i przedszkolanki z Taipei, grający na całym świecie imprezy w przebraniu fioletowego dinozaura. David Wang, bo o nim mowa to rodowity Chińczyk (bo z Tajwanu), który pod pseudonimem Mochipet produkuje jedno z najbardziej szalonych gówien w tej części Drogi Mlecznej. Od dziecka zainteresowany elektroniką, najpierw tą rakietową, potem muzyczną, inspirowany wachlarzem brzmień - od metalu, przez awangardowy jazz, aż do mainstreamowego hip hopu - Mochipet potrafi w sobie tylko znany sposób połączyć ze sobą najodleglejsze muzyczne smaki i upichcić z nich tak niesamowite dania, że aż ślina z ucha cieknie. Niczym muzyczny Anthony Bourdain, Mochipet przemierza cały glob w poszukiwaniu inspiracji, tylko po to, żeby pokazać nam wszystkim, że współczesna muzyka bynajmniej się nie skończyła - ona się jeszcze nie zaczęła.&lt;br /&gt;Czego możemy się spodziewać w kawałkach tego zwariowanego producenta? Wyobraźcie sobie kolekcję płyt jednego wykonawcy, który na kolejnych krążkach miesza ze sobą w różnych proporcjach Justina Timberlake'a, Jahcoozi, Missy Elliott, Aphex Twin, Johnny'ego Casha, Mastera P, White Stripes, Cash Money Millionaires, Daedelusa, Hieroglyphics, Barry'ego White'a, czy Neila Diamonda. Serwuje to w sosie, w którego skład wchodzą IDM, hip hop, breakcore, drum'n'bass i kilka innych, ciężko identyfikowalnych gatunków z pogranicza wszystkiego. Bogactwo dźwięków, porównywalne z różnorodnością dinozaurów, którym pan Meteoryt przerwał kiedyś spokojne panowanie nad światem, a których dziedzictwo Mochipet niesie dzisiaj przez muzyczny świat. Giganci popu, legendy bluesa, klasyki elektroniki, rapowe koty, otoczeni przez mix wszystkiego, co Matka Elektronika zdążyła wydać na świat, żyjący jak prehistozaurusy w jednym wielkim ekosystemie wyobraźni Mochipeta. Płyty Wanga to muzyczny "Park Jurajski" - coś, co nie miało prawa się wydarzyć, a jednak się wydarzyło w przekraczającym granice wyobraźni wymiarze. I chociaż filmowy Park okazał się koniec końców porażką, to Mochipet chyba nauczył się na błędach Johna Hammonda i jego wesołemu miasteczku nie grozi w najbliższym czasie żadna katastrofa. Nie wierzycie? Spytajcie Tony Hawka, producentów NBA 2K9, czy przedstawicieli BBC, Clash Magazine, Ninja Tune czy Warp Records. Oni wam powiedzą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wy w międzyczasie zmoczcie swoje gwizdki:&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/V5125jZ1OpI?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/V5125jZ1OpI?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F09%2Fmochipet-ostatni-dinozaur.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5268876771937341517?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5268876771937341517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5268876771937341517' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5268876771937341517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5268876771937341517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/09/mochipet-ostatni-dinozaur.html' title='Mochipet ostatni dinozaur'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TIpVeCQOSqI/AAAAAAAABGY/-8GKKKavNdw/s72-c/mochipet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8729231367161413892</id><published>2010-09-01T12:41:00.005+02:00</published><updated>2010-09-01T13:12:41.099+02:00</updated><title type='text'>dnia pierwszego Września</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś o mnie, dla mnie i tych, którzy się tu odnajdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rysowałem z Kisiem komiksy, za co groził mi wielki, niepasujący do niczego Glan z Fizyki na świadectwie. Grałem w kręgle plecakiem i nogami kolegów. Puszczałem strzałki do Wally'ego, który nie wiedząc co zrobić, miotał się pod tablicą mrucząc pod nosem "Pietruszkiewicz, ja cię zabiję". Strzelałem z papierowych kulek do Kopernika w sali od Geografii. Trzy razy zerwałem torebkę stawową na sali gimnastycznej u prof. Kubickiego. Kolekcjonowałem "pytanka kontrolne" z Biologii, które wraz z kilkoma jedynkami zawsze dawały "Dobry" na półrocze. Nauczyłem się, że "w historii nigdy nie było żadnego 'więca", a Stalin to nie znaczy Hitler". Wymyśliłem "gorszące" zdjęcia pod makami z Monte Cassino, które miały potem w domu wszystkie koleżanki z klasy, wychowawczyni i facetka od polaja. Draka była, jak się okazało, że ta ostatnia nie zabrała ich do domu, tylko postawiła sobie w klasie, gdzie czasem pan ksiądz prowadził zajęcia religijno-indoktrynacyjne. Kochałem się w kilku dziewczynach z klas tych i owych. Słyszałem o sobie, żem błazen klasowy, ale też, że potrafię wczuć się w kobiece myśli interpretując na kolanie Pawlikowską-Jasnorzewską. Robiłem napady na sklepik szkolny. Wygrałem konkurs rzutów osobistych z trenerem reprezentacji koszykówki w trakcie Dnia Sportu. Strzelałem gole w meczach między klasowych. Pomagałem historykowi wyrzucać mojego kolegę przez okno z drugiego piętra. Pierwszy raz piłem alkohol na wycieczce klasowej do Krakowa i tam nauczyłem się, że pod wpływem kocham wszystkich. Jako dyżurny meldowałem o stanie klasy, nieobecnościach i nieprzygotowaniach na lekcjach matematyki, wymyślając potem prof. Baranowi tematy zastępcze do "popłynięcia" w wykładzie zamiast pytania z funkcji. Co rano sprawdzałem "szczęśliwy numerek" w szatni. Kłóciłem się z wychowawczynią o szerokie spodnie i afro na głowie (oh, how I miss you afro). Przekomarzałem się z Zuchą, wymyślałem wierszyki na Lidkę i przygadywałem Pieczarom. Zasiadałem w "ławie kujonów". Za długo siedziałem pod prysznicem po WF-ie, mimo albo dlatego, że w szatni przebierały się już dziewczyny z 4B. Dwa razy w tygodniu wracałem z Knopfem, Kisiem i Kowalem z SKS-ów obok "największego burdelu współczesnej Europy". Wracając z odpowiedzi matematycznych liczyłem tylko "chuje", które (nomen omen) Fallus zdążył mi w tym czasie narysować na marginesie zeszytu. Bił rekordy z jednej odpowiedzi na kolejną. Bałem się legendarnej Stępniowej, grasującej po korytarzach w przerwach. Byłem jaskiniowcem matematycznym, "nasmarowanym, niczym kaczka tłuszczem nieprzepuszczającym wiedzy". Poprawiałem nauczycielki od angielskiego. Nie paliłem na przerwach w podwórku na drugiej stronie ulicy. Żartowałem, śmiałem się i dokazywałem. Poznałem przyjaciół na lata. Napstrykałem sobie wspomnień jak fotek, które trzymam w albumie za lewym uchem. Była jeszcze nauka, ale kto by to pamiętał. To był beztroski czas, który wrócił przy okazji rocznicy ataku na Westerplatte. Owszem, tęsknie. Life goes on.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TH4vtcAX7ZI/AAAAAAAABGI/mSDMpAL-v84/s1600/47753_425882183174_645453174_5016568_2922536_n.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 394px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TH4vtcAX7ZI/AAAAAAAABGI/mSDMpAL-v84/s400/47753_425882183174_645453174_5016568_2922536_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511895451606445458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F09%2Fdzis-o-mnie-dla-mnie-i-tych-ktorzy-sie.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8729231367161413892?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8729231367161413892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8729231367161413892' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8729231367161413892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8729231367161413892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/09/dzis-o-mnie-dla-mnie-i-tych-ktorzy-sie.html' title='dnia pierwszego Września'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TH4vtcAX7ZI/AAAAAAAABGI/mSDMpAL-v84/s72-c/47753_425882183174_645453174_5016568_2922536_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3911953452938553400</id><published>2010-08-30T14:56:00.004+02:00</published><updated>2010-08-30T17:07:58.543+02:00</updated><title type='text'>przedwtorek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniedziałek jaki jest - każdy widzi. Szczególnie dzisiejszy jest niespecjalnie "user-friendly" - siąpi deszcz, temperatura wczesnojesienna, biometr niekorzystny, a do tego wszystkiego w Bratysławie jakiś niezrównoważony szczyl zastrzelił 7 osób, Polska w słabiutkim stylu przegrała z Belgią w meczu o bezpośredni awans do ME w koszykówce, a Pudelek informuje o desancie Tomasza Kammela na kolejne programy "rozrywkowe" ulubionej stacji polskich rednecków - Polsatu. "Nic tylko się chlasnąć", jak rapuje w swoim songu o PKP niejaki Łona. Nie dość, że do weekendu jeszcze grubo ponad 100 godzin (spokojnie, część prześpimy), to jeszcze na wejście tygodnia dostajemy wszyscy razem i każdy z osobna po soczystym liściu. Sucks, innit?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż... nie do końca. Nie wiem jak Wy, ale ja mam "kurwa dobry humor" (tak, tak, znowu Łonson). Mimo wspomnianych już ewidentnych czarnych dziur, errorów 404 i innych wyciętych klatek, mam za sobą świetny weekend. Poznałem nowych ludzi, z których część upiła mnie w sobotę do absolutnej nie-ob-czaj-ki. W piątek wytańczyłem się za wszystkie czasy przy secie Harpera - warszawskiego Dja, który zniszczył mi uszy, nogi, ręce, gardło i głowę selekcją najlepszych z najlepszych niesłyszanych wcześniej numerów.Pogadałem, pośmiałem się, pożartowałem, a na dokładkę wsiadłem do samochodu firmy ochroniarskiej Solid i zażądałem usługi taksówkarskiej - posiadanie całej szczęki i sprawnych kończyn również zaliczę do plusów mijającego weekendu.  W czwartek byłem na pikniku, w niedzielę nie miałem kaca, w sobotę jadłem pyszne  racuchy, do tego obejrzałem dwa mecze Teamu USA w TV, nową Futuramę na laptopie, a dziś, żeby dopełnić szczęścia ściągnąłem nowy odcinek True Blood, zjadłem nowość Knorra - gorący kubek serowo-szpinakowy bez konserwantów i odnalazłem zagubiony portfel, a w nim komplet tego, co tam zostawiłem, plus 50zł. Do tego komplet przyrzeczeń i wyrzeczeń uczynionych samemu sobie, 101 fanów Korwytolubia na Facebooku i wszystkie poniedziałki świata mogą mnie pocałować w dupę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małe rzeczy cieszą. To frazes, ale tak często zapominany, czy ignorowany, że ciężko w taki dzień go nie przypomnieć. Nie masz wpływu na pogodę, na rozkład dni tygodnia, wkurwiających cię nieznajomych, lub co gorsza znajomych wkurwiających cię mimo wszystko. Truizmy, truizmy i jeszcze raz truizmy, ale jak w końcu zrozumiesz że dobry humor kryje się w kilku pozytywnych pierdołach, to może dojdziesz do kilku interesujących wniosków na czele z tym najważniejszym - poniedziałek to taki prawie wtorek, od którego już krok do środy, będącej zapleczem czwartku, czyli małego piątku - weekendu początku. Dobra perspektywa co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Taki był numer jeden w  piątek, że aż go tu zaprezentuję, gdyż ojejku jejku. Miazga!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aHQ2uglyqTk?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/aHQ2uglyqTk?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W hulaszczym miksie, który rozpierdolił w drobny mak Boom Barowy parkiet do przesłuchania &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=T4gt58oqQAg"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F08%2Fprzedwtorek.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3911953452938553400?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3911953452938553400/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3911953452938553400' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3911953452938553400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3911953452938553400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/08/przedwtorek.html' title='przedwtorek'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8414166180352497199</id><published>2010-08-25T10:40:00.011+02:00</published><updated>2010-12-15T22:38:03.101+01:00</updated><title type='text'>StarSheep Vibes vol. 1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świeckie tradycje mają to do siebie, że lubią się rodzić w najmniej oczekiwanych momentach, spodziewane przez zupełnie nikogo. Taka właśnie jest najnowsza świecka tradycja, która, mam nadzieję, nie zamknie się na pierwszym woluminie i co jakiś czas będzie mogła się w kolejnych odsłonach rozwijać. "StarSheep Vibes" to pomysł zrodzony w pięknym umyśle &lt;a href="http://sumsumo.net/"&gt;Konrada Wullerta&lt;/a&gt; i przedstawiony mi oszczędną facebookową wiadomością o treści: "STARSHEEP VIBES v.a zrób skladanke, zrobi cie okladke. elo". "Vol. 1" to już mój wkład w ten pomysł - selekcja niezmiksowanych ze sobą (gdyż nie umiem) 17 kawałków, które ostatnimi czasy łupią w membrany moich głośników. Z założenia nic tu nie zakładam - tracki robią dobrze przede wszystkim mi i takim to dobrym robieniem kierowałem się przy ich wyborze. Jeśli zrobią dobrze i Tobie, ucieszę się niezmiernie. Jeśli nie... cóż, z pewnością pozdrowię Cię jakimś słowem z przedziału od "sorry" do "fuck off".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem szczerze - wybranie akurat tych siedemnastu numerów kosztem innych tysiąc pięćset stu dziewięciuset było nad wyraz skomplikowaną sprawą. Całe szczęście jest to w założeniu część pierwsza, toteż reszta utworów, którymi dręczę uszy na pewno znajdzie należne sobie miejsce w woluminach od 2 do nieskończoności. Tymczasem zapraszam na premierę: StarSheep Vibes vol. 1. Enjoy!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.sendspace.com/file/o88jab"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5509353787602155970" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/THUoFHv6ucI/AAAAAAAABGA/MrOsLOYmaQc/s400/starsheep.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tracklista:&lt;br /&gt;01. Magnetic Man - I Need Air&lt;br /&gt;02. Caspa - Back For The First Time (Extended Club Mix)&lt;br /&gt;03. Jamie Lidell - Another Day (Rustie Remix)&lt;br /&gt;04. Starkey - Miracles&lt;br /&gt;05. Joker - Digidesign&lt;br /&gt;06. Rusko - My Mouth&lt;br /&gt;07. B.A.R.T.O. - Rusko + Duran Duran Mash-up&lt;br /&gt;08. Example - Kickstarts (Bar9 Remix)&lt;br /&gt;09. Riz MC - Shifty (Sukh Knight Remix)&lt;br /&gt;10. Basement Jaxx - Scars (Engine-EarZ Experiment Remix)&lt;br /&gt;11. Noisses - End Of.&lt;br /&gt;12. Donae'o - Riot Music (Skream Remix)&lt;br /&gt;13. Geiom - Reminssin' (feat. Marita) [Skream's Time Traveller Refix)&lt;br /&gt;14. Hadouken! - Leap Of Faith (Chase &amp;amp; Status Vocal Mix)&lt;br /&gt;15. DJ Fresh - Gold Dust (Vocal VIP Mix)&lt;br /&gt;16. Dj Zinc - Wile Out (feat. Ms Dynamite - Marky &amp;amp; S.P.Y. Remix)&lt;br /&gt;17. DJ Fresh - Hypercaine (feat. Stamina MC &amp;amp; Koko)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F08%2Fstarsheep-vibes-vol-1.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; height: 80px; overflow: hidden; width: 450px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8414166180352497199?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8414166180352497199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8414166180352497199' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8414166180352497199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8414166180352497199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/08/starsheep-vibes-vol-1.html' title='StarSheep Vibes vol. 1'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/THUoFHv6ucI/AAAAAAAABGA/MrOsLOYmaQc/s72-c/starsheep.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8678336704360231354</id><published>2010-08-17T21:19:00.008+02:00</published><updated>2010-08-17T23:16:53.518+02:00</updated><title type='text'>Dziś są Twoje urodziny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak babcię kocham, a kocham bardzo bo to jedyna przedstawicielka rodziców moich rodziców, która jeszcze żyje - ostatni weekend wypruł mnie kompletnie. Jak małe dziecko, ciekawe tego co siedzi w misiu. Rozerwał mnie dla zabawy, wyjął prawie całą watę i znudzony odłożył, przenosząc się do następnej zabawki. Miś w międzyczasie pozbierał watkę, upchał tu, a potem ówdzie i zaszył kulawo szwy. W końcu jest sprytniejszy od przeciętnego misia i wie, że nie można się w cywilizowanym tygodniu pracy pokazać w stanie sprucia. Nawet, jeśli ten tydzień miś zaczyna od wolnego poniedziałku, który dodany do wolnego wtorku daje misiowi wolną środą - pierwszy dzień po niedzieli, kiedy mogę składnie przepisywać słowa z waty w głowie na klawiaturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to było za dni parę. O twój boże! Wymownym milczeniem pominę preludium w postaci czwartku i piątku - nawet wielkim kompozytorom nie wszystko wychodziło, a co dopiero mnie, maluczkiemu amatorowi delikatnej hulanki. Sobota za to, moi drodzy Państwo, a w zasadzie połączone siły soboty i niedzieli, czyli Sodzieli - to było coś, co warto zapamiętać i przekazywać przyszłym pokoleniom. Nawet jeśli to pamięć zbiorowa - suma przebłysków złożonych w niechronologiczną i zupełnie nielogiczną całość. Zaczęło się od tego, że Foka miał urodziny w Styczniu, a Trollu w Sierpniu. Nie wiem czy ten Foka temu Trollu pozazdrościł, czy nie, wpadł był on jednak na pomysł, że fajnie by było mieć urodziny w wakacje, no bo co, jak mawia znany Mikołajek, kurcze blade! Pomysł się narodził, został w formie małego, niespełnionego marzenia przekazany dalej i tu do akcji wkroczyły ciemne moce. Bao, bo tak miały owe moce na pseudonim, która aktualnie trudni się byciem dziewczyną Trolla postanowiła połączyć abonament z telefonem na kartę i wyszedł jej taki Mix, że nawet panowie z Mumio pokiwaliby z uznaniem głowami (kopytko... tfu, raciczka też była!). Jak przystało na byłą barmankę zmieszała kalendarzowe urodziny Trolla, z zawsze-chcianymi urodzinami Foki i w formie dobrego koktajlu podała. Był oczywiście element zaskoczenia, było wyciąganie obu jubilatów z Foczej Chałupy w celu przygotowania przysłowiowego "Surprise!", była autorska, Rzuffiowa ściema z bolącym kręgosłupem "przyjedź-do-mnie-zaraz-i-niech-Troll-zabierze-mój-samochód-spod-Tesco", było błyskawiczne sprzątanie miejscówki (w którym autor nie brał udziału z racji głębokiego, wrodzonego upośledzenia podstawowych funkcji BHP), była wreszcie "Niespodzianka!" i mini-wuwuzele z rozwijanymi takimi błyszczącymi tymi no i tort był własnoręcznie, tudzież prosto z Głowy przyrządzony. Napoje czterdziestoprocentowe były i prezenty, z występem live wspomnianej już Głowy i akompaniującego jej Cybula (naszego szczecińskiego... najlepszego muzyka) na czele. Dżojki były, był balkon, salon, antresola, kuchnio-sauna, toaleta spełniająca życzenia, kot Afro pod łóżkiem i skarpeta na desce do prasowania. Jednym słowem wszystko to, co dobrej hulanie do życia niezbędne. Chociaż nie wszystko - byli ludzie, przede wszystkim. Ci właśnie ludzie, którzy wiedzą, że o nich mówię, bez których nie byłoby tego co było. Zazdrość teraz przeze mnie przemówiła niewielka, ale pozytywna jak najbardziej. Każdy z Was chciałby mieć w dzień urodzin, tudzież w dzień pół roku po urodzinach takie Towarzystwo. Najlepsi z najlepszych, niepodrabialni, unikatowi, tacy, że inni to mogą sobie co najwyżej wiecie co. "Niech to trwa", jak w skeczu wspomnianych już Mumio - tak było. I byłoby pewnie do rana, gdyby nie zmodulowany mikrofonowo-komputerowo głos Hauki obwieszczający co następuje: "&lt;a href="http://www.cityhall.pl/"&gt;Mordor&lt;/a&gt;! Za 10 minut idziemy do Mordoru! Mordor!". Tak właśnie moi drodzy, po biforze roku poszliśmy tam, gdzie chodzą tylko hobbity w ostatetcznej desperacji. Poszliśmy do City Hall ratować świat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stare ugandyjskie przysłowie mówi "What happens in City, stays in City". Dlatego też reminiscencji z pobytu w lokalu docelowym tu nie uświadczycie. Nie dlatego, żeby były wstydliwe - na pewno żadne z nas nie miałoby sobie nic do zarzucenia... gdyby tylko pamiętało całość. W moim przypadku zamyka się to w bermudzkim pięciokącie "ziomble - wóda - dżez - parkiet - bar". Tradycyjnie, jak na angielskiego dżentelmenela przystało, wyszedłem w tajemnicy nawet przed samym sobą, nie pamiętam z kim i o czym rozprawiałem ("Gdzie jest Patryk?" - która z nieznajomych Was zadała Hauce to pytanie?), wiem natomiast jedno - wszystko, co pamiętam było pozytywne i godne zapamiętania. Reszta jest historią. Albo przynajmniej byłaby, gdyby nie afterowa niedziela, pełna kalamburów, gry w karteczki na czole, zapożyczonej z "Inglourious Basterds", spienionego Heinekena z mini-kegi i pamięciowych nawrotów typu: "no przecież gadałeś z nią w loży", albo "tak, tak, piliśmy wtedy szota, albo i pięć". Sodzielę skończyliśmy dopiero 30 minut po nastaniu poniedziałku, w najlepszych nastrojach, z panoramą wspomnień, kalejdoskopem czarnych dziur i najlepszym humorem świata, który powinien zostać wpisany do Księgi Rekordów Guinness'a. Tak było, tam byłem i tak napisałem. Nic dodać, nic ująć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F08%2Fdzis-sa-twoje-urodziny.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8678336704360231354?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8678336704360231354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8678336704360231354' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8678336704360231354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8678336704360231354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/08/dzis-sa-twoje-urodziny.html' title='Dziś są Twoje urodziny'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5732018306591105760</id><published>2010-08-09T13:33:00.003+02:00</published><updated>2010-08-09T14:16:51.653+02:00</updated><title type='text'>Pięćdziesiąt Koła / Cyck-o-rama</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Podziękowanie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W imieniu autora bloga, niejakiego Owcy "Tak Mi Mów", zwane pieszczotliwie Owieczką, Kłakiem, Wełniakiem, Owczarzem, Muflonem i Wenezuelą, składam na Wasze czytelnicze spojówki niniejsze podziękowania. Kiedy 26 Marca 2008r. &lt;a href="http://korwytolubia.blogspot.com/2008/03/najsampierw.html"&gt;zakładałem ten pamiętnik&lt;/a&gt;, nie przypuszczałem, że już 9 Sierpnia 2010r. będziemy tu świętować 50 000 unikalnych odwiedzin. Dziękuję Wam zatem za "bywanie", za czytanie (ze zrozumieniem, jak i bez), za komentowanie, za polecanie, za odradzanie, za niezgadzanie się i za głosy krytyczne. Jak już wiele razy mówiłem, za każdym razem kiedy piszę notkę bawię się wyśmienicie i mam nadzieję, że Wy również bawicie się przynajmniej przeciętnie albo i nie najgorzej. Z tej okazji mam dla Was mały prezencik. Odrestaurowany, stuningowany, naoliwiony i zatankowany do pełna wpis, enigmatycznie zatytułowany "100". "100" powstał w czasach świetności umysłowej autora i jest przez niego samego, jak i wielu czytelników uznawany za szczytowe osiągnięcie pisarskie  w tym zakątku internetu. Jest to cyckiem podszyta historyjka opowiedziana z okazji setnej notki na blogu, dlatego też jako jej twórca (a także z lenistwa i obawy, że nie wymyśli nic lepszego) autor postanowił  przedstawić ją raz jeszcze. Panie, Panowie i Hermafrodyci - przed Wami "Setka".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;"100"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest, nareszcie jest, długo oczekiwany, wspaniały, nietuzinkowy, zabawny ale i zmuszający do refleksji, epicki a zarazem przytulnie kameralny, dzisiaj ujrzał światło dzienne. Kto? Co? SETNY post w historii tego bloga. Początki nie były łatwe, pamiętam jakby to było dziś... nie, przepraszam nie pamiętam tego w ogóle, co nie zmienia faktu ze 100 notatek dalej wciąż tu jestem przez wzloty i upadki, ups and downs, niczym listonosz przez burze i śnieżyce docieram do was coprawiedziennie z nową porcją słowa pisanego (szkoda, ze epistolografia to sztuka pisania listów a nie postów na blogu, bo takie byłoby piękne określenie 'z nową porcją epistolografii... ehhh grubemu zawsze wiatr z dupy :/)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo zastanawiałem się o czym miałby być ten setny post? Czy ma być uroczysty? Odświętny? Na galowo z aksamitką pod szyją? Czy może zwykły, dla ludziów, prostym językiem w dresie pisany. Wtem! Dzisiejszy gadugadowy opis Rymka dał mi impuls. "O czym napisze? O tym co lubię najbardziej... O CYCKACH!". Tak moi drodzy, opis Rymka ('dziś nielegalnie pokażę cycki na kąpielisku "Arkonka"') i związana z nim prawdziwa niczym ze strefy 11 szczecińska historia skłoniła mnie do popełnienia paru zdań na najważniejszy temat świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cycuszki, piersi, bimbałki, bufet, jabłuszka, bliźniaki, szczeniaczki, bufory itp. Tysiąc określeń dla ulubionej zabawki każdego mężczyzny, od kołyski aż po grób. Można wyrosnąć z Lego, resoraków, G.I. Joe, plastikowych żołnierzyków, komiksów ze Spider-Manem, brudnych uszu i piłki na garażach za domem, ale z tego jednego się nie wyrasta. Osesek ssie dziarsko suta, mimo że robi to raczej ze względów kulinarnych niż z tych, dla których będzie się za suta zabierał paręnaście lat później :) Mlody szczyl w wieku przedszkolno-komunijnym na razie ma uśpione receptory biustu z prostej przyczyny - jego koleżanki nie maja się jeszcze czym pochwalić, a i hormony są jeszcze w fazie "zapierdol kapsle Tomkowi z 3b" stad nawet kiedy gówniarz przypadkiem zobaczy mamę skradająca się z łazienki do pokoju w niekompletnym stroju, ewentualnie pomyśli "hmmmm lubię to... tylko nie wiem jeszcze czemu". Cale szczęście chłopaczyna nasz przysłowiowy oczywiście rośnie, mija hucznie wyprawianą 10tkę, potem 11, 12, 13...&lt;br /&gt;...i mniej więcej w tym czasie nadchodzi Przedwiośnie :) Koleżanki z klasy zaczynają pączkować, a nasz przysłowiowy, dajmy na to Włodek, wchodzi w stadium "hmmmm lubię, ale nie mogę jej tego powiedzieć". Wtedy zaczynają się końskie zaloty, zabieranie tornistra Zosi, ciągniecie za kucyki Marysi czy 'wpadanie' na korytarzu na Elę (która ma juz 170cm wzrostu i 75b bo wpierdala kukurydze modyfikowaną genetycznie).&lt;br /&gt;Mija trochę czasu, chłopakowi wąs się sypie czarnym mchem, a i w innych miejscach kiełkują przebiśniegi, kuna zaczyna harcować w najmniej odpowiednich momentach i Włodek wkracza w stadium "hmmmm lubię, tylko jak zrobić żeby zobaczyć je bez tego okropnego stanika". Mniej więcej w tym samym czasie dziewczyny przestają wkurwiać się na te "balony na klacie, przez które nie można biegać", a zaczynają dostrzegać wymierne korzyści płynące z posiadania takiego ekwipunku. Stad częste o tej porze roku (mamy już wczesna Wiosnę) obrazki ,na których banda żółtodziobów z namiotami w spodniach płaszczy się przed najlepiej wyposażonymi koleżankami w nadziei, że pozwolą im ponieść swój plecak albo chociaż sam zeszyt od biologii. Dziewczęta oczywiście skwapliwie z tego korzystają, puszczając kolo ucha dwuznaczne komentarze, w których chłopcy się lubują (i lubować do śmierci nie przestana, zaczną tylko je ciszej wypowiadać, w gronie zaufanych ziomów).&lt;br /&gt;Tymczasem nasz Włodek ma już 15stke, zgolił pierwszy raz wąsa, ma za sobą dwa nieudane związki (pierwszej się pociły ręce podczas chodzenia po boisku na długiej przerwie, druga taką długą przerwę miała miedzy górnymi jedynkami, stąd pod presją chłopaków rozstał się z 'czytnikiem kart magnetycznych'). Będąc już wielkomiejskim singlem Włodek jedzie na kolonie do Pogorzelicy, a tam... RAJ! Skąpo odziane plażowiczki, zakupione w kiosku przez starszych kolegów świerszczyki zalewające pokoje kolonistów, koleżanki z domku obok wygrzewające się na słońcu w samych strojach kąpielowych. Nic dziwnego że hormony buzują i któregoś wieczora Włodek na dyskotece prosi w końcu do tańca Anitę ze Skierniewic, kolonijną seks bombę. Jest przytulaniec, jest kilka głupich gadek, spacer do domku, buzi, buzi "a możne wejdziesz na moment, koleżanki jeszcze nie wróciły z baletów..." - wtedy Włodek jest już w stadium "hmmm, lubię.... lubię, lubię, lubię!!!". Oczywiście wchodzi, oczywiście drzwi się zamykają, oczywiście światło gaśnie, oczywiście... godzinę później z rumieńcami na twarzy Włodek opowiada kolegom (którzy niedługo po tej historii będą musieli przyłożyć pewnemu zwierzęciu pod kołdra), jakie to Anita ma najfajniejsze na całym świecie cycki i że jak się dotyka to takie miękkie, ale w niektórych miejscach twarde i ze w tych pornosach szmule to maja sztuczne, a on dotykał prawdziwych i idzie spać bo jutro znowu ma randkę. Nadchodzi Wiosna pełną gębą.&lt;br /&gt;Od tej pory Włodkowi przybywa na koncie. Lat. Doświadczeń. Obściskanych cycków. Staje się też bardziej wybredny, w końcu cyc cycowi nie równy (tego się właśnie z doświadczeniem nauczył). Tutaj przeróżne Włodki się troszkę rozchodzą, z osiedlowej jednokierunkowej robi się wielopasmówka. Wszyscy niby w jednym kierunku, ale każdy na innym pasie - i tak jeden woli małe jędrne, takie do reki, drugi większe, pełne, prężące się w dekolcie, trzeci giganty w których może się utopić, a czwarty zmienia pasy jak szalony bo w zasadzie lubi wszystkie. Wiosna powoli mija i niepostrzeżenie przechodzi w Lato. Niby wciąż gorąco, ba nawet bardziej niż Wiosną, ale jednak trochę parno, nie ma już tej świeżości. Mimo wszystko Włodek to nadal fan nad fanami. Dzięki cyckom daje się namówić na najbardziej absurdalne zakupy (bo ta pani która reklamowała... eeee nieważne, ile place?), z powodu cycków rozbija pierwszy samochód (widziałeś to... JEBUT!), cycki prowadzą nawet do doktora (wie pan co nie pamiętam jak wyglądała, biust miała taki... ale to zejdzie z czubeczka prawda? bo boli jak sikam), w końcu pewne cycki go zaczarowują na amen. Nie takie w pacierzu. Takie przed ołtarzem. Włodek daje się usidlić tej pięknej rudej asystentce ("hmmm lubię, będą moje") z działu kontroli jakości dwa pietra niżej, przez której dekolt wydal majątek na róże, kolacje, wyjazdy za granice i pierścionek z brylantem większym niż jego przyrodzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj paniom się wydaje ze Włodek w końcu znalazł cycki na cale życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panowie zaś obdarzają swoje panie promiennym uśmiechem i mówią "no PEWNIE kochanie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wilk syty i owca cała. Tyle ze ta owca... przepraszam - ten Włodek ani myśli zapominać o innych cyckach. Trzeba mu oddać, że u progu Jesieni nie gania już za innymi w celu poznania organoleptycznego. On jest już dojrzałym koneserem. Widok cycka już nie stawia na baczność kuny, teraz jedynie podnosi nieco ciśnienie krwi, a on patrzy, bo lekarze powiedzieli ze to zdrowo. Ruda asystentka coraz częściej jest rudą zołzą, wiec on coraz częściej oddaje się przyjemności zerknięcia na świeżego boobiesa czy to w parku na spacerze, czy w restauracji na obiedzie, czy przy chłodni w supermarkecie w nadziei ze obiekt obserwacji nie ma stanika. Jesień mija, niektóre Włodki spadają ze swoich drzew i szukają innych, młodszych zagajników, większość jednak zostaje. Rude cycuszki sięgają do pasa, wiec zołza nie nosi już tych kusych bluzeczek jak kiedyś - nieubłaganie nadchodzi Zima. Taka, w której płatki śniegu maja kształt niebieskich pastylek, a z których Włodek czasem ulepi sobie bałwana. Naszego bohatera dopada Parkinson (nie mający nic wspólnego z pojęciem 'szybkich rączek', wierzcie mi), reumatyzm a w końcu i Alzheimer. Powoli zapomina jak nazywa się ten metal do jedzenia tej kolorowej wody z miski, to pudło z ludźmi biegającymi w tą i z powrotem, ta siwa babeta kręcąca się co chwila przy kwiatach, a nawet to drewienko do otwierania języka którym ten pan w białym kitlu ostatnio dręczył jego migdałki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I tylko jedna rzecz zostaje w pamieci...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...już do końca.&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NVvxVrO9J74&amp;amp;color1=11645361&amp;amp;color2=13619151&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NVvxVrO9J74&amp;amp;color1=11645361&amp;amp;color2=13619151&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" wmode="transparent" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F08%2Fpiecdziesiat-koa-cyck-o-rama.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5732018306591105760?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5732018306591105760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5732018306591105760' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5732018306591105760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5732018306591105760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/08/piecdziesiat-koa-cyck-o-rama.html' title='Pięćdziesiąt Koła / Cyck-o-rama'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5969812355931665937</id><published>2010-08-03T12:45:00.008+02:00</published><updated>2010-08-03T13:37:15.497+02:00</updated><title type='text'>Kriss Kross i Pierwsza Krucjata XXI wieku</title><content type='html'>&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FCH4Rw7YOW0&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FCH4Rw7YOW0&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto nie skacze ten stoi - a jak stoi to wiadomo lep jakiej propagandy za tym staniem się kryje. Dodatkowo jeśli stoi, to na pewno tam, gdzie stało ZOMO, po stronie Zapatero i Napieralskiego i jak nic ściska się z Putinem i Kiszczakiem, a Polska leży w ruskiej trumnie na czarnej folii i gnije. Jest jeszcze jedno wyjście - ten nie skacze, który już nie może - bo wiek, bo artretyzm, bo nie wypada, bo nie umie. Taki jednak skacze w sobie, skacze z radości, że po tylu latach znowu jest wojna, znowu władza to "Oni", a pan policjant to "Władza". Znowu nie rzucim ziemi skąd nasz ród, nie damy zabrać krzyża i nie napijemy się zimnego Lecha! Znowu można pomachać flagą, zmontować transparent, wykrzyczeć coś obraźliwego za barierkę i poczuć w sobie wszystkie powstańczo-opozycyjno-strajkowe duchy na raz. Niestety Zdziczałe Oddziały Milicji Obywatelskiej już nie pałują, nie ma ścieżek zdrowia, nie ma internowań, stanów wojennych, godzin policyjnych, cenzury i Wujka. Dzisiejsza opozycja krzyżowa to niestety ekipa smutnych ludzi, patrzących na świat przez pryzmat narzędzia tortur sprzed 2000 lat, żyjący według teorii spiskowych, homilii Ojca Dyktatora i projekcji chorego umysłu Brata Jarosława. Ich światem rządzą wszechobecni Żydzi, rosyjscy agenci i masońska cywilizacja śmierci. Celowo unikam cisnącego się na klawiaturę słowa "żałośni", bo to byłoby zdecydowanie zbyt proste. Oni naprawdę wierzą w to co wykrzykują, czują się wyniszczani, a w tym kawałku drewna widzą sens swojego życia. "Ich" prezydent został zamordowany z zimną krwią, "ich" kandydat został oszukany w wyborach, a "ich" wiara jest właśnie deptana. Farsa i dramat, emocje i pokazówka, żenada i bezwstyd. Cały wachlarz rodem z "Mody na sukces", "Klanu" i "Familiady" skondensowany w jednym miejscu i podlany narodowo-katolickim oszołomstwem prosto ze źródełka w górach Psychozy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzę sobie w domu, w Szczecinie, daleko od tej tragikomedii - za oknem deszcz, dziury w ulicach, fatalny Krzystek i padnięta Stocznia. Patrzę w to drugie, kolorowe okno stojące na szafce i widzę inny świat - słońce, krzyże, policję, straż miejską, harcerzy, księży i Błękitnego24. Siedzę, patrzę i cieszę się w sumie, że na naszą prowincję takie hece się nie przenoszą. My mamy Boogie Rain, wieczorny Deptak, frisbee na Błoniach, basket na Orlikach, City, Szmatę, Kontrapunkt, rowery w Lasku Arkońskim, blisko do morza i jedynie czasem jakiś mały samosąd na prezesie Odry (ale z drugiej strony kto go nie miewa od czasu do czasu). Dzięki temu czuję dystans do tej "prawdziwej Polski", do tego "patriotyzmu", brak jakiejkolwiek więzi z tymi "prawdziwymi Polakami" wymachującymi chałupniczo zmontowanymi symbolami i zwiędłym słonecznikiem (widziałem przed chwilą, przysięgam). W dupie mam wojnę o deski i mitologię spisaną w tej książce, co to niewielu ją czytało, a każdy mordę sobie nią wyciera. Wolę już jednorękich bandytów, prywatyzacje i inne rośliny lub czasopisma. Wtedy przynajmniej wiem, że zainteresowanie podmiotów, biorących udział w tych przekrętach obraca się wokół materii, do której zostali wybrani. Dość już magii i zabobonów na pierwszych stronach, jak macie robić afery, to chociaż róbcie je porządnie! Do cholery!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F08%2Fkriss-kross-i-pierwsza-krucjata-xxi.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5969812355931665937?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5969812355931665937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5969812355931665937' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5969812355931665937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5969812355931665937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/08/kriss-kross-i-pierwsza-krucjata-xxi.html' title='Kriss Kross i Pierwsza Krucjata XXI wieku'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8862338814196158659</id><published>2010-07-26T16:10:00.012+02:00</published><updated>2010-07-28T14:09:09.529+02:00</updated><title type='text'>Boogie Brain Festival 2010 - dzień drugi (24.07)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sobota. Dzień drugi of the Boogie Brain Festival. Zaczęła się tak jak (B)rainowe dni zwykły się zaczynać - pieprzonym urwaniem wszystkich chmur świata nad skrawkiem Zachodniopomorskiego. Lało jak z cebra, jakby aniołki i inni mieszkańcy nieba postanowili w jednym momencie odcedzić kartofelki nad Szczecinem. Ciurkiem z siurków prosto na Nabrzeże, plum, plum, plask. Nic to jednak, bo organizatorzy, wyposażeni w pompy, ekipę i pozytywne nastawienie ogarnęli temat z jakimś afrykańskim szamanem z lokalnej katedry i po południu woda przestała się lać. Oczywiście czarne chmury straszyły aż do zmroku, niemniej jednak sobotni wieczór, wbrew pozorom, okazał się najbardziej suchym wieczorem w historii Boogie Brain. Czy aura miała takie znaczenie? A czy czytaliście moja ostatnią notkę? Oczywiście, że ewentualny deszcz latałby nam koło dupska, niemniej jednak sucha noc w perspektywie line-up'u, który Benji B nazwał w swojej audycji mianem "serious", była więcej niż pożądana. W tym miejscu należy definitywnie zakończyć temat aury - nie ma co marnować cennego internetowego miejsca na tak nieważne pierdoły. Powtórzę się - najważniejsza była muzyka, a sobota, mimo wszystkich przegapionych występów zrobiła mi w uszach seks życia. Niestety nie dane mi było posłuchać wszystkich zaplanowanych koncertów (jedna, jedyna, maluśka, tycia niedogodność związana z byciem w "organizacji"), ominąłem Jahcoozi (jedyny "berliński act", który chciałem zobaczyć), nie sprawdziłem Intalexa, w trakcie setu Benji'ego byłem w Tesco i przegapiłem Actressa. Na dobrą sprawę uczestniczyłem tylko w dwóch koncertach na UK Stage, ale to co usłyszałem mogłoby równie dobrze być jedyną atrakcją wieczoru, a i tak uznałbym go za wyjątkowo udany. MJ Cole i Zed Bias z Foxem. Fox z Zed Biasem i MJ Cole. O ile piątek zawładnął mi uchem przez duet Dynamite/Three, o tyle ci trzej goście wbili mnie w Łasztownię po sam czubek łysej głowy. Najpierw Cole. W pierwszych latach po Y2K byłem wielkim fanem nurtu UK Garage/2Step. Połamane dźwięki, połamane wokale i skoczne, pozytywne melodie podbite basem zdominowały na pewien czas mój gust muzyczny. Szukałem dosłownie wszystkiego z etykietką "2Step Remix", nagrywałem na płyty i dręczyłem w discmanie 24h na dobę. Odpowiedzialnością za tę chwilę radosnego muzycznego obłędu obarczam oczywiście dwie "instytucje" - kolektyw Artful Dodger i właśnie MJ Cole'a. "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=O1aaCEJ-x1g"&gt;Sincere&lt;/a&gt;", "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=jcQ4RW1w1EI"&gt;Wondering Why&lt;/a&gt;", "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=jEQ1EmL3gWU"&gt;Crazy Love&lt;/a&gt;", remixy dla &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=dh55i4NBS0E"&gt;Dido&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=u0rD0MdSyLU"&gt;Jill Scott&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=XND-2Gf5o2w"&gt;Bran van 3000&lt;/a&gt; - produkcje, którymi się zachłystywałem, kompozycje producenta, którego pseudonim był wtedy dla mnie po prostu synonimem jakości. Chłonąłem dosłownie wszystko co wypuszczał, a co udało mi się zdobyć. Potem oczywiście nadszedł czas lekkiej ewolucji gustu, 2Step zapadł w śpiączkę, ja poszedłem dalej i słuch po Cole'u zaginął. Kiedy dowiedziałem się, że MJ ma zagrać na Boogie miałem mieszane uczucia. Trochę z ignorancji, trochę z lenistwa, trochę z fascynacji innymi wykonawcami nie byłem na bieżąco z jego działalnością. Słyszałem, że wciąż produkuje, że gra, że jest aktywny - niestety dla mnie wciąż był "tym gościem od tustepów" sprzed ponad pięciu lat. Jakie było moje zdziwienie, kiedy usłyszałem jego set w trakcie festiwalu. JAKIE BYŁO MOJE ZDZIWIENIE! Nie dość, że zagrał "TE" numery, za którymi szalałem za młodu, nie dość, że w mojej głowie kołatało się wciąż "MJ Cole gra na żywo 2Stepy - how fucking cool is that", nie dość, że współtwórca gatunku uraczył nas selekcją najlepszych "staroci", to jeszcze opakował to wszystko w taką świeżość, że poczułem się głupio nie będąc z nim na bieżąco. Świeżością były oczywiście dupstepowe brzmienia, do których Cole przeszedł prawie niezauważenie. Publiczność, w środku której stałem, reagowała każdą kończyną i gardłem zarówno na wspomniany już remix "Astouned", przypominający piątkowe pląsy "Wile Out" jak i na cięższe dźwięki podbite pierdzącym basem jak wojskowe buty blachą. Punktem kulminacyjnym zaś było wejście na scenę Pana z Radia. Benji B wziął w pewnym momencie mikrofon i już jego pierwsze słowa sprawiły, że poczułem się jakbym słuchał na żywo audycji w Radio1. "You are now listening to the sound of legendary MJ Cole". "Are you ready to party?". Benji krzyczał ze sceny, MJ Cole zmiksowanym w szaleńczy sposób "Pon De Floor" niszczył uszy słuchaczy, a ja czułem, że na to czekałem, że to jest to i że ja nie chce już nic więcej. Nie ukrywam, że nie jestem w stanie wymienić wszystkich kawałków, przy których robiłem "uuuuuu" - byłem po prostu w stanie tak ciężkiego wyprania mózgowia, że po zakończeniu setu zostało mi w głowie jedynie wielkie "wow'. Tak jak w piątek Ms Dynamite zamknęła festiwal, tak MJ miał go zakończyć w sobotę. Miał, bo zaraz po nim na UK Stage pojawił się drugi z muzycznych buldożerów - Zed Bias w towarzystwie MC Foxa. Z czym mi się zawsze kojarzył Zed? Neighbourhood? Tylko? Niestety tak. Nie miałem zielonego pojęcia co ten przesympatyczny mieszkaniec Manchesteru może zagrać, ominąłem nawet początek jego setu w celu spożycia napoju wyskokowego marki Red Bull. Wystarczył mi jednak pierwszy takt "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=IIhZLr5B8kE"&gt;You Got To Know&lt;/a&gt;" Flux Pavilliona, żebym popędził pod scenę na złamanie wszystkiego. Teoretycznie line-up był dość ubogi w dubstepowe dźwięki. Teoretycznie. To co Zed Bias i Fox wydobyli z głośników, cały ten bas, kakofonie, piski, skrzeki, wobble, rozniosło nabrzeże w drobny mak. Publiczność reagowała jakby właśnie skończyła grubą kreskę i zabierała się za worek tablet. HUGE! Stałem z tyłu sceny, wspólnie z Fatsem gibając się do każdego kolejnego kawałka, z moim ulubionym remixem "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=PEbJ4qLiMu0"&gt;Gold Dust&lt;/a&gt;" na czele. Patrząc na Zeda nie mogłem wyjść z podziwu jak gość zachowujący taki spokój za deckami może jednocześnie wypuszczać spod palców takie bangery. Godne przedłużenie setu MJ Cole'a i jednocześnie jeden z trzech najlepszych gigów na festiwalu. Zdaję sobie sprawę, że to mocno subiektywne zdanie, że składające się na tą notkę wypowiedzi są sklecone dość koślawo, że przez co drugie słowo przebijają pozostałości wrażenia pod którym wciąż jestem i które długo mnie nie opuści. Nie tylko mnie zresztą - na zakończenie selekcja facebook-wpisów artystów po zakończeniu festiwalu. Miłej lektury i do zobaczenia na Boogie Brain 2011:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"If u ever know how Poland just went down!!!... Thank u POLAND, that was honestly AMAZIN! Can't wait 2 come back!!! Xx" - Ms Dynamite&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wow! Wot a night! Poland is NUTS! Rain, sleet or snow, they go in HARD! So much luv &amp;amp; many thanks2every1 accept the blasted mosquito's KMT!x"  - Ms Dynamite&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="status-body"&gt;&lt;span class="status-content"&gt;&lt;span class="entry-content"&gt;"WhatYouTalkinAbout"  went OFFinPoland@BoogieBrainFest last nyt! Seriously! Only ever  performed it twice bt both times, reaction was NUTS!X☺X - Ms Dynamite&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"great.  nice one guys. had a great night!" - MJ Cole&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Szczecin, Poland, Boogie Brain wid Zed Bias....twas da sheeeeeeeeeeeeet!!!! MJ Cole, Marcus intalex, Benji B ..absolute salute!! Ta to the promoters n erbody who showed us love!!! soon come again seen!!" - MC Fox&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span class="status-body"&gt;&lt;span class="status-content"&gt;&lt;span class="entry-content"&gt;Boogiebrain  festival in Poland was a cold one last night,but heavy line up,  Actress, MJ Cole, Zed Bias, Marcus Intalex, Dixon, Shed,Henrik S" - Benji B&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"cheers boooogie brain festival .... we had fun up there... and so did that one security guard i guess! next time no anti-audience barriers please... i need to feel u Polish people in the vicinity!" - Jahcoozi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Man we absolutely mash down Poland YAKSHAMAAASH with @Ms_Dynamite we also dropped Magnetic man - I need air &amp;amp; it went BONKERS NO JOKE" - DJ Three&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"That was SERIOUS fun. Thanx." - Dixon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"I've got boogie brain" - Envee&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Szczecin, jak się bawiliście?" - Maria Peszek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"THANK YOU BOOGIE BRAIN" - Supra1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Szczecin do morza ma kawałek, ale Wrocław przywozi falę. Basu." -  My Head Is Dubby&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"day one . The venue was amazing. Even in total rain our City knows how to Party :)" - Catz'n'Dogz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Dzięki wszystkim za drugi dzień Boogie brain :) oraz tym którzy wytrwali do afterparty.!!!" - Catz'n'Dogz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"thank you all for comming and dancing yesterday ! :-) love !" - Maximilian Skiba&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fboogie-brain-festival-2010-dzien-drugi.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8862338814196158659?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8862338814196158659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8862338814196158659' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8862338814196158659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8862338814196158659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/boogie-brain-festival-2010-dzien-drugi.html' title='Boogie Brain Festival 2010 - dzień drugi (24.07)'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-422439326808891458</id><published>2010-07-25T23:55:00.010+02:00</published><updated>2010-07-26T09:28:05.526+02:00</updated><title type='text'>Boogie Brain - Day 1 (23.07.2010)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem od czego zacząć. Autentycznie, zabrakło mi słów, co zdarza się w zasadzie tylko wtedy kiedy śpię, tudzież pałaszuję jakieś wyśmienite wyroby gastronomiczne. Nie mam słów żeby opisać wrażenia z nocy "z czwartku na niedzielę". Jedyny w roku weekend, gdzie "niemaopcjiżebędziepadało" spotyka się z "czytytosłyszałeś". Weekend, w trakcie którego masz szansę "na", kiedy ci z domowych głośników są na wyciągnięcie okrzyku, kiedy aura, klimat i warunki pogodowe są daleko w kolejce za atmosferą, dźwiękiem, odbiorem, znajomymi, frekwencją, a nawet napojem, grillem, toi toi'em czy nawet niedoborem fajek w kiermanie. Weekend mocy, niewyspania, afterów, opadów i w moim przypadku nocnych podróży do Tesco, faktur za benzynę, stref na literkę, masy znajomych i muzyki. Muzyki, która nawet w języku polskim powinna przyjąć przedrostek "the". To była The Muzyka, muzyka przez duże M i jeszcze większe K. Muzyka, którą spotykasz na co dzień za pomocą wynalazków marki Youtube, iPod czy Creative Zen. Muzyka, która Cię ukształtowała, którą wspominasz, ale też ta, której słuchasz teraz, o którą prosisz Dj'a w klubie i która towarzyszy Ci wszędzie, gdzie tylko zawiniesz stopą. Dźwięki tegorocznej edycji Boogie Brain powinny ostatecznie pozamykać usta rzeszy malkontentów piszących/mówiących o festiwalu "dj'e dla debili", narzekających na wysokość dotacji, angaż środków wspólnych, czy zwyczajną pomoc jednego Szczeciniaka dla drugiego. Jasna sprawa - w sieci wciąż pozostanie ekipa niestrudzonych poszukiwaczy marnotrawstwa i złej dystrybucji funduszy, ale umówmy się - to jest patologia, a patologią nikt poważny się nie zajmuje (chyba, że mu za to płacą, a przedrostek "pato-" ma między "dr" a "nazwisko"). Każdy, kto był w tym roku na Łasztowni wie, że takiej imprezy nam brakowało, że Boogie Brain to inicjatywa ruszająca skostniałym myśleniem "Szczecin = Stocznia", że to w końcu z-prawdziwego-zdarzeniowy festiwal, który ma szansę zostać szanującym się partnerem Audioriver, Selektora czy Taurona. Nie użyłem słowa "konkurentem", bo nie o to chodzi, żebyśmy walczyli z powyższymi markami. Organizatorom zależy jedynie (a w zasadzie przede wszystkim) na zbudowaniu własnej marki. Ludzie mają do nas przyjeżdżać nie dlatego, że jesteśmy lepsi od tych czy innych, tylko dlatego, że jesteśmy inni. Tak jak Heath Ledger stworzył własnego Jokera, tak Boogie Brain ma własny pomysł na miejski festiwal. Nie kopiujemy Jacka Nicholsona - nadajemy własny ton wyobrażeniu o imprezie z elektronicznym sznytem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek. Dzień z gruntu polski, czasem znany, czasem odkrywczo anonimowy. Dzień gdzie Maximilian Skiba spotyka Marię Peszek, gdzie Pol_On i Catz'n'Dogz robią klimat,  gdzie set My Name Is Dubby rozgrzewa fanów Fisza, gdzie Kristen czarują publiczność powracającą z Jacka Sienkiewicza, a Łona z Pimpsami i Supra1 robią szum niczym nie ustępujący zacięciu Paprika Korps. Dzień w zasadzie polski, który jednak w drobny pył rozbija wokalistka z korzeniami  niepolskimi zupełnie. Karnacja, wokal, energia, &lt;a href="http://www.braidingclub.com/products/1205926525_cornrows.jpg"&gt;cornrowsy&lt;/a&gt;, akcent i styl - największą gwiazdą piątkowego line-up'u okazała się (zgodnie z przewidywaniami i przeciwnie obawom) gwiazda, o której Zed Bias powiedział: "She's famous. We're unknown comparing to her. She's huge". Panna słusznie przybierająca pseudonim "Dynamit". Niomi Arleen MacLean-Daley przedstawiająca się publiczności jako Ms Dynamite. Ostrzegam - od teraz będę nieobiektywny, a nawet tendencyjny. Cały piątek minął mi pod hasłem "Supra1 i Ms Dynamite". O ile chłopaki z Krakowa zrobili to, czego się po nich spodziewałem i ruszyli mnie nawet do podrygów w kałuży (remix "Little Jinder" to to, na co czekałem!), o tyle Ms Dynamite była dla mnie gigantyczną niewiadomą. Podobno gwiazdeczka. Podobno głowa w chmurach. Podobno robi swoje i "naranara". Podobno, a podobno i podobno. Fakt - wchodzi na scenę, intonuje nieśmiertelny hicior, niby okazuje zdziwienie, niby jest energia, ale nauczony doświadczeniem wiem, że wszystko można "zagrać". Nagle nadchodzi ten moment. Moment niespodziewany po 25 minutach. Moment, którego nikt nie oczeukuje... "Na zakończenie zaśpiewam". Minęło niespełna 30 minut, a w głowach publiczności rozlega się gromkie "what the fuck?!". Ms Dynamite schodzi ze sceny, tłumaczy, rozmawia i... nagle dochodzi do wniosku, że Szczecin bawi się tak dobrze, ze nie można go tak zostawić. Wraca na scenę, proponuje "one more", słyszy "two more", podejmuje wyzwanie i od tej pory zaczyna się wymiatanie właściwie. Półplayback? Fałsze? Brak emisji? Człowieku, czy ty widziałeś ten sam koncert? Ms zmieniło się w MC. Niomi postanawia rozkręcić wspólnie z Dj'em Three najgrubszą imprezę dnia. Kręcenie pośladem, dośpiewanki, taniec, uśmiech, propsy, sweter, interakcja, mikrofon, szał i feedback. Pełen pakiet imprezowego grania, ruszenie tłumem, pytania, odpowiedzi, "kocham cię" i wprowadzenia do kolejnych numerów z wywiadem wśród zgromadzonych "bad gyals" na czele. "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=OKB3hJBvAZY"&gt;Wile Out&lt;/a&gt;", "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=yQCERWqzMqQ"&gt;Dy-na-mi-tee&lt;/a&gt;", premierowe "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9WA5l_oba-Q"&gt;What You're Talking About&lt;/a&gt;", czy wspomniane "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=oIyKcNvJNfo"&gt;Bad Gyal&lt;/a&gt;" - Ms Dynamite nie spoczęła na laurach z czasów Brit i MOBO Awards. Zzajarana reakcją na jej występ postanowiła podzielić się ze szczecińską publicznością nowościami, świeżym stylem, kawałkiem starej siebie i doprawić to wszystko uśmiechem za milion funtów szterlingów. Scena była jej i to dało się zauważyć. Czuła publikę i dała się jej czuć w zamian - a to, moi drodzy, jest rzadką i cenną umiejętnością, którą posiadło niewielu wykonawców. Udało mi się zamienić z nią niejedno słowo po koncercie, wymienić spostrzeżenia na kilka tematów i powiem Wam jedno: nie spotkałem jeszcze gwiazdy, która spsułaby mi wizję "gwiazdeczki" w takim stopniu jak Ms Dynamite. Next door girl. Dziewczyna z sąsiedztwa. Laska, z którą możesz pogadać o wszystkim, która sama cię zapyta o imię, a potem opowie o urodzinach synka. Dziewczyna, która wraz z nieocenionym Dj'em jest w stanie pogadać o muzyce, szkockim akcencie, wyższości wódki z red bullem nad jack'n'coke oraz wysłuchać opisu "Chopina na Betonowcu" z rozdziawionymi ustami. Mój absolutny faworyt dnia pierwszego, coś co opowiem wnukom, noc do zapamiętania i zdecydowany gwóźdź piątkowego programu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota? Pozwól mi odetchnąć nieco, o sobocie opowiem ci za momencik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ce.De.eN.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fboogie-brain-day-1-23072010.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-422439326808891458?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/422439326808891458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=422439326808891458' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/422439326808891458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/422439326808891458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/boogie-brain-day-1-23072010.html' title='Boogie Brain - Day 1 (23.07.2010)'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5049404981127194480</id><published>2010-07-21T13:56:00.007+02:00</published><updated>2010-07-22T01:11:57.880+02:00</updated><title type='text'>Boogie Brain 2010</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest środa, a jak wszyscy doskonale wiedzą, środa to najlepszy dzień dla notek promocyjnych. Tak już jest od wieków, tradycja taka, że muszą nam oddać samolot, z początków lotnictwa, ekstradycja. Skoro zacząłem od słowa "promocyjna", nietrudno się domyślić jaki będzie dzisiejszy temat. Tak, pani w pierwszym rzędzie ma rację, pan z tyłu sali również, małpa w czerwonym niestety nie zgadła, ale jak poczeka to ja wszystko wyjaśnię. Otóż, moi drodzy za dni/godzin/minut/sekund dokładnie tyle, ile na &lt;a href="http://www.szczecin.eu/"&gt;tej stronie&lt;/a&gt; pokazuje specjalny zegar (po lewej, po lewej) rozpocznie się 3 edycja Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Boogie Brain. Od pierwszej edycji jestem z organizatorami słowem, myślą i duchem, w tym roku zaś dodałem do kompletu uczynek w postaci pracy sztabowej. Stąd też mój middle finger dla osób wyczuwających kryptoreklamę, a wielkie pozytywne machanie prawicą dla całej reszty. Ruszamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 edycja, 4 sceny (po dwie każdego dnia), nowa miejscówka (Łasztownia - Nabrzeże Starówka), 23 wykonawców z kraju i zagranicy tej bliższej i dalszej. Tak w skrócie można podsumować tegoroczną zabawę pod szyldem "Boogie Brain". Nie byłbym oczywiście sobą, gdybym zakończył na tej krótkiej jak ogonek buldożka francuskiego notatce. Co to, to nie. Wszędzie dziś liczą się przede wszystkim konkrety Czego więc można się spodziewać w tym roku, czego nie miał rok poprzedni ani wcześniejszy? Przede wszystkim miejsce. Centrum. Wyspa. Poniemieckie budynki. Widoki. Klimat. Przestrzeń. Wszystko to, co potrzebne imprezie "miejskiej", żeby (przynajmniej od tej strony) odniosła sukces. Tak się jednak składa, że nawet najfajniejszy kubeczek nic nie zdziała, gdy do środka nalejemy podłą lurę. Dlatego właśnie czas skupić się na esencji festiwalu, nieprzypadkowo nazwanego "muzycznym". Boogie Brain 2010 to, jak już wspomniałem, dwudziestu trzech artystów na 4 autonomicznych scenach. Wyborny matematyk od razu dostrzeże poważny skok ilościowy w stosunku do lat ubiegłych - i będzie miał rację. Festiwal się rozrasta, buduje masę mięśniową, 3 razy w tygodniu siłownia, basen, rower, zdrowe odżywianie - i to widać. Wszystkiego jest więcej i to cieszy, niemniej jednak nie od dziś wiadomo, że nawet cztery Dody nie dadzą w rezultacie jednego Waglewskiego. Nie o ilość nam przecież chodzi, ale o jakość i to jakość z sami wiecie jakim znakiem. Jak zatem będzie w tym roku z jakością?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź jest banalna - jak zwykle. Actress - wielka niewiadoma zarówno dla nas, Was jak i pewnie jego samego. Gość, który nadaje nowe znaczenie słowu "enigmatyczny". MJ Cole - klasyk UK Garage, odpowiedzialny wraz z duetem Artful Dodger za eksplozję popularności tego połamanego wynalazku z wysp. Zed Bias a.k.a. Maddslinky a.k.a. Phuturistix, człowiek o wielu twarzach, weteran sceny, wciąż potrafiący zaskoczyć świeżością i otwartością na nowe brzmienia. Marcus Intalex, drum'n'bassowy wirtuoz lżejszych dźwięków, potrafiący jednak w setach zaskoczyć nagłym zwrotem ku drapieżnemu jungle. Benji B, prezenter najlepszej stacji radiowej świata BBC Radio1, kolekcjoner płyt i smakosz najlepszych wypieków podawanych na dwunastocalowych talerzach. Innocent Sorcerers znani także jako Niewinni Czarodzieje, dynamiczni w live actach, niezrównani w remixach, autorzy nieoficjalnego hymnu najpopularniejszego szczecińskiego klubu - City Hall. Sporo "jakości" a to dopiero pierwsza ze scen - UK Stage.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Berlin Stage to przede wszystkim Henrik Schwarz, kolejny wykonawca, któremu bez problemu można przykleić plakietkę "weteran". Klasyk berlińskiego deep house'u, maczający jednak palce w każdej dającej się wykorzystać elektronicznie materii - od techno do jazzu. Współautor przekrojowego materiału pt. "The Grandfather Paradox: A Journey Through 50 Years of Minimalistic Music", stworzonego we współpracy z kolejną gwiazdą Boogie Brain. Dixon, bo o nim mowa to przede wszystkim filar prestiżowej Sonar Kollektiv, pracowity autor serii Off Limits, połowa duetu Wahoo, DJ, producent, autor remixów oraz współwłaściciel klubu piłkarskiego. Następni w kolejce z Berlina do Szczecina są internacjonalni, transkulturowi i międzygatunkowi Jahcoozi (purystom językowym zalecam ciszę, tudzież zgrzytanie zębami). Łączący The Cure z elektroniką, eksperymentujący, szalejący tak w studio jak i na scenie. Festiwalowy "must-see". Na drugim biegunie znajdziemy za to Sheda, minimalowego producenta zachłyśniętego dźwiękami prosto z Detroit. Sety Sheda to jednak nie tylko pulsujące techno, to również zgrabnie wpleciony między wierszami dubstep, garage i nowoczesne r'n'b. Mieszanka wybuchowa. Skład reprezentacji berlińskiej zamyka Till Von Sein, DJ obracający się głównie w gatunku tech-house, dobry znajomy naszych szczecińskich Kotów'i'Psów, fan dobrej zabawy, który swoim talentem uświetni również oficjalne festiwalowe after-party. Sobota zapowiada się bardzo bogato.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, zgadza się, zacząłem od przysłowiowej "dupy strony", bo przecież festiwal zaczyna się w Piątek. Zdaję sobie z tego sprawę, niemniej jednak doszedłem do wniosku, że elementarna gościnność wymaga przedstawienia najpierw gości zza granicy - Piątek zaś to dzień prawie wyłącznie polski. Dwie sceny - sygnowana nazwą muzycznego czasopisma scena Laif i fenomenalny Red Bull Tourbus - oldschoolowy autobus ze ściętym dachem. Na pierwszej - selekcja najgłośniejszych elektronicznych wykonawców znad Wisły - techno/house'owy duet Pol_On, młody i utalentowany Maximilian Skiba, zanurzony w dźwiękach electro i disco house'u, robiący furorę swoimi remixami basowi wymiatacze z Supra1, szczeciński towar eksportowy, którego singiel na warsztat wziął sam Carl Craig - Catz'n'Dogz, oraz grająca legenda polskiej elektroniki, Jacek Sienkiewicz. Między nimi zaś artystka, na której występ podczas Boogie Brain czeka bardzo wielu fanów. To oczywiście Ms Dynamite - czarująca niegdyś neo-soulowym obliczem, wybuchowo powracająca do klubów na skrzydłach m.in. Zinca. "Przekrój" pyta, czy będziemy w Szczecinie świadkami nowych narodzin tej dynamitowej wokalistki. Jeśli zrobi z publiką to, co w teledysku "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=OKB3hJBvAZY"&gt;Wile Out&lt;/a&gt;", to z pewnością na Laif Stage czeka nas niesamowity koncert . Druga z prezentowanych w piątkową noc scen, to wspomniany już mobilny wynalazek sponsorowany przez firmę Red Bull - Tourbus. Zaparkowany na Łasztowni zabierze na pokład wykonawców, których w większości przedstawiać nie trzeba - najpierw dubstepowi My Head Is Dubby, którzy supportowali takie gwiazdy gatunku jak Rusko, Hatcha, The Others czy Scuba. Następnie grający reggae kolektyw Paprika Korps, grający tak jamajsko, że nawet zimni Finowie postanowili ostatnio zaprosić zespół na kilkunastokoncertową trasę po ich pięknym kraju (w celach rozgrzewkowych ma się rozumieć). Trzy kolejne pozycje na liście, to wykonawcy, dla których wystarczającą reklamą jest w zasadzie samo nazwisko. Łona w towarzystwie żywego instrumentarium czyli The Pimps, braterski duet Fisz Emade oraz wypełniająca po brzegi szczecińskie sale koncertowe Maria Peszek. Nic dodać nic ująć. Tourbusową imprezę zakończą natomiast dźwięki szczecińskiego rocka w wykonaniu zespołu Kristen. Uff. Mało?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli tak, to już jutro w Kinie Zamkowym, a potem na dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich festiwalowe oglądanie filmów w pod chmurką. Cztery obrazy których wspólnym mianownikiem jest muzyka. Jakie to pozycje? Starczy tego dobrego - jeśli faktycznie zainteresował Was temat, to czas najwyższy zajrzeć na &lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/"&gt;oficjalną stronę festiwalu&lt;/a&gt;. Tam informacji wszelkich znajdziecie bez liku, a i zdjęciem tudzież szerszym opisem uraczyć się możecie. Ja już nic więcej w temacie do powiedzenia nie mam. No, może jedno - widzimy się na Łasztowni w Piątek. Elo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fboogie-brain-2010.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5049404981127194480?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5049404981127194480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5049404981127194480' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5049404981127194480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5049404981127194480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/boogie-brain-2010.html' title='Boogie Brain 2010'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5370667159124546413</id><published>2010-07-19T12:18:00.006+02:00</published><updated>2010-07-20T13:56:23.179+02:00</updated><title type='text'>ułańscy fantaści</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzeba mieć fantazję dziadku, bez fantazji ani rusz, bo fantazja jest od  tego. To nasza cecha narodowa, obok pracowitości za granicą, tolerancji  na etanol i talentu w dziwnych dyscyplinach sportowych. Polak jest  żywiołowy, porywczy, spontaniczny, nie myśli o konsekwencjach, ma wiatr  we włosach, konia pod dupą i jedzie do przodu choćby się waliło i  paliło. Wszędzie węszy spisek, wszędzie czuje niedocenienie, wszędzie  słyszy szepcących za jego plecami wrogów, umniejszających jego wartość.  Dlatego właśnie Polak robi wszystko, żeby udowodnić całemu światu, że  gęsią nie jest, ma swój język i nie tylko. Z genetycznie wszczepioną  manią wielkości, kulom się nie kłaniając, mając w świadomości spuściznę  Wielkiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów Od Morza Do Morza Miłościwie  Nam I Innym Kiedyś W Regionie Panującej, pamiętając Cedynię, Grunwald,  Kłuszyn, Kircholm czy Wiedeń, Polak wie, że w jego DNA drzemie  wyjątkowość. Niestety, oprócz wyjątkowości drzemie tam też  jawiemnajlepszyzm, nicwamdotegizm i mogęwszystkoza. Te dość oryginalne  cechy, połączone z nieszczęsnym sarmackim "rodowodem", awanturnictwem  wrodzonym i nabytym oraz zamiłowaniem do wymachiwania szabelką w  kierunku bliżej niezidentyfikowanym (byle pomachać) sprawiają, że dumny  Polak w końcu traci tą piękną "Kiedyś W Regionie Panującą". Niestety,  choć rzuca się w geście Rejtana na środek framugi i gestem Mikołajka  wali pięściami w podłogę i krzycząc, że się zabije i będą go żałować,  niewiele może zrobić. Na 123 lata jego domem będzie Der Haus tudzież  Дом. Nic to jednak, bo Polak, jak już wspomniałem ma fantazję i wie,  albo raczej WIE, że brak stałej armii, zaplecza, pieniędzy, jednolitej  polityki, zgrania, wizji i strategii nie przeszkadza w niczym, że  wystarczy podnieść szabelkę, nabić flintę i już można w pył roznieść  dowolnie wybrane mocarstwo, a najlepiej 3 w 1. Klęska Konfederacji  Barskiej, Powstania Kościuszkowskiego, Listopadowego, Krakowskiego,  &lt;strike&gt;Wielkopolskiego&lt;/strike&gt; (tu była historyczna skucha, zauważona i poprawiona) i Styczniowego w niczym jednak tej wierze nie  przeszkadza. Ok, studzi nieco zapędy ewentualnych inicjatorów podobnych  wyskoków, przynosi nieprzeszczepialną na nasz grunt "pracę organiczną" i  "pracę u podstaw", niemniej jednak w Polaku wciąż tli się ogień.  Przecież jak to, przecież Sommosiera, przecież Za Wolność Naszą i Waszą,  przecież Pułaski, przecież Kościuszko, przecież Legiony! Całe szczęście  Historia, mimo bycia niezrównaną w swojej klasie dziwką, ma też tę  dobrą cechę, że daje drugie szanse. Polak korzysta, uwalnia się na  trochę, odżywa, reperuje nadwątlone poczucie własnej wartości i znowu dochodzi do  wniosku, że nie będzie Niemiec pluł mu Wehrmachtem w twarz, ni Rusek  Czerwoną Armią. Niestety rzeczywistość dość boleśnie weryfikuje to  stwierdzenie i mimo bohaterskich koni przeciwko Tygrysom, Polak znowu  dostaje łupnia. Tu kończy się żart, bo przełom lat 30tych i 40tych to  tak poważna katastrofa i zlepek niezależnych od Polaka układów, że  zwalać cokolwiek na niego byłoby poważnym błędem i zwykłym kurewstwem.  Tym bardziej, że na Zachodzie Polak radzi sobie świetnie - Dywizjon 303,  Narwik, Monte Cassino - polski wojak pokazuje pazur, udowadnia,  pokazuje i przekonuje. Cóż jednak z tego, skoro to wszystko dzieje się  pod skrzydłami niepolskiego elementu dowódczego, w składzie niepolsko  zarządzanych sił zbrojnych. W macierzy, Polak znowu kombinuje, znowu  planuje, znowu przygotowuje i znowu wszystko to w oderwaniu od  rzeczywistości. Powstanie Warszawskie, tu i ówdzie kreowane na zwycięską  batalię, jest w rzeczywistości jazdą bez głowy, pięściami przeciw  lufom, bez zaplecza, bez szans na powodzenie, z jajami większymi niż  strusie, ale bez pomysłu. Przecież skoro polski lotnik i na drzwiach od  stodoły poleci, to i polski powstaniec mołotowem dywizję czołgów  rozmontuje. Mickiewiczowskie "mierz siły na zamiary" w najczystszej  postaci - romantyczny zryw, boleśnie wgnieciony w ziemię kolejnym ciężko  podkutym butem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu przerwę, bo niejeden z Was może się  zastanawiać po co ta lekcja historii. Otóż zniesmaczony żenującą  atmosferą wokół mitycznej już "katastrofy smoleńskiej" zacząłem się  zastanawiać jaką teorię uważam za najbardziej prawdopodobną. Spisek?  Wypadek? Błąd wieży? Pilotów? Myślę, myślę, czytam opinie, sprawdzam  prawdopodobne scenariusze, wycinki rozmów w kokpicie i nagle dochodzę do  wniosku, że jest jedna wersja, którą autentycznie mogę sobie wyobrazić i  która w świetle tego co napisałem wydaje się (mi, Owcy) najbardziej  prawdopodobną. 9 Kwietnia. Spotkanie w Pałacu. Pewnie winko. Bez  przesady (nie wierzę w teorię zapijaczenia). Późna pora, trzeba spać.  Poranek. Budzik nie zadzwonił. Prysznic się zaciął. Gosposia spaliła  jajecznicę. Spóźnienie. 30 minut. Wylot. Pokład. Przylot. Złe warunki.  Bardzo złe. Czy pół godziny wcześniej były lepsze? Podobno. Nawet jeśli  nie, to spóźnienie jest ewidentne. "Nie możemy lądować". "Musimy". "Nie  możemy, złe warunki. Bardzo złe". "Musimy, bo się spóźnimy", "Nie",  "Tak! Jak ktoś się dowie, że się spóźniłem z powodu spotkania  wieczornego, to będzie chryja, cios wizerunkowy. Domysły czy był  alkohol? Ile? Jaki? Znowu Palikot. Musimy.", "No dobrze, to patrzcie jak  lądują debeściaki!". Tragiczne skutki jawiemnajlepszyzmu,  nicwamdotegizmu i zaawansowanej mogęwszystkozy. Znowu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. To  oczywiście tylko moje przemyślenia, nie znam szczegółów, procedur,  rozkazów i przebiegów. Nie jestem ekspertem awioniki, to tylko teoria, w  którą jest mi najłatwiej uwierzyć. Don't hate.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.P.S. Jako, że notka jest w jakiś sposób polityczna, a politologa to ja mam w rodzinie i to nie byle jakiego, bo z wyróżnieniem ogarniającego sprawy bezpieczeństwa, zapraszam niniejszym zainteresowanych na konferencję "System niepolarny w sktrukturze współczesnego świata", która odbędzie się w dniach 24/25 września 2010 r. w Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Ja wiem, że daleko, ale kto wie - może przeczyta to jakiś zainteresowany Częstochowianin. W szczególności polecam wykład "Unia Europejska wobec wybranych zagrożeń bezpieczeństwa. Aspekt prawny i działalność praktyczna" autorstwa mgra Piotra Krawczuka. Kuzyna mojego w sensie, z którego dumny jestem jak sto pięćdziesiąt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fuanscy-fantasci.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5370667159124546413?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5370667159124546413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5370667159124546413' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5370667159124546413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5370667159124546413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/uanscy-fantasci.html' title='ułańscy fantaści'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-1709878363608385071</id><published>2010-07-17T18:43:00.006+02:00</published><updated>2010-07-17T19:39:22.702+02:00</updated><title type='text'>Neverland</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To nie jest żadne postanowienie noworoczne (tym bardziej, że rok bieżący jest już mocno zaawansowany), nie jest to plan na przyszłość, ani tym bardziej deklaracja programowa na najbliższe lata. To po prostu rzetelna ocena stanu bieżącego. Biłem się wiele razy z tą świadomością, planowałem rozwój w kierunku powagi, marsz ku odpowiedzialności, pielgrzymkę pieszą na szczyt dorosłości. Mam dwadzieścia siedem lat i czas najwyższy na publiczne przyznanie się do tego: nie dorastam. Nie odczuwam potrzeby formalizacji stanu cywilnego, spłodzenia i opieki nad potomstwem, nie zastanawiam się nad wyrobionymi latami do emerytury, śmieszą mnie korporacyjne wyścigi gryzoni, gardzę schematami, kreślącymi modelowe ścieżki kariery dla ludzi w moim wieku. Nie chcę być poważny, nie chcę się poświęcać dla mitycznego "pierwszego miliona" i paść na zawał nad biurkiem w przyciasnym krawacie, nie czuję zazdrości patrząc na tych moich równolatków "którym się ułożyło". Doceniam to, cieszę się ich szczęściem, ale wiem, że to nie jest moje szczęście. Ja chcę spokoju, dobrego humoru, dostępu do internetu, imprez, świeżej muzyki, dobrych filmów, towarzystwa ludzi (ze szczególnym uwzględnieniem tej płci, która ma cycki), spontaniczności i nieprzewidywalności. Chcę mieć znowu 20 lat i patrzeć na świat bez okularów zrobionych z planów i założeń. Jestem niezorganizowany, roztrzepany, zapominalski, brak mi drabinki priorytetów i choćby ramowego planu na życie. Według ogólnie przyjętych standardów jestem jednostką na te standardy wypinającą się. Nie wróżę sobie żadnych rewelacji, bo tych rewelacji nie potrzebuję. Biorę tyłek w troki tylko wtedy, kiedy mi na czymś bardzo zależy - sęk w tym, że większość rzeczy w życiu, oficjalnie wartych wysiłku, uważam za pierdoły. Jedno natomiast jest pewne. Chcę pisać, być czytanym, docenionym i może kiedyś, przy dobrym wietrze wynagrodzonym. Na tym mi w życiu zależy i to jedyna rzecz, która jest dla mnie naprawdę ważna. Spełniam się w tym, przelewam siebie w słowa i świetnie się przy tym bawię. Cenię sobie komplementy, słucham uważnie krytyki, poprawiam, dopieszczam i cieszę się jak dziecko z każdego przejawu zainteresowania. Zadałem sobie jedno &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=DQps6jh1maM"&gt;zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie&lt;/a&gt; i już wiem co chcę w życiu robić. Teraz pora zacząć to robić - w końcu każdy Piotruś Pan musi mieć swoją Nibylandię.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;P.S. Mały artwork, ściśle z tematem związany (jedno ja zrobiłem w Paincie, drugie Salsa w Photoshopie - odróżnisz? :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TEHpcKImU-I/AAAAAAAABFo/1pgEh0pr6Rc/s1600/37521_411265173174_645453174_4640592_1045458_n.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 388px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TEHpcKImU-I/AAAAAAAABFo/1pgEh0pr6Rc/s400/37521_411265173174_645453174_4640592_1045458_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494929690334745570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TEHplbu4h1I/AAAAAAAABFw/DoMqRYjI1eY/s1600/OWCA_PAN.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TEHplbu4h1I/AAAAAAAABFw/DoMqRYjI1eY/s400/OWCA_PAN.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494929849677547346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fneverland.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-1709878363608385071?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/1709878363608385071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=1709878363608385071' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1709878363608385071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1709878363608385071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/neverland.html' title='Neverland'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TEHpcKImU-I/AAAAAAAABFo/1pgEh0pr6Rc/s72-c/37521_411265173174_645453174_4640592_1045458_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3247911470996623446</id><published>2010-07-13T20:21:00.007+02:00</published><updated>2010-07-13T23:10:38.456+02:00</updated><title type='text'>cudowne lata dziewięćdziesiąte.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyrosłem w latach dziewięćdziesiątych. Jeśli możesz podpisać się pod tym stwierdzeniem, to jesteś adresatem poniższej notki. Jeśli nie i jesteś dzieckiem "ejtisów" tudzież dwudziestego pierwszego wieku, to możesz zostać tu z ciekawości. Jeśli masz to w dupie i jesteś dzieckiem "ejtisów" tudzież dwudziestego pierwszego wieku, to masz dwa wyjścia - &lt;a href="http://img.kyon.pl/static/img/remiq.net_6931.jpg"&gt;pokaż cycki albo wypierdalaj&lt;/a&gt; (bycie facetem nieco utrudnia ten manewr, więc lepiej od razu wypierdalaj).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz do rzeczy - jestem dzieckiem lat dziewięćdziesiątych. Dzieckiem gum Turbo, albumu "&lt;a href="http://www.widelec.pl/widelec/51,99763,7298492.html?i=1"&gt;Panda&lt;/a&gt;", mundialu w USA, listów do Bravo, mega-posterów z Popcornu, Magic Basketball, Cats i Twojego Weekendu chowanego w szufladzie pod skarpetami  i co najważniejsze - dzieckiem muzyki lat dziewięćdziesiątych. Jestem dzieckiem pisma "Plastik", pierwszych płyt The Prodigy (którzy skończyli się na "Music for the Jilted Generation", potem była już tylko komercja), pierwszych i przede wszystkim &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Dig_Your_Own_Hole"&gt;drugich Chemicalsów&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=kF7wOhSzJL0"&gt;Scootera&lt;/a&gt;, marzeń o przeprowadzce na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Goa_trance"&gt;Goa&lt;/a&gt;, wreszcie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=sXyA8pHgPDU"&gt;pierwszych hymnów Love Parade&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=IY5Ejus6kgc"&gt;pierwszych hymnów Mayday&lt;/a&gt;, kaset z Manhattanu, dzieckiem szeroko pojętego "rejwu", prostych melodyjek, "umca umca", jak mawiała moja ukochana babcia, pierdolniku z jednokasetowego Sanyo, nagrywania "Technikum Mechanizacji Muzyki" na RMF.fm i całej tej błazenady, traktowanej przeze mnie i mi podobnych nadzwyczaj poważnie po dziś dzień. Ok, po czasie przyszła fascynacja rapem, od 97 (dobrze pamiętam) były już tylko brudne bity, kurwy na refrenie, Wu-Tang Clan is invincible i California Love. To wszystko, to jednak w moim przypadku schyłek tamtej dekady. Jej większość jest wypełniona elektroniką od ambitnego "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=e3zDV5V3SPg"&gt;We have explosive&lt;/a&gt;" autorstwa Future Sound of London, przez zupełnie cukierkowo-popowe "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=HUbh30XohlA"&gt;Blaue Augen&lt;/a&gt;" w wykonaniu Kwiatuszków a.k.a. Blümchen, po &lt;hardcore vibes=""&gt;"&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=oAlRtCyr0sQ"&gt;Hardcore Vibes&lt;/a&gt;" duetu Dune (puszczonego ku rozkurwieniu parkietu przez ekipę Junoumi, nie dalej jak dwa lata temu przy okazji ich wizyty w City Hall). Marusha, Westbam, Orbital, Photek, Dune, Scooter, The Prodigy, The Chemical Brothers, RMB, Perplexer, Jam &amp;amp; Spoon, Charlie Lownoise &amp;amp; Mental Theo - od popeliny, do dobrego po latach gówna, od bubble-popu do wytyczania nowych kierunków, od połamanego industrialu, do disco-rave'u - lata 90te to dla mnie okres nieskrępowanej fascynacji muzyką w jej wszystkich odcieniach, brak żenady z powodu słuchania czegoś "powszechnie nagannego", to ulubione akordy pianinowe przy szybkim bicie, to połamane jungle'owe wariacje, to mocny bas robiący czasem 500 bpm i rozjebujący słuchawki walkmana marki Samsung. To czas jarania się muzyką, której w oficjalnym paśmie nie było, czas czatowania z jamnikiem z wciśniętym "play-record" na dobry-numer-na-antenie, to czas koślawego podłączania magnetofonu do telewizora gniazdem "dżek na dwa czincze" w celu uchwycenia przynajmniej ścieżki audio z Vivy Zwei. To najpiękniejszy czas w moim życiu i dlatego poświęcam mu to miejsce na blogu. Piszę to przede wszystkim zainspirowany powrotem do brzmienia w klimacie "rave", od popowego (w najlepszym tego słowa znaczeniu) &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=EQ92pbX3Uzk"&gt;Calvina&lt;/a&gt;, przez &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=G-qhmPb6Yd4"&gt;Dżokerów Sceny&lt;/a&gt;, aż po &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=m2vWQFHP3D0"&gt;Magnetic Man&lt;/a&gt; (w osobach Skreama, Bengi i Artworka), którzy czerpią z tej dekady pełnymi garściami i nie wstydzą się tego.  Przede wszystkim, bo mały hołd tej dekadzie tkwił we mnie od jakiegoś czasu i tylko czekałem na iskrę wyzwalającą wybuch. "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=m2vWQFHP3D0"&gt;I need air&lt;/a&gt;" to się udało, więc macie notkę. Dzięki wam, o dobrzy didżeje, że w końcu mogę na parkiecie powiedzieć "wow, bawiłem się przy czymś takim na dysce w '95", zamiast "ale faza, moi starzy pewnie mnie przy tym zrobili". Dzięki po stokroć.&lt;/hardcore&gt;&lt;br /&gt;&lt;hardcore vibes=""&gt;&lt;/hardcore&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fcudowne-lata-dziewiecdziesiate.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3247911470996623446?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3247911470996623446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3247911470996623446' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3247911470996623446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3247911470996623446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/cudowne-lata-dziewiecdziesiate.html' title='cudowne lata dziewięćdziesiąte.'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5475500416303196418</id><published>2010-07-12T15:22:00.011+02:00</published><updated>2010-07-12T17:37:37.708+02:00</updated><title type='text'>przejdzie bokiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;miasto się rozpuszcza, try not to die, przyklejam się do biurka, obniżyła odrobinę temperaturę przegrzanego organizmu, chce nad jezioro!!!, upał w klubie i warsztacie bez porównania z tym co muszę znosić w biurze..., przeciwdziała odwodnieniu, na upały muzyka, niech mnie ktoś uratuje !!!!!!!, a pogody to nie lubię jeszcze bardziej, jebać zimę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy potok monotematycznych zdań/równoważników to oczywiście reakcja przeróżnych znanych mi osób na temperaturę, którą postanowił na nas przetestować nieobliczalny Ojciec Natur (skoro "bóg" może być kobietą, to nie widzę przeszkód, dla których "natura" nie mogła by być facetem). "Widzicie, klimat był zawsze raczej przeciwko nam", jak zauważył kiedyś błyskotliwie porucznik &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=E9JoOh9fBR0"&gt;Lech Ryś&lt;/a&gt; - mimo, że każdy geograf Wam powie, że to klimat umiarkowany. "Umiarkowany ciepły przejściowy" doda wnikliwy obserwator i już wiadomo, czemu zimą śnieg zasypuje nas po dziurki w uszach, a latem słońce wysusza nas na wiór. "Przejściowy" - słowo-klucz w tym zakątku Europy, pasujące w zasadzie do każdego aspektu życia potomków Piastów. Przejściowe są problemy, przejściowe spadki i wzrosty, przejściowe kryzysy, przejściowe rządy, przejściowe rozwiązania, przejściowe wszystko i to przejściowe do tego stopnia, że przeszliśmy nad tym do porządku dziennego - RP, Rzeczpospolita Przejściowa. Nie ma się więc co dziwić, że klimat się dostosował i z roku na rok funduje nam kolejkę górską z letnim, upalnym ekstremum, którego właśnie wszyscy doświadczamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"No ale to jeszcze nie powód, żeby mówić brzydkie wyrazy prawda?". Hmm, może "motyla noga" czy "kurcze pióro" nie pomogą, ale jeśli wykrzyczana "kurwa" ma was schłodzić, a "pierdolę" orzeźwić powietrze, to proszę bardzo. Bluzgajcie do woli i zapijajcie od razu mineralką. Polewajcie japy bieżącą, spożywajcie płyny, wyduszajcie co można z wentylatorów, zakładajcie krótkie spodenki, sandały, sukienki, pokazujcie ciało (wybrane osobniki), oglądajcie się za pokazanym ciałem (cała reszta), bierzcie wolne, smażcie dupska, owińcie psy mokrym ręcznikiem, a koty... koty możecie spróbować ożenić z wodą na własną odpowiedzialność. Korzystajcie z tego słońca, za którym tak tęskniliście w styczniu. Ja wiem, że w biurze to nie wakacje, że w samochodzie to sauna, a na ulicy to patelnia. Że nad jeziorem to by było, nad rzeką to wiadomo, a nad morzem to już w ogóle. Też bym chciał! Wiem tylko, że jak to wszystko już minie, przejdzie, jak zacznie się ściemniać o 17, a głównym nakryciem stanie się coraz cieplejsza kurtka będę znowu jęczał "lato wróć". Dlatego teraz się zamykam i idę parować. Adios!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Cytaty z początku notki są oczywiście ukradzione bez wiedzy i zgody autorów i niniejszym apeluję o ich dobrą wolę i niepodawanie mnie do sądu żadnej instancji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fprzejdzie-bokiem.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5475500416303196418?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5475500416303196418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5475500416303196418' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5475500416303196418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5475500416303196418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/przejdzie-bokiem.html' title='przejdzie bokiem'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3209646247337013032</id><published>2010-07-08T00:05:00.006+02:00</published><updated>2010-07-08T00:37:10.580+02:00</updated><title type='text'>Banały na dobranoc</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiecie kiedy życie staje się piękniejsze? Kiedy poznasz prawdę. Każdą. Dobrą i złą. Truizm? Owszem. Banał? I to jaki! Dzisiaj mam jednak ochotę na trochę banału przed snem, więc skończ teraz, albo doczytaj do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ignorance is not bliss. Niewiedza nie czyni szczęśliwym. Dopiero ta banalna i wyświechtana prawda robi ci naprawdę dobrze. Jak w strategiach komputerowych - przewagę ma ten, który odkryje większą część mapy, który będzie wiedział, gdzie są surowce, a gdzie żarcie dla żołnierzy. Dobra prawda nadaje sens, pcha do przodu, pomaga, inspiruje i umożliwia. Zła prawda stawia kropkę nad i, pomaga pójść dalej, zamknąć etap, zastanowić się nad sobą i może w efekcie zmienić to i owo. Ja całe życie bałem się prawdy, wolałem skłamać i być okłamanym byle tylko chwilowo było OK. Wolałem nie wiedzieć, a jak już wiedziałem to nie akceptować, nie przyjmować do wiadomości, ignorować i spychać gdzieś za miedzę świadomości. Dzisiaj zderzyłem się z jedną z tych ignorowanych prawd i coś we mnie pękło. Skonfrontowałem się z czymś, o czym wolałem nie wiedzieć i po krótkiej chwili szoku doszedłem do wniosku, że tego mi było trzeba. Że to jest ryżowa szczota, która wyszoruje cały gnój zaległy w moich zwojach mózgowych. To oczywiście tylko wniosek, spontaniczna interpretacja - prawda, nawet ta najchujowsza jest jednak warta  przyjęcia na klatę, bo może z tego wyjść coś zupełnie innego niż by ci się mogło wydawać. Nie wiem co się zmieniło i czy w ogóle cokolwiek. Mam jednak wrażenie, że dzięki temu coś w końcu we mnie zdechło, coś co miało zdechnąć już jakiś czas temu, ale gryzło mnie od środka w bezsensownej agonii. Mam też dzisiaj, pierwszy raz od dawna nadzieję, że na tym co zdechło urośnie coś nowego, innego, może nawet lepszego. Co będzie jak wstanę? Jutro? W weekend? Za tydzień, miesiąc, rok? Czy ta padlina w środku zmieni cokolwiek? Domorośli "pisarze", dziabiący swoje teksty do szuflady czy na bloga mają niebezpieczną tendencję do stawiania się w roli śmiesznych autorytetów, do formułowania tez i przekonywania bogu ducha winnych czytelników do ich racji. Problem w tym, że nigdy nie stosują się do tego, o czym piszą. Tekst ma być składny, błyskotliwy i w miarę treściwy, ale ma iść ode mnie do Ciebie., nigdy na odwrót. Jako, że staram się udawać takiego "twórcę" mam dla ciebie propozycję - łap ode mnie ten stek wieczornych przemyśleń i (znów) jeśli znajdziesz w tym coś dla siebie, to skorzystaj. Jeśli zaś cię to nie dotyczy, to nie zaprzątaj sobie nawet tym głowy. W końcu nawet ja sam nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fbanay-na-dobranoc.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3209646247337013032?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3209646247337013032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3209646247337013032' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3209646247337013032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3209646247337013032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/banay-na-dobranoc.html' title='Banały na dobranoc'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-9022988744742229719</id><published>2010-07-06T16:48:00.004+02:00</published><updated>2010-07-06T18:21:25.240+02:00</updated><title type='text'>Germany FTW</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Marchii dzisiaj byłem. Brandenburskiej ma się rozumieć, na terytorium Rzeszy zlokalizowanej. Mieszkają tam Niemcy, których to nazywamy tak dlatego, że nie mówią. Czemu nie mówią, skoro słychać na pierwszy rzut ucha, że trajkoczą aż uszy bolą? Nie mówią dlatego, że jednemu z drugim naszym praszczurom wydawało się kiedyś, że jak ktoś nawija nie po słowiańsku, to po prostu nie mówi, tylko bełkocze pewnie, albo ma refluks żołądka połączony ze skurczem mięśni twarzy. Tak to lingwistyczna megalomania naszych przodków nadała naszym sąsiadom nazwę obowiązującą do dzisiaj, a także naznaczyła symbolicznie stosunek Prawdziwych Polaków do sąsiadów na miesiące, lata, wieki i epoki. Historia to jednak cwana dziwka i jak już zobaczyła, że niechęć funkcjonuje już w zalążku, postanowiła nie próżnować. Stąd znany każdemu dziecku ciąg mniej lub bardziej albo i najbardziej kurewskich kurewstw wyrządzonych sobie w sąsiedztwie. Od Cedyni przez Grunwald do Westerplatte, nie lubiliśmy się ze Szwabami nigdy i to jest fakt niezaprzeczalny, bo jak narosło przez lat 1000 z okładem, to przecież nie tak łatwo teraz odkleić i zaszpachlować. Sęk jednak w tym, że od 65 lat (dwa pełne pokolenia od mojego licząc) ani oni nam, ani my im nie dawaliśmy specjalnych powodów do wzrostu ciśnienia tętniczego. Oczywiście, są drobne niesnaski, ale to w końcu nic dziwnego w sąsiedzkich stosunkach. Zawsze jest tak, że jeden drugiemu czasem nadymi grillem, a drugi w nocy zrobi imprezę i spać nie będzie można. Wszystko to jednak mieści się w jakichś ramach współżycia sąsiedzkiego i wpływać na jego kształt nie powinno - o wiele lepiej jest przecież utrzymywać dobry kontakt z kumem zza miedzy, pożyczyć czasem grabie, przypilnować domu podczas nieobecności, czy skorzystać z pomocy przy malowaniu płotu. Nikt nikomu nie każe spotykać się na orgiach i wymieniać kobietami czy z językiem w dupie witać się co poranek. Umiarkowana sympatia jest jednak jak najbardziej na miejscu, bo daje korzyści i to te najważniejsze - wymierne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, do kurwy nędzy, przestańcie w końcu pierdolić jak to nienawidzicie Niemców, jak to dobrze jeśli przegrają, jacy to zdrajcy polskości strzelają dla nich bramki, a Kloze to nawet po polsku nie mówi. Śmiejcie się jak trener zje gluta, żartujcie, że w reprezentacji nie ma już prawie żadnego przedstawiciela "rasy panów", ale przestańcie do cholery pluć tym śmierdzącym jadem na lewo i prawo bo mi się rzygać chce. To tylko piłka nożna, sport, turniej reprezentacji. To nie jest zemsta za rozbiory, powtórka z Grunwaldu, czy odwet za Auschwitz. To nie jest ważniejsze, niż życie i śmierć jak powiedział kiedyś Bill Shankly. To tylko pieprzony sport, nic więcej. Prawda natomiast jest taka, że ta reprezentacja gra NAJLEPSZY futbol na tym mundialu, czy Wam się to podoba, czy nie. Strzelają bramki, świetnie bronią, jest chemia, jest wywiązywanie się z zadań taktycznych - jest wszystko, czego fan piłki nożnej, także ten odświętny jak ja, może chcieć od drużyny mundialowej. Nie mówię, żebyście nagle zaczęli im kibicować - co więcej, kibicujcie przeciw nim, ale KIBICUJCIE. Nie dołączajcie do tej kupy bezmózgów drących japę: Bij szwabskie świnie. Tych podszytych stereotypową, ksenofobiczną nienawiścią do obcego, który "kiedyś nam zrobił kuku". Tamtego obcego już nie ma, tak samo jak nie ma już tego, któremu to kuku zrobił. Teraz jest tylko futbol i jeśli nie potrafisz docenić świetnej piłki, bo patrzysz w tv przez okulary zanurzone w szambie, to może lepiej przerzuć się na lotki. Tylko uważaj, żebyś nie zakłuł przy tym kolegi, tylko dlatego, że jego dziewczyna ma panieńskie Haas.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;P.S. Oczywiście moje serce w tych finałach jest pomarańczowe. ORANJE!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fgermany-ftw.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 450px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-9022988744742229719?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/9022988744742229719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=9022988744742229719' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/9022988744742229719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/9022988744742229719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/germany-ftw.html' title='Germany FTW'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-1998071523559752635</id><published>2010-07-05T21:13:00.003+02:00</published><updated>2010-07-05T21:57:19.813+02:00</updated><title type='text'>bo jak nie wybierasz to jesteś głupi!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i mamy prezydenta, se wybraliśmy znaczy się go. Nie wszyscy wprawdzie, bo część nie wybrała w ogóle, a część innego niż ten, którego większość. Zasady gry zwanej "Wybory" są jednak takie, że wygrywa ten, na którego zagłosuje więcej ludzi mających prawo i - co ważne - wykorzystujących je, to prawo znaczy się. Dobre to zasady, bo jednak w miarę klarowne w porównaniu do takich na ten przykład Stanów Zjednoczonych Ameryki (tej u góry, ale jak patrzysz z Australii to na dole), gdzie zasady są dużo mniej klarowne, żeby nie powiedzieć popierdolone. Rozgrywka się odbyła, najpierw w formie gang-bangu, a potem już jak Pan Bóg przykazał w duecie, tylko że męsko-męskim, więc z tym Panem Bogiem przesadziłem, bo to Sodomia przecież i to się siarką i żelazem przez jelito grube z głowy wybija. Koniec końców wygrał Bronisław, który najpierw myślał, że wygrał (czyli dobrze myślał), potem że przegrał (czyli źle myślał), a na koniec okazało się, że pierwsze słowo do dziennika. Jako, że historię piszą zwycięzcy, a przegranemu to i Salomon nie naleje, warto wspomnieć również tego drugiego, co mu się wszystko stało na odwrót. Najpierw rzeczony Jarosław nie urósł jak Bronisław, nie ożenił się jak Bronisław, nie zapuścił wąsów jak Bronisław, nie był Marszałkiem Sejmu jak Bronisław i nie wygrał wyborów prezydenckich 2010 jak Bronisław. Miał za to, zupełnie nie jak Bronisław, brata bliźniaka, który był już Prezydentem (i to dwa razy był!), kota oraz prezesa i premiera wpisane do CV. Do tego wszystkiego najpierw myślał, że przegrał, potem że może wygrał, a na koniec okazało się to, co się okazało Bronisławowi. Tyle, że na odwrót.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co wynika z tej farsy? Wbrew pozorom i pozorantom - niewiele. Wygrał ten niby "bardziej" - spokojny, opanowany, ugodowy, reprezentacyjny. Niby. Przegrał oczywiście ten niby "na odwrót" - kłótliwy, agresywny, konfliktowy, zawstydzający. "To chyba dobrze" - odetchnął niejeden, a drugi mu ze zrozumieniem odsapnął. Niby tak. Sednem całej tej dziecinady jest jednak to, że tak naprawdę od tego wyboru w Twoim czy moim życiu NIC nie zależało. Ani Bronisław, ani hipotetycznie Jarosław nie byłby w stanie nasrać Ci w życiu bardziej, niż sam to potrafisz jeden z drugim zrobić. Co więcej, ani Bronisław, ani Jarosław nie będą/byliby w stanie Ci pomóc, nawet jeśli byś ich bardzo ładnie na kolanku lewym poprosił z machaniem rzęsą. Dwie pacynki nieróżniące się w zasadzie niczym poza wyglądem i pewnymi cechami charakteru napierdalały się za nasze pieniądze na scenie teatrzyku lalek. Performance polegał na tym, że widzowie mogli wkładać pacynkom ręce pod kubraczki i kto popiera kogo - palec do budki. Wygrana pacynka przyjęła tych palców więcej i dzięki temu sprała pacynkę przegraną. Ot cały sens zabawy w wybory większo-mniejszego zła. Jeśli chociaż przez moment miałeś złudzenia, że to jakaś walka o Polskę, wizję, kierunek i zasady to powiem Ci jedno brachu - zmień pigułki. Posada na Krakowskim Przedmieściu to po prostu kolejny wakat, który się zwolnił i trzeba było znaleźć zastępcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem nastał poniedziałek po kolejnym za krótkim weekendzie... i to jest moi Państwo prawdziwy dramat.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Zainteresowanym dodam, że skreśliłem obu fajansiarzy równym krzyżykiem. Jak z ministranta ewoluowałem w stronę ateisty, tak z zainteresowanego polityką przedryfowałem na wysepkę z napisem "dajcie mi kurwa święty spokój". Po co w takim razie poszedłem do lokalu? Dobre pytanie, w rzeczy samej...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F07%2Fbo-jak-nie-wybierasz-to-jestes-gupi.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-1998071523559752635?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/1998071523559752635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=1998071523559752635' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1998071523559752635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1998071523559752635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/07/bo-jak-nie-wybierasz-to-jestes-gupi.html' title='bo jak nie wybierasz to jesteś głupi!'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8189789479996810712</id><published>2010-06-29T15:00:00.005+02:00</published><updated>2010-06-30T10:12:27.975+02:00</updated><title type='text'>Sieć Trzy Zero</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dość długo wzbraniałem się przed przejściem z Grona na Facebooka. Nie oznacza to oczywiście, że miałem rację, w końcu równie długo nie lubiłem szpinaku, myślałem, że "Wu-Tang Forever" jest lepsze niż "Enter The Wu", a masturbacja to taka sama przyjemność jak seks. Dopóki nie spróbowałem. W końcu tylko krowa nie zmienia zdania, a ja jestem Owca, co wszem i wobec wiadomo. Facebook, przy wszystkich swoich niedociągnięciach wciągnął mnie jednak jak 500 milionów innych użytkowników sieci i nic nie wskazuje na to, żebym w najbliższej przyszłości się z tego "nawyku" miał wyleczyć. Zabija kontakty? Więzi międzyludzkie? Alienuje? Tak myślisz? Ok, masz prawo. Powiedz mi tylko skąd byś wiedział, który z Twoich znajomych idzie na hulanę w sobotę, skąd znałbyś ich upodobania muzyczne, poczucie humoru i zdanie dotyczące coraz to nowych newsów? Dzwoniłbyś? Chodził codziennie po domach i pytał? Ograniczyłbyś się do garstki tych najbliższych, a o reszcie miałbyś pojęcie blade, jeśli nie żadne. Niektórym to pasuje i nic mi do tego, ja lubię mieć kontakt, a nawet "kontakt" z taką ilością ziombli i bombli, że niemożliwością byłoby go utrzymywać tradycyjnymi środkami komunikacji. Stąd Facebook jest dla mnie narzędziem przydatnym, czasem rozluźniającym, momentami irytującym, często zaśmieconym, ale koniec końców potrzebnym, żeby być "up to date". Wakacyjne fotki koleżanek też na pewno nie są argumentem przeciw. Postanowiłem więc, kierowany impulsem, dołączyć do mojego kawałka pikselowej podłogi przycisk, którym żyje od niedawna cały Internet i który to przycisk ma zdefiniować mityczną "Web 3.0", a z Sieci jako takiej zrobić jedynie dodatek do Facebooka. Od dzisiaj, pod każdą notką widoczny będzie mały batonik z napisem "Like", który wedle życzenia będziesz mógł jeden z drugą wcisnąć. Ja się dowiem co kto lubi, wy się dowiecie co kto lubi i każdy będzie zadowolony. &lt;strike&gt;Dodatkowo umieściłem też "przycisk lubienia za całokształt" w lewym górnym rogu.&lt;/strike&gt; Nie wiem jak to wszystko zadziała, niemniej jednak to kolejna zabawka ułatwiająca mi interakcję z czytelnikami, więc postanowiłem skorzystać z niej, no bo co w końcu kurcze blade! Niestety Facebook nie dysponuje jeszcze przyciskami "Do not like", "Bullshit", czy "Fuck off", mogę jednak Was zapewnić, że gdy tylko pojawią się w asortymencie, na pewno pojawią się i na tym blogu. Zapraszam w takim razie do czytania i lubienia, bo mam nadzieję, że powodów dostarczam niemało.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;To jak, Lubiszto?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F06%2Fsiec-trzy-zero.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" style="border: medium none; overflow: hidden; width: 650px; height: 80px;" allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8189789479996810712?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8189789479996810712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8189789479996810712' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8189789479996810712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8189789479996810712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/06/siec-trzy-zero.html' title='Sieć Trzy Zero'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7430902728082005865</id><published>2010-06-25T13:52:00.005+02:00</published><updated>2010-06-29T14:05:32.806+02:00</updated><title type='text'>osinobusem, trochę truchtem, trochę kłusem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj będzie zupełnie inaczej niż zawsze. Nie dlatego, że piszę w końcu dzień po prawie dniu, że w końcu doszedłem do wniosku, że zmieniony tytuł bloga zobowiązuje, że "co miesiąc" to nie "prawie codziennie", mimo, że jak wieść gminna niesie - prawie robi wielką różnicę. Nie dlatego też, że z powodu warunków pogodowych (cytując jednego z najlepszych rapowych tekściarzy) "sweat is dropping down my balls". Nie dlatego, bo przecież to już wszystko było. Dzisiejsza notka jest zupełnie inna niż zawsze, ponieważ jest to pierwsza notka pisana z trasy, spoza Szczecin, zza rogatek, z miejsca, w którym nigdy nie byłem i prawdopodobnie długo nie będę, jeśli w ogóle. Siedzę właśnie w osinobusie (tak kurwa, jest takie słowo) "pędzącym" przez wioski i wioseczki w kierunku pięknego Darłowa... a może paskudnego Darłowa? Nie wiem, nie byłem jeszcze, ale mam w zwyczaju zakładać, że coś czego nie widziałem na własne oczy jest ładne. Dotyczy to również Twoich i Twoich fotek na Facebooku - zakładam, że te cycki naprawdę tak fajnie sterczą, a twarzy nie porysował ci Photoshop. Nie spierdol tego proszę. Where was I... aaa już pamiętam - siedzę sobie w osinobusie, podziwiam przyrodę i zabudowania pasa nadmorskiego, liczę słupy wysokiego napięcia i liczę na to, że z tej dużej chmury, która goni nas jak po środkach przeczyszczających, będzie jednak mały deszcz albo i wcale. Podróż nie obfituje w zasadzie w żadne niesamowitości, nie ma zaskakujących...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a jednak. Między tymi dwoma wielokropkami dojechałem nagle do Darłowa. Potem bus do Darłówka. Bus ma kapcia. Taksówka. 2,50. Dojechałem. Krótki spacer w pełnym słońcu. Wróć, to nie tu. Nieco dłuższy spacer w pełnym słońcu. Jestem. Dotarłem. Gdzie? Zlot Historycznych Pojazdów Wojskowych. Nie, nie, to nie jest moje nowe hobby, jestem w pracy, szukam... no szukam czegoś, jak znajdę to na pewno się dowiecie. Wracając do Zlotu. Organizator wyglądający jak pułkownik US Army, mogący małym palcem rozkurwić trzydziestu talibów, sześdziesięciu żółtków, a rzęsą zdmuchnąć wszystkich Pudzianów świata. Czołgi... Pierdolone, fucking czołgi człowieku. Lufa, gąsienice, karabinek na wieżyczce. Jebane czołgi! Transportery opancerzone. Uczestnicy ubrani we wszystkie mundury świata, są nawet faszyści, sowieci, zomowcy i jeden admirał. Stoiska z karabinami, pistoletami, nieśmiertelnikami, kamizelkami kuloodpornymi. Działa samobieżne, armaty, ciężarówki, gaziki, haubice, milicyjny fiat 125p i tysiąc innych sprzętów, których nazw nie znam, ale na pewno można ich używać do zabicia dowolnej liczby żołnierzy wroga. Grochówka i Bosman czerwony z kija za żetony. Ridiculous! W trzy godziny zmieniłem średniej wielkości miasto, na pieprzony sztab główny połączonych wojsk całego świata. Przed momentem tuż nad naszymi głowami bokiem... BOKIEM przeleciał helikopter z którego ktoś strzelał. Ślepakami mam nadzieję. Zaraz potem strzały z nie-mam-pojęcia-czego, ale na tyle głośne, żebyś wiedział kto odpalił. Jestem pacyfistą. Wojska unikałem jak długo mogłem, chociaż wojsko chciało bardzo, żebym reprezentował jego barwy, ale to? Człowieku jeden z drugim, TO jest najzwyczajniej w świecie mówiąc wypasem. Za chwilę zjem michę grochówki, pierdnę z wrażenia pod jej wpływem, dopiję rozpoczętego właśnie Bosmana w plastiku Okocima i idę zwiedzać to miasteczko w miasteczku. W przyszłym roku wpadam tu na dłużej. Może nawet zakupię jakiś karabin i wymaluję mordę jak Arnold w "Commando". Wszystkie szczecińskie Dni Morza w których uczestniczyłem mogą possać tej imprezie jajka - i to tylko wtedy, gdy Zlot się na to zgodzi. Do jego knagi wielkości lufy T-34 nasza "morska" impreza niech się nawet nie zbliża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Reporting live from a fucking warzone. Over.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;P.S. Tytuł notki jest ukłonem w stronę Foczka i Brandona. Post scriptum w post scriptum - w wyborach głosuj na Kaczora. Dzisiaj przejeżdżałem przez wioskę Nowy Jarosław. Ta przemiana to nie żart, dowód leży między Sławnem a Darłowem, jedź i sprawdź.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fkorwytolubia.blogspot.com%2F2010%2F06%2Fosinobusem-troche-truchtem-troche-kusem.html&amp;amp;layout=standard&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7430902728082005865?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7430902728082005865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7430902728082005865' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7430902728082005865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7430902728082005865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/06/osinobusem-troche-truchtem-troche-kusem.html' title='osinobusem, trochę truchtem, trochę kłusem'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5513387381201381942</id><published>2010-06-23T15:29:00.004+02:00</published><updated>2010-06-23T16:38:04.240+02:00</updated><title type='text'>Refluks przełyku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Za rzadko piszesz" usłyszałem po raz kolejny i stałych bywalców bloga pewnie nudzi już ten sam sposób zaczynania notek over and over again, że się makaronizmem posłużę. Prawda jest jednak tak banalna, że o ile tematów na pisanie nie brakuje, o tyle brak automotywacji. Banałem trąci, bo co to za problem usiąść na kilka minut chociaż raz w tygodniu, ale tu znów wychodzi moja przekorność - im bardziej ktoś każe, tym bardziej ja nie chcę. Im bardziej ktoś zmusza, tym bardziej ja odmawiam. Nawet jeśli ten "ktoś" to ja we własnej osobie i najlepiej powinienem sobie ze sobą poradzić, bo się znam jak mało kto. Niestety, ostatnimi czasy uczę się rezygnować z pewności dotyczącej tak mnie samego jak i wydawałoby się dobrze mi znanych osób. Nie mam oczywiście zamiaru rzygać tu przeróżnymi przejściami ostatnich tygodni. Może i jest to niekonsekwencja albo nawet i hipokryzja, bo przy pomocy Facebooka dość regularnie i bez specjalnych oporów informuję rzesze znajomych o rozmaitych przejściach, wzlotach i upadkach czy nawet dość intymnych przebojach ze mną w roli głównej. Tu jednak nie mam zamiaru ani użalać się nad sobą, ani dawać upustu emocjom, ani tym bardziej pleść głupot z imionami i nazwiskami w roli głównej. Jedno co mogę, a w zasadzie chcę powiedzieć to mała rada dla wszystkich, którzy odnajdą w tym choć trochę siebie. Nie ufajcie w 100%. Nie ignorujcie sygnałów. Nie bierzcie wszystkiego na słowo i obietnicę i najważniejsze - nie dawajcie się cali na talerzu. Jak wiele byłoby płaszczyzn porozumienia, jak dobrze byłoby przez 90% czasu, jak bardzo myślelibyście, że to Wy wiecie najlepiej, a reszta nie ma pojęcia, jak wiele bylibyście w stanie poświęcić, z jakim przekonaniem myślelibyście, że to właśnie to, jak dużo stracilibyście w imię tego nad czym pracujecie, jak bardzo wierzylibyście w zapewnienia, jak szybko byście wybaczali i chcieli iść do przodu zamiast grzebać w tym co zostawiliście za sobą - zawsze zostawcie trochę dla siebie. Bo jeśli to faktycznie to, wtedy egoizm pozwoli Wam zachować fajną cząstkę autonomii, która każdemu jest niezbędna. Jeśli zaś to nie to, łatwiej będzie Wam dojść do pionu po ostrej wyjebce na zakręcie. Nie słuchajcie głupców mówiących, że prawdziwą wartością jest życie dla innych, że to właśnie jest prawdziwe szczęście. Bzdura. Życie dla innych to de facto życie ich życiem. Spełnianie ich pragnień, udział w ich sukcesach i dzielenie ich porażek. Jeśli wydaje ci się, że warto, to masz racje - wydaje ci się. Żyjesz raz i nikt za ciebie tego życia nie przeżyje jeśli sam tego nie zrobisz. Nikt ci nie odda dni, miesięcy czy lat, które zmarnowałeś. Pomagaj, bądź bezinteresowny, nie krzywdź, nie rób temu przysłowiowemu drugiemu co tobie nie pasi, tylko do cholery myśl o sobie! Innych w większości pierdoli twoje szczęście, a ci których nie pierdoli i którym zależy zrozumieją. Zachowaj zdrowy umiar w dzieleniu się swoją energią, bo może dojść do sytuacji, gdzie zostaniesz wyssany do końca jak aktor taniego pornosa - z tą różnicą, że Tobie nie pomoże w tej sytuacji żadna niebieska tabletka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeśli się nie zgadzasz? A klika u Ciebie wszystko? To zgodnie z zasadą "whatever makes you happy" trzymaj się tego co robisz, bo może to ja nie mam racji, a Ty masz. Powodzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Miało nie być wyrzygiwania i jak zwykle niekonsekwentnie w trakcie pisania poszło samo. Tak to jest jak siadasz do kompa bez pomysłu, albo co gorsza z pomysłem, który się i tak nie obroni, bo i tak wiesz, co chcesz napisać. No cóż, Niekonsekwencja to moje drugie imię, tak jak Maria Rokity. Co zrobisz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5513387381201381942?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5513387381201381942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5513387381201381942' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5513387381201381942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5513387381201381942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/06/refluks-przeyku.html' title='Refluks przełyku'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3575405077506304203</id><published>2010-05-17T12:52:00.008+02:00</published><updated>2010-05-31T18:27:55.901+02:00</updated><title type='text'>wycieczka, vol. 1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj moje kochane dzieci zabieram Was na wycieczkę. Dokąd? Lecimy za wielką wodę, do kraju Statuy Wolności, Myszki Miki, Coca-Coli i nieco-ponad-standardowo-puszystych kobiet, nazwanie których "tłustymi świniami" może skończyć się w sądzie. Właśnie tak - dziś, w celach muzyczno-poznawczych  fruniemy do U, S and A. Nie ukrywam, że od pewnego czasu patrzę na amerykański rynek muzyczny dość olewczo. Owszem, były czasy kiedy uważałem "Amerykę" za jedyne słuszne źródło dźwięków - było to oczywiście wtedy, kiedy pożądane były przede wszystkim &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zhEXdD3XETc"&gt;dobre sample&lt;/a&gt; i potężne punchline'y, a wartość całego złota na szyjach, ryjach i palcach raperów oscylowała w okolicy produktu krajowego brutto Bangladeszu. Wtedy styl reprezentowały Timberlandy z wywalonym jęzorem, bluzy z kapturem, katany Pelle Pelle i ogólny wygląd "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-0cNZTmjwRc"&gt;straight from the sewer&lt;/a&gt;". A teraz? Sam 50Cent zawstydziłby swoim kajdanem niejednego afrykańskiego ministra skarbu, zaś poziom muzyczny "czarnej muzy" pierdolnął tak nisko, że nawet Just Blaze samplujący "numa numa jej" nie robi na nikim wrażenia. Amerykańska muzyka miejska po prostu umarła. Nas to przewidział, ale nikt nie chciał go słuchać. Nie ma już dobrego "nieundergroundowego" rapu, nie ma już bujającego r'n'b, nie ma intrygującego neo-soulu. Są kopie, kalki, szkice szkiców, groteskowe romanse z densowym brzmieniem, które w Europie zostawiliśmy już w dyskotekach lat 90tych, żenująca monotonia tekstowa, jest biznes ukierunkowany na szubidubikendensowego odbiorcę, jest "błysk i blask" w oślepiającej formie, bez grama treści.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest jednak światełko w tym kanale. Wie o tym każdy, śledzący tą "alter-stronę" amerykańskiego showbizu (o ile o jakimkolwiek "showbizie" można w tym wypadku mówić). Ta "ciemna strona" to klarownie zdefiniowana odmowa popłynięcia z g(ł)ównym prądem. To opozycja względem wstecznictwa Timbalanda, impotencji Puff Daddy'ego, czy absolutnego zagubienia Kanye Westa (żeby wspomnieć tylko tych trzech producentów, którzy w swoim czasie "kierowali" rozwojem urban music w Stanach). To eksperymentalne dokonania Flying Lotusa i Daedelusa, to muzyczny chaos Madliba, to instrumentalne wycieczki nieżyjącego już J Dilla, czy świeże i przebojowe produkcje Diplo. To wszystkie te głośniejsze i cichsze produkcje, w których słychać wszechobecną inspirację kontynentalnym/europejskim podejściem do muzyki i kultury w ogóle. To nie ma błyszczeć, omamiać i zarabiać. To ma zastanawiać, intrygować, a nawet odrzucać. Ma być chropowato, głęboko i dziwnie. Przede wszystkim zaś, te wszystkie produkcje po prostu na odległość śmierdzą Europą, a w szczególnością Wyspami. Może to być moje subiektywne odczucie, może to właśnie tak brzmi prawdziwe Los Angeles czy Detroit. Może. Subiektywne odczucia mają jednak to do siebie, że są silne i ciężko modyfikowalne. Ja słyszę we wszystkich wyżej wspomnianych produkcjach Europę i ta Europa tym produkcjom daje TEGO kopa. Tu pojawia się jednak pytanie - po co jedziemy do Stanów szukać Europy, skoro w Europie jest tej Europy wystarczająco dużo? Już odpowiadam - jedziemy tam po dwa dowody na potwierdzenie mojej teorii o twórczej roli transoceanicznych kolizji w rozwoju muzyki miejskiej (gdybyś miał pomysł na temat pracy magistersko-doktorsko-licencjakiej i problemy z werbalizacją myśli, daj znać - takich sloganów układam codziennie do śniadania po kilka i się marnują).&lt;br /&gt;Pierwszy z nich jest tak klasyczny, że aż tendencyjny. PJ Geissinger a.k.a. Starkey to młody producent z miasta, które zarówno historycznie jak i muzycznie jest symbolem amerykańskiej niezależności i twórczej wolności. Mowa oczywiście o Filadelfii, kolebce Deklaracji Niepodległości i tak nieszablonowych artystów jak John Coltrane, The Roots, RJD2, Jill Scott, King Britt czy Santogold. Nie wiem czyim fanem był młody PJ, nie ma jednak wątpliwości, że smród "twórczego fermentu" wiszący nad miastem z pewnością podrażnił dość mocno jego receptory. Jako producent Starkey łączy to co najlepsze we współczesnym rapie z wyraźnymi wpływami najmodniejszego obecnie londyńskiego towaru eksportowego - czyli dubstepu. Syntetyczne, żeby nie powiedzieć sztuczne brzmienie współczesnych mainstreamowych podkładów hiphopowych, na których bez problemu swoje zwrotki mógłby zarapować T.I. czy Lil' Weezy, posypane odrobiną glitchu, IDM czy wreszcie dubstepu,  - nie dziwi fakt, że Starkey jako jedyny DJ spoza Wielkiej Brytanii został zaproszony do udziału w nagraniu "Generation Bass" dla kultowej (and I mean it!) audycji prowadzonej w Radio1 przez Mary Anne Hobbs. Czemu to takie istotne? Z zachowaniem odpowiedniej perspektywy - kim była Bogna Świątkowska dla zjawiska polskiego hip hopu, tym dla dubstepu jest Marry Anne. Jako ciekawostkę dodam, że w tym roku jej selekcji będzie można posłuchać na żywo w trakcie festiwalu Tauron Nowa Muzyka w Katowicach. Wracając jednak do Starkey'a i właściwego powodu dla którego się tutaj znalazł. Tym powodem jest "Ear Drums &amp;amp; Black Holes" - drugi pełnowymiarowy album Filadelfijczyka, który od jakiegoś czasu tłucze w moje membrany pozwalając jeszcze raz uwierzyć, że warto przyglądać się Amerykanom uważniej, nawet jeśli są tak nieamerykańscy. Jak go polecić? Czym zachęcić? Na pewno nie spodoba się słuchaczom lubiącym harmonię czystych dźwięków osadzoną na nieskomplikowanej linii basowej. "ED&amp;amp;BH" to w uproszczeniu typowy współczesny intrumentalny hip hop. W uproszczeniu, bo w kilku numerach na mikrofonie gościnnie występują nieznani mi zupełnie MC's - więc nie do końca intrumentalny. Co więcej w dwóch kawałkach swoje wokale udostępniają panie Anneka ("Stars") i Kiki Hitomi ("New Cities"), co w efekcie daje bardzo przyjemne, kołyszące, wręcz ambientowo-lounge'owe brzmienie - więc nie do końca hip hop. Do tego glitchowe "11th Hour" i "Fourth Dimension" czy dubstepowe "Spacecraft" i etykietka instrumentalnego hip hopu zaczyna się niebezpiecznie odklejać. Jest wprawdzie "Numb", brzmiący jak zwolnione "Martwisz mnie" Łony i Webbera i mogący z powodzeniem znaleźć się na płytach czołowych mainstreamowych raperów w Stanach "Club Games". Tylko co z tego, skoro w numerze "Multidial" Starkey znów wraca do UK używając gamy jazgoczących dźwięków rodem z produkcji czołowych wykonawców londyńskiej wytwórni Dub Police. Nie zrozumcie mnie źle - nie słucham muzyki doszukując się w niej ustalonych odgórnie cech charakterystycznych konkretnych gatunków. Cała wymieniona wyżej stylistyka jest w zasadzie bardzo ciężka do zdefiniowania, a granice między "szufladkami" tak płynne, że na dobrą sprawę nie ma sensu zastanawianie się, jak nazwać to co aktualnie leci z głośników. Dość wspomnieć, że łącząc londyńskie wpływy, kalifornijskie eksperymenty i filadelfijską łatwość w poruszaniu się między stylami, Starkey wydał po prostu wyśmienitą płytę, po brzegi wypełnioną wszystkim tym, co najlepsze w muzyce miejskiej A.D. 2010, którą to płytę najserdeczniej Wam polecam. Tymczasem nie przychodzi mi nic innego, jak tylko zakończyć pierwszą część wycieczki i zaprosić szanownych czytelników na "vol. 2", w którym znajdziecie drugi powód, dla którego razem wybraliśmy się za wielką wodę. Stay tuned!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://rapidshare.com/files/364450885/Starkey_-_Ear_Drums_And_Black_Holes__2010_.rar"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TAPh8nltBTI/AAAAAAAABFI/irD0o23NKMw/s400/starkey.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477470003348178226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;P.S. Link pod okładką. Jakby ktoś pytał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3575405077506304203?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3575405077506304203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3575405077506304203' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3575405077506304203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3575405077506304203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/05/wycieczka-vol-1.html' title='wycieczka, vol. 1'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/TAPh8nltBTI/AAAAAAAABFI/irD0o23NKMw/s72-c/starkey.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-233850888082746180</id><published>2010-05-13T12:35:00.004+02:00</published><updated>2010-05-13T13:43:26.764+02:00</updated><title type='text'>dla wszystkich.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam propozycję. Filmową, a w zasadzie serialową propozycję. Dla kogo? Dla wszystkich. Wszystkich? Wszystkich! Wszystkich tych, którzy się pogubili i wciąż szukają i wciąż nie mogą znaleźć. Wszystkich tych, którzy nie załapali się na żadną z okazji, które ich zdążyły minąć, wciąż mijają i mijać będą. Wszystkich, którym mówiono, że mają talent, ale ważna jest też ciężka praca, a oni myśleli, że to pierdolenie takie, bo talent wystarczy. Wszystkich, którym brakuje motywacji, wewnętrznej "spinki", auto-mobilizacji i innych atrybutów współczesnego człowieka sukcesu. Wszystkich pracujących pod chujowymi szefami, z burackimi współpracownikami czy nad podwładnymi - idiotami. Wszystkich, którzy może by i potrafili ogarnąć się, ruszyć dupę i zrobić coś ze swoim smętnym życiem, ale przez "zasiedzenie" im się po prostu nie chce. Jednym słowem wszystkich podobnych do mnie, którzy w dzisiejszej propozycji filmowej odbiją się jak w lustrze i poczują, że to w ich stronę HBO się tą propozycją ukłoniło. Producenci serialu Ekipa (Entourage), okrzykniętego "męskim Sex in the City" i ostemplowanego magicznym "critically acclaimed" przygotowali dla Was (chociaż właściwie, to dla Nas, dla Mnie) historię grupki przyjaciół z Nowego Jorku, którzy nie załapali się na amerykański sen. Jeden składa ciuchy w sklepie, drugi kradnie podrabiane skóry i sprzedaje je na rogu którejś z nowojorskich alei, a trzeci marzy o wypuszczeniu na rynek własnego napoju energetycznego. Obok przewijają się początkujący artyści, byłe dziewczyny, obecne sympatie, kryminalni kuzyni uwolnieni za "dobre sprawowanie" i cały szereg równie kolorowych nowojorskich "pięknych dwudziestoparoletnich" Oczywiście w końcu następuje przełom, bo bez przełomu nie byłoby fabuły, a to w serialu dość ważna rzecz. Bohaterowie to bądź co bądź inteligentni młodzi ludzie z talentami i siłą przebicia. Pojawia się pomysł, rozwija plan i krystalizują sposoby jego wykonania, zaś bohaterowie zdają się gotowi, żeby pokazać nam, jak to się robi w Ameryce. Wszystko to podane na tle Brooklynu z dodatkiem rewelacyjnej czołówki (chyba tylko "True Blood" miał w ostatnich czasach ciekawsze intro). Link do pilotowego odcinka (niecałe 30 minut!) pod poniższym plakatem, za to poniżej poniższego plakatu wspomniane już intro. Zachęcam, zapraszam i polecam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.megaupload.com/?d=9GWFDQVP"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 224px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S-vk612ybUI/AAAAAAAABEo/lH4b-o1zwBU/s400/800px-HTMIIA_title.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470717871912021314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cvfIGPiZL-g&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cvfIGPiZL-g&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="385" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-233850888082746180?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/233850888082746180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=233850888082746180' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/233850888082746180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/233850888082746180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/05/dla-wszystkich.html' title='dla wszystkich.'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S-vk612ybUI/AAAAAAAABEo/lH4b-o1zwBU/s72-c/800px-HTMIIA_title.png' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-4651522867909320853</id><published>2010-04-30T16:59:00.001+02:00</published><updated>2010-04-30T17:00:53.241+02:00</updated><title type='text'>Długikend 2010</title><content type='html'>&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hSWmKeq7fls&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/hSWmKeq7fls&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo gdy razem jesteśmy, to dość śmieszne rzeczy się dzieją. Majówkowe wygłupy czas zacząć!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-4651522867909320853?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/4651522867909320853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=4651522867909320853' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4651522867909320853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4651522867909320853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/04/dugikend-2010.html' title='Długikend 2010'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5432295624838406011</id><published>2010-04-28T15:16:00.004+02:00</published><updated>2010-04-29T12:24:10.469+02:00</updated><title type='text'>Boogie Brain Festival 2010</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzieje się! Dzieje się znowu i znowu na naszych oczach się dzieje. W przeciwieństwie jednak do poprzedniego "&lt;a href="http://korwytolubia.blogspot.com/2010/04/na-wasne-oczy.html"&gt;dziania&lt;/a&gt;", teraz dzieje się pozytywnie, wakacyjnie, muzycznie i przede wszystkim w Szczecinie. Co się dzieje? Sporo. Inspiracje, Kontrapunkty, Music Festy i "niktnicniewie" spod znaku Ery. Przede wszystkim zaś dzieje się już trzeci raz z rzędu festiwal, którego ze świecą szukać w innych zakątkach nad Wisłą. Zaznaczę na wstępie, że nie piszę tego z przyczyn zawodowo-profesjonalistycznych. Jak niektórym wiadomo zahaczyłem się w tym roku w biurze organizacyjnym festiwalu, w sekcji kontaktu i współpracy z mediami - można więc wnioskować, że to sponsorowana, przesłodzona notka na życzenie/prośbę/rozkaz przełożonych. Otóż nic z tych rzeczy. Inicjatywę popieram i wspieram (jak mogę) od pierwszej edycji w odległym roku 2008. Bywało źle - był deszcz, była licha frekwencja, były idiotyczne komentarze lokalnej GieWu, były insynuacje dotyczące dofinansowania. Cześć z tych tematów miała zaczepienie w rzeczywistości (deszcz faktycznie lał, a tłumów faktycznie nie było), część była kompletną bzdurą (tematy finansowe), niemniej jednak swoje wyboje festiwal zaliczył. Dobrze, że zaliczył, bo każda inicjatywa rozbija się czasem o nieprzewidziane przeszkody. Za to sposób, w jaki z takich stłuczek wychodzi, pokazuje jej prawdziwą wartość. Kolejna edycja Boogie Brain udowadnia, że wartość przedsięwzięcia jest wysoka i wciąż rośnie. To wszystko jednak tematy zastępcze, bo od pierwszego dnia w Boogie Brain chodziło i wciąż chodzi o jedną rzecz - MUZYKĘ. Ta zaś występuje w Szczecinie co roku w najlepszym składzie. Czy to gwiazdy formacji "defensywnych" jak londyńscy Digital Mystikz, kreatywni wszechstronni rozgrywający w stylu Roya Ayersa i Marka de Clive-Lowe, czy wreszcie elita ataku - Scratch Perverts, LTJ Bukem czy Nookie - dobre brzmienie zawsze występowało w Szczecinie w swoim najsilniejszym zestawieniu. Nie inaczej jest w tym roku. Kolejne lato, kolejna edycja festiwalu i kolejny raz usłyszymy dźwięki z wyższych półek. Przede wszystkim jednak, kontynuując metaforę piłkarską (w końcu Liga Mistrzów wczoraj zaprzątała głowy większości), w tym roku rozgrywki przeniosły się na inne boisko. To miejsce to Łasztownia Stadium, ulokowana w samym centrum Szczecina, nad wodą, w okolicy poniemieckich budynków dawnej rzeźni miejskiej. Tak, dobrze przeczytaliście - dawnej rzeźni miejskiej. Klimat, otoczenie, widoki - z całą moją miłością do Teatru Letniego w parku - Łasztownia przerasta swojego poprzednika o głowę. Dwie sceny dziennie, duży festiwalowy plac, miejsca gastronomiczne z widokiem na główne wydarzenia, dobry dojazd, bliskość do centrum - wszystko to czego brakowało amfiteatrowi, Łasztownia wnosi w pakiecie startowym. Wspomniane zaś przeze mnie "główne wydarzenia", to w tym roku sobotni przekrój przez dwa najbardziej prężne ośrodki muzyki elektronicznej w Europie - Londyn i Berlin. Nie oznacza to bynajmniej, że gościć będziemy wykonawców tylko z dwóch miast, co to, to nie. Pokazuje to tylko, jak wielki wpływ na nowoczesną muzykę klubową mają trendy zakorzenione w tych dwóch stolicach. Pisałem kiedyś notkę o muzyce brytyjskiej, moja fascynacja wyspiarskimi wynalazkami jest znana wszem i wobec - nie dziwi więc fakt, że występy wykonawców spod szyldu "Londyn" interesują mnie najbardziej (mimo, że jeden z nich pochodzi z Manchesteru, a inny pewnie i skądkolwiek). Współautor mojej niegdysiejszej fascynacji 2stepem i UK Garage - MJ Cole, pierwsza dama brytyjskiej muzyki miejskiej - Ms Dynamite, enigmatyczny Actress, stojący za sukcesami takich wykonawców jak Zomby czy Starkey, wyborny selektor i autor wpływowej audycji "Deviation" w BBC 1Xtra - Benji B czy znany z nieśmiertelnego hitu "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ljz9XYbXsUs"&gt;Neighbourhood&lt;/a&gt;" Zed Bias w towarzystwie MC Fox'a; line-up, czy raczej skład-zestaw wykonawców (bo to Polska, nie elegancja Francja) wygląda doprawdy imponująco, nawet dla kogoś, kto z szeroko pojętą londyńską sceną nie jest za pani siostra (w dobie pań posłanek i sędzin, pan brat wygląda dość szowinistycznie, wybaczcie). To zaś tylko część, co więcej, niewielka część tego, co specjaliści do spraw bookingów wysmażyli na końcówkę lipca. Scenę berlińską rozsadzą legenda deep house'u i niemieckiej elektroniki w ogóle Henrik Schwarz, eklektyczny basowo-kwaśno-połamany kolektyw Jahcoozi czy świetnie znany z projektu Wahoo, reprezentant legendarnej Sonar Kollektiv - Dixon. Do tego dochodzą Laif Stage i Red Bull Tourbus - niemniej ważne i równie mocne muzycznie sceny prezentujące polskich wykonawców. Fisz/Emade, Łona &amp;amp; the Pimps, Supra1, Jacek Sienkiewicz, czy wreszcie Maria Peszek w swoim nowym projekcie klubowym - najlepsze miejskie brzmienia znad Wisły na najwyższym poziomie zawładną w tym roku uszami gości festiwalu już w piątek 23.07. Czy powinienem jeszcze marnować piksele i namawiać kogokolwiek do przyjazdu? I think not. Do zobaczenia zatem w lipcu na Nabrzeżu Starówka na  Łasztowni, a w międzyczasie zapraszam na nowe notki, które jeszcze się w temacie ukażą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza tematem również, to w końcu wciąż owczy blog, a nie reklamo-promo-serwis :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5432295624838406011?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5432295624838406011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5432295624838406011' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5432295624838406011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5432295624838406011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/04/boogie-brain-festival-2010.html' title='Boogie Brain Festival 2010'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-4057974559307145663</id><published>2010-04-27T12:30:00.003+02:00</published><updated>2010-04-27T13:55:58.154+02:00</updated><title type='text'>ziet</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Temat notki nijak ma się do czegokolwiek. Jak bumcykcyk - nie wziął się ani z przemyśleń, ani obserwacji, ani kontemplacji otoczenia. To jeden z tych tematów, na które człowiek napisać musi, inaczej straci dopływ powietrza do płuc i się udusi. Nie planuję w najbliższym czasie kuracji hipowentylacyjnej dla moich płuc, dlatego ciach bajera - jadę z tematem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy wiecie, że literka "Ź" jest najrzadziej używaną literką w polskim alfabecie? Trzydziesta pierwsza litera alfabetu polskiego, używana także w języku czarnogórskim, w białoruskiej łacince, języku dolnołużyckim i w języku wilamowskim (przypisana spółgłosce środkowo-językowo-podniebiennej, szczelinowej, dźwięcznej 'ʑ') ma jedyne 0,06%! Nie wspominam oczywiście o tak egzotycznych w naszym języku wynalazkach jak "X" (0,02%) i "V" (o,o4%), które znajdziemy chyba tylko w imionach dzieci Michała Wiśniewskiego - niestety "Ź" wyprzedzają nawet takie z-kreskowe litery jak "Ń" (0,20%), czy "Ś" (0,66%)! Skandal! Literkę "Ź" po macoszemu traktują nawet producenci komputerów, umieszczając ją nie pod "Z", ale pod obcym i zimnym "X". Stąd apel - Polacy! Używajcie "Ź"! Ubierajcie czapki gdy jest źmno, źewajcie, gdy chce Wam się spać, w kuchni używajcie źół, ubierajcie się na źelono, sprzątajcie Źemię przynajmniej raz w roku, róbcie puree (z źemniaków oczywiście!) i codziennie zbierajcie źarnko do źarnka - aż zbierze się jakaś satysfakcjonująca Was miarka. Same źrebaki, źdźbła (2x!), źrenice czy źródła niestety nie dadzą rady. Nawet z pomocą takich asów jak gródź, dźwięk czy dźwig. Zero przecinek zero dwa procenta! Dwa promile! Nędza! Większe udziały mają nawet wieprzowina w Arabii Saudyjskiej, czy narty w Namibii. Pokolenie Ulicy Sezamkowej powinno mnie zrozumieć - niech przynajmniej kilka dni w roku sponsoruje "Ź" - razem możemy pomóc tej szlachetnej literze wejść na salony. Może nie będzie to od razu sukces na miarę utrzymujących się od lat w czołówce "A" czy "O", ale myślę, że niecałe 2% jakimi dysponuje wynalazek pod tytułem "Ł" jest w zasięgu. Do źmy? Damy radę? No to do dŹeła :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O Boogie Brain będzie jutro. Bo jeśli do tej pory nic nie wiecie, to jeden dzień Was nie zbawi, a jeśli wiecie... to jeden dzień możecie poczekać. Mam rację? To do jutra źomeczki :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-4057974559307145663?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/4057974559307145663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=4057974559307145663' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4057974559307145663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4057974559307145663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/04/ziet.html' title='ziet'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-4496476466661434120</id><published>2010-04-10T21:14:00.003+02:00</published><updated>2010-04-10T21:47:59.590+02:00</updated><title type='text'>na własne oczy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Historia się dzieje moi państwo. Po raz kolejny po 11września byłem na żywo świadkiem czegoś przerażająco ważnego. Wtedy wraz z rodzicami i Wójcikiem niejakim przyglądaliśmy się płonącej pierwszej wieży i słuchaliśmy teorii o wypadku, kiedy na naszych oczach w drugi budynek wyrżnął następny Boeing i juz było wiadomo, że żaden wypadek to nie jest. Dzisiaj za to, jedząc wraz z Ciastkiem zimną pizze na śniadanie mistrzów przeskakiwaliśmy z kanału na kanał i zaskoczyła nas lakoniczna wiadomość "z ostatniej chwili", informująca o wypadku samolotu z prezydentem w środku. Co było dalej, wszyscy wiedzą - a i nie o tym chciałem napisać. Już w okolicach 10 rano wiadomo było, że czekają nas "[*]-owe apele o światełko w oknie w wybranych godzinach", wyrastające jak grzyby po deszczu fikcyjne "smoleńskie" profile na naszej-klasie, demotywatory z Kaczyńskim i samolotem, żałobne opisy na gadu i inne tego typu polsko-internetowe wynalazki. Zrywy w sieci to nasza specjalność, emanowanie popeliną jako odzwierciedleniem naszego żalu przeżywaliśmy już przy okazji śmierci papieża, ale i zaraz po "niesprawiedliwym" karnym kończącym nasz żałosny udział w Euro 2008. Irytuje mnie to niesamowicie, opadają mi przysłowiowe ręce i ogarnia ogólne poczucie żenady. Jestem to jednak zdolny w jakiś sposób zrozumieć - jesteśmy raczej żałobnym narodem, lubujemy się w rozdrapywaniu tragedii, a że w większości jesteśmy popeliniarzami, to i w popeliniarski sposób nasz smutek się materializuje. Co dziwi mnie jednak niezmiernie, a czasem i mocno "niesmaczy" to zachowanie tych "ostentacyjnie" obojętnych. Tych "co mnie to interesuje", tych "to nie był mój prezydent", tych "nie znałem ich, co zrobić", tych "nie interesuję się polityką", tych "ale urwał" i wreszcie tych "w końcu dzisiaj sobota, parę osób zginęło, ale ja mam nie pohulać?". Czemu mnie to dziwi? Czemu nie potrafię tego zrozumieć? To proste - nie potrafię pojąć, jak można w obliczu "dziania się" historii stać obojętnie obok. Jak można ignorować przełomowe wydarzenie, które zmienia świat wokół nas (chociaż może niekoniecznie bezpośrednio nasz)? Cały glob patrzy na to w szoku, powtarzając, że takie rzeczy się nie dzieją, że to wyjątek na skalę światową, a część z nas zwyczajnie ma to w dupie. Czy to naprawdę kwestia ignorancji? Nieczułości? Chęć ostentacyjnego wyrażenia bycia anty/alter, zupełnie jak w walentynki czy halloween? A może tak naprawdę wszystko po trochu? Albo i nic z tych rzeczy? Nie wiem, nie podejmuję się  nawet wysiłku postawienia się w roli tych z boku. Czemu? To proste - kiedy za 50 lat  przyjdzie do mnie wnuczek i powie: "Dziadku, dzisiaj na historii uczyliśmy o tej katastrofie w 2010! Pamiętasz? Jak to wtedy było?", nie chcę mu odpowiedzieć - "tak szczerze... to miałem to w dupie, ale jak się fajnie najebałem... to dopiero historia wnuczuś, to dopiero historia!".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-4496476466661434120?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/4496476466661434120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=4496476466661434120' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4496476466661434120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4496476466661434120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/04/na-wasne-oczy.html' title='na własne oczy'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-4176509788491826181</id><published>2010-04-05T16:37:00.003+02:00</published><updated>2010-04-05T17:12:59.051+02:00</updated><title type='text'>zmorzawstanie / smrodziny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i stało się. Część z Was już wie, część właśnie się dowiaduje, a część dowie się z czasem. Co się stało? Po pierwsze zacząłem notkę od "no", czego nie robiłem nigdy i w związku z czym mi głupio i przepraszam. Po drugie zaś, nieco mniej ważne, wracam na ląd. Nie na 2 tygodnie, nie na chwilę, nie czasowo, nic z tych rzeczy. Wracam na stałe, permanentnie; Owiec wylądował, na suchym ale i na dupie. Zbitej dupie, bo niby oficjalnie skończył mi się kontrakt, ale nieoficjalnie wyjebali mnie po prostu, do tego na podstawie naciąganej historyjki o "oszukiwaniu na kasie". Bez dowodów, bez argumentów, bez rozmowy, bez szansy na przedstawienie własnej wersji wydarzeń (o przepraszam, dali mi ją po przekazaniu mi informacji, że nara nara, trzym się trzym). Odchodzący na inny statek kawał niemożliwie irytującego skurwiela postanowił udowodnić mi, że jeśli ja go nie lubię, to mój problem, a jeśli on mnie nie lubi... to także mój problem. Żałuje z jednej strony, cieszę się z drugiej. 8 miesięcy to w końcu 4 miesiące siedzenia z tymi samymi ludźmi dzień w dzień. Można się przyzwyczaić, można pozawierać fajne znajomości, można dać się poznać na tyle, żeby tęsknili. No i kasa chłopaku, kasa była dobra z tego prucia fal. Z punktu widokowego ulokowanego na lądzie można jednak dostrzec pozytywy. Może nadrobię stracony czas w kontaktach międzyludzkich, może zajmę się czymś kreatywnie-konstruktywnym (im więcej używam trudnych słów, tym bardziej się przekonuję, że to się uda), na pewno więcej czasu poświęcę pielęgnowaniu mojego związku, który przeżywał, także z powodu mojej pracy, ostatnimi czasy wzlotów i upadków tysiąc. Żeby nie było niedomówień - związek jest na wznoszącej, notujemy hossę, a parkiet pełen jest indeksów zwyżkujących. Niemniej jednak wiadomo, że o te sprawy trzeba dbać, a najlepiej robi się to będąc na miejscu, przysłowiowy phone call away. Skoro już jesteśmy przy makaronizmach, to last but not least mam nadzieję, że uda mi się wrócić do regularniejszego pisania, notowania w bajtach tych przemyśleń, o które prosicie w listach, telegramach i osobiście. Nie ukrywam, że praca promowa nie sprzyjała ewolucji mojej prozy, no bo o czym można pisać, jak na około woda, woda i jeszcze raz woda. "O wodzie trzeba było" - powie ktoś. Ano trzeba było, teraz już za późno na przeprofilowanie bloga na serwis marynistyczny. Korwy tego nie lubią, więc i ja nie zamierzam polubić. Rozdział "Unity Line" uważam za zamknięty. Pora przejść do następnego...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...ale jeszcze nie dzisiaj. Dzisiaj jest święto, jest święto szczególne i bynajmniej nie dlatego, że niecałe 2000 lat temu jakiś gość zrobił wszystkich w bambuko i przesunął kamień, a Syzyf mu było na i... ok wróćmy do tematu. Święto jest dzisiaj szczególne, bo urodziny są dzisiaj szczególne. Jordanowski wiek lat 23 osiągnęła prowadząca audycję KunaMaNogi, a także ociągająca się ostatnimi czasy autorka bloga pod tą samą nazwą, Dj'ka, prawie-pani-socjolog, narciarka, koneserka dobrego jedzenia, zielonego fajka i kuchennego kanału TV, a co najważniejsze moja od-dwóch-już-lat konkubentka, na dobre i na złe, jedyna w swoim rodzaju, której nie zamieniłbym na tysiąc kochanek tysiąca Tigerów Woodsów (chociaż ona mogłaby mnie przehandlować za godzinę z Pharrellem Williamsem :P) - Ewa "Ciastko" Ciaś. Z tej okazji nie mogę Wam powiedzieć czego jej życzę, bo to tajemnica i się nie spełni, ale powiedzmy, że to coś pomiędzy gwiazdką z nieba i "world at her feet". Wszystkiego najlepszego kochanie, bo tylko na to zasługujesz :*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tej okazji i w ramach małego prezenciku coś, co na moim blogu nie pojawiło się nigdy i nieprędko się znowu pojawi. Kszysko tszysko!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S7n9kJSIRQI/AAAAAAAABEA/_zV7-TMFQpQ/s1600/Pharrell.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 389px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S7n9kJSIRQI/AAAAAAAABEA/_zV7-TMFQpQ/s400/Pharrell.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456671220945143042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-4176509788491826181?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/4176509788491826181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=4176509788491826181' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4176509788491826181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4176509788491826181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/04/zmorzawstanie-smrodziny.html' title='zmorzawstanie / smrodziny'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S7n9kJSIRQI/AAAAAAAABEA/_zV7-TMFQpQ/s72-c/Pharrell.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5997555600748772850</id><published>2010-02-23T08:20:00.000+01:00</published><updated>2010-02-23T08:21:12.304+01:00</updated><title type='text'>ESK 2016</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczecin Europejską Stolicą Kultury 2016? Czemu nie, choćby za ten klip :)&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PbrTYTKLrzI&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/PbrTYTKLrzI&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Przyznam się bez bicia (chyba, że z klapsem), że ze staraniami Szczecina o uzyskanie tego tytułu nie jestem na bieżąco, niemniej jednak klip do gustu mi przypadł, nie wiem czy to obecność bandy znajomków inside, czy może forma i podkład muzyczny, czy może jedno i drugie trzecim podlane. Ważne, że robi pozytywne wrażenie i już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Myślicie, że XXI wiek i magia to pojęcia przeciwstawne? &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7590352,Harry_Potter_to_magia__techno_to_dzielo_szatana.html"&gt;Bynajmniej moi drodzy, by-naj-mniej&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5997555600748772850?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5997555600748772850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5997555600748772850' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5997555600748772850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5997555600748772850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/02/esk-2016.html' title='ESK 2016'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-421628142764583712</id><published>2010-02-15T18:58:00.007+01:00</published><updated>2010-02-15T23:46:02.330+01:00</updated><title type='text'>life's good</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jeszcze ja - Owiec, bo w zeszłym tygodniu nie pisałem, bo byłem chory. Mam zwolnienie. Na smutno dzisiaj zacznę, bo na smutno zaczął się dzisiejszy dzień. Większość z Was na pewno rozpoznała nawiązanie z pierwszego zdania niniejszego akapitu i wie skąd to "na smutno". Tym, którym żaden dzwoneczek nie zadzwonił donoszę - wczoraj zmarł Jerzy Turek, odtwórca kultowej roli Jarząbka w polskiej komedii wszech czasów, czyli "Misiu". Smutek, jak to mawia moje Ciastko, zagościł. Nie ukrywam, że nie jestem wybitnym kinomanem, na palcach jednej ręki mógłbym policzyć role pana Jerzego które znam, niemniej jednak nawet, jeśli rola trenera 2 klasy byłaby jedyna w jego dorobku, to i tak zapisałby się złotymi klatkami w historii kina polskiego. Nie ma chyba w Polsce człowieka, który nie znałby piosenki "Łubu dubu", nawet, jeśli nie bardzo może wskazać miejsce jej pochodzenia. Jarząbek śmieszył, Jarząbek bawił, Jarząbek inspirował - i chociażby za tę kreację panu Turkowi na zawsze szacunek. Przynajmniej ode mnie, ale wiem, że nie tylko. Od tego pana Adama z klipu poniżej na pewno też:&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/u6uJcADvqQU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/u6uJcADvqQU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się na smutno, a szkoda, bo na smutno się zacząć nie miało. Czemu? A temu, że humor od jakiegoś tygodnia mam wybitnie wybitny i zajebiście zajebisty, czyli po prostu wyśmienity i tyle. Chronologicznie: W poprzednią środę dowiedziałem się, że nie przenoszę się na Skanię, zostaję na Polonii, bo tak i już (innym tłumaczeniem mnie żaden z przełożonych nie obdarował, więc takie przyjąłem do wiadomości). Notka poprzednia jest zatem nieaktualna i o kant przysłowiowej dupy można ją sobie wedle uznania rozbić. To dobra wiadomość, bo czego by nie mówić, do Polonii się przyzwyczaiłem i smutno byłoby opuszczać tych zaprzyjaźnionych już ziombli. Środa była więc udana niezmiernie (o "Avatarze" w gdańskim multikinie nie wspomnę bo nie ma o czym, ot fajerwerk na ekranie, fajny ale bez szału). Czwartek... czwartek był, ale jakby go nie było; to jeden z tych dni, których nie chcesz pamiętać i które wymazujesz z kalendarza pozostawiając tam białą dziurę (chyba, że kalendarz ma inny kolor). Zainteresowanie o czwartkowych ekscesach wiedzą, reszta wiedzieć chyba nie musi - wystarczy powiedzieć, że kolejka górską, którą jechałem do rana szczęśliwie dojechała do stacji "Piątek". Po piątku za to, jak to kiedyś ktoś mądrze ustalił, przyszła sobota, a wraz z nią narciarski wyjazd do Szpindlerowego Młyna. W skrócie - narty, upadki, zupa czosnkowa, smażony ser, Gambrinus, Pilsner, Becherovka, kruchy, filmy, jacuzzi, łóżkowe wygibasy, Bogner, kitajce, skróty, śnieg, w wolnych chwilach jazz i Reeboki z flagą - kszystko, tszystko. Tego mi było trzeba, tego nam było trzeba, to było to i to najważniejsze. Tydzień odpoczynku, przeczyszczenia głowy, nabrania odpowiedniego dystansu i rozpoczęcia na nowo paru zagubionych przez ostatnie półrocze wątków. Zdecydowanie najlepsze 7 dni od dawien dawna. Ale czy to wszystko? Bynajmniej moi drodzy, bynajmniej. Po powrocie dnia 13.02, odespaniu i nabraniu sił... tak wiem, że w nocy z soboty na niedziele spałem 4 godziny, wstydzę się tego i posypuję głowę popiołem - nie powinienem zarywać nocy dla tego konkursu wsadów, powiem więcej - po obejrzeniu tego "spektaklu" doszedłem do wniosku, że wolałbym leżeć nago w wannie pełnej zjełczałego budyniu z selerem i brukselkami czytając Alchemika wspak, niż znowu obejrzeć ten pokaz nędzy i rozpaczy. Brrrr. Wracając jednak do meritum - dzień 14 bieżącego miesiąca, który z wesołością pożegnaliśmy wczoraj, okazał się godnym następcą mijającego tygodnia. Nie dość, że z walentynkowej definicji wszędzie czaiły się pozytywne wibracje, to jeszcze co chwila spadała na mnie bomba dobrych, lepszych i najlepszych informacji. Najpierw Mateusz poprosił Annę, żeby Anna zechciała z Mateuszem już tak na serio być na zawsze razem, a ta Anna, wyobraźcie sobie powiedziała, że owszem, ona chętnie i że się zgadza. W skrócie - Akordeon się Lokalnej oświadczył normalnie. Taki news. Potem chwila ciszy i kolejne info znalezione w niedzielę w czeluściach internetu - dnia 5 Marca w Berlinie imprezę gra niejaki Flying Lotus. Czemu o tym piszę, skoro wiadomo, że nie jaram się jakoś specjalnie jego twórczością? Ano dlatego, że jara się nią (twórczością) Ewa i jechać na jego koncert bardzo chce. No dobrze, powiecie, ale co w tym jest takiego podniecającego dla mnie? Otóż 10 minut po informacji o FlyLo wykopałem z Last.fm następującego newsa - dnia 6 Marca, czyli dzień po piątym, we wspomnianym Berlinie imprezę zagra nie kto inny, jak tylko mój absolutny faworyt ostatnich miesięcy, artysta, którego kolejne kawałki czy remixy powodują u mnie puls 220 i ciary i na którego album czekam jak na żadne inne wydawnictwo w tym roku - Rusko we własnej osobie! (tu proszę o chwilę przerwy, idę do łazienki w celach masturbacyjnych, zaraz wracam). Rusko, kurwa mać, ja pierdolę, Rusko, Rusko, Rusko w Berlinie, moje imprezowe marzenie ziszczone, co więcej ziszczone w połączeniu z imprezowym marzeniem mojej konkubiny. How fucking cool is that? HOW? Nie ukrywam, że plan dotyczący pierwszego marcowego weekendu rozjebał mnie na kompletne kawałeczki i uczynił dzień 14.02.2010 dniem Cominutowego Orgazmu. Uzbrojony w dobry humor i endorfinę płynącą ciurkiem w żyłach ogarnąłem nieco pokój i o godzinie 20 przyjąłem na wieczorku posiadówkowym Ciastko, Haukę, Akordeona i Lokalną, co by postawić kropkę nad i. Little did I know, w sensie skąd kurwa mogłem się spodziewać, że wyborne towarzystwo i Absynt nie będzie gwoździem programu. Bo jak i w sumie mogło być, skoro nieco po 23 dostałem smsa od Kisia mojego kochanego z informacją, że... tak, tak zgadliście, że oświadczył się skubaniec swojej Dorocie, a ona przyjęła i "tak" powiedziała. Między nami mówiąc, nie miała większego wyboru - nie dość, że Kiś, to zaraz po mnie najlepszy kawaler po tej stronie Wisły, przystojniacha, żartowniś i typ, którego ze świecą w stogu siana szukać, to jeszcze oświadczył się był na SCENIE po zakończonym występie Doroty w musicalu "Rent". Przy ludziach. Na scenie. Podszedł. Uklęknął. Zapytał. Wow. Słysząc tę historię, patrząc na moich wcześniej-dopiero-co narzeczonych Anię i Mateusza, na kochanego Haukę i wreszcie na moja piękną Ciasteczkową-znów-brunetkę doszedłem do wniosku, że życie jest dobre. Chuj z tym, że potrafi ci nasrać w najmniej odpowiednim momencie w jeszcze mniej odpowiednie miejsce. Ważne jest to, że jak może, to potrafi zaatakować milionem pozytywnych pocisków i rozpieprzyć na kawałeczki każdą przejebaną akcję, w której przyszło ci uczestniczyć. Mówię wam, life's good. W rzeczy samej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na spóźnione Walentynki - Lovestep. Kompilacja lekkich dubstepów zmiksowana z myślą o wczoraj. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby posłuchać jej i dzisiaj, albo nawet jutro zaskoczyć tym setem swoje głośniki. Link, jak najbardziej legalny, dostępny po kliknięciu w poniższą tracklistę. Miłego odsłuchu :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://luvstep.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S3m4DJXf1lI/AAAAAAAABDg/0u4PvMHfgbA/s400/backcover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438580389220177490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-421628142764583712?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/421628142764583712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=421628142764583712' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/421628142764583712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/421628142764583712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/02/lifes-good.html' title='life&apos;s good'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S3m4DJXf1lI/AAAAAAAABDg/0u4PvMHfgbA/s72-c/backcover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7616792916530022304</id><published>2010-02-02T14:10:00.003+01:00</published><updated>2010-02-02T14:20:16.693+01:00</updated><title type='text'>ścieżka kariery - aktualizacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z "tu":&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S2gkoyklR7I/AAAAAAAABDQ/uXJHLzJ8eLg/s1600-h/Panorama.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 153px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S2gkoyklR7I/AAAAAAAABDQ/uXJHLzJ8eLg/s400/Panorama.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433633233611081650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;do "tu":&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S2gk5fNmZ5I/AAAAAAAABDY/csD-RQCzevI/s1600-h/skania_shipspotting.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 178px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S2gk5fNmZ5I/AAAAAAAABDY/csD-RQCzevI/s400/skania_shipspotting.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433633520472188818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;O co chodzi? Niczym przysłowiowy stryjek zamienił Owczyk Polonię na Skanię. Przesunięcie poziome, zarządzone odgórnie, w życie dnia 18 lutego wchodzące. Just to let y'all know, że się angielszczyzną nie do końca gramatyczną pochwalę.&lt;br /&gt;A teraz trzymajcie za mnie kciuki, żebym nie wyleciał z łóżka, próby przechyłowe w Stoczni Gdańskiej czas zacząć. Do zobaczenia na lądzie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7616792916530022304?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7616792916530022304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7616792916530022304' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7616792916530022304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7616792916530022304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/02/sciezka-kariery-aktualizacja.html' title='ścieżka kariery - aktualizacja'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S2gkoyklR7I/AAAAAAAABDQ/uXJHLzJ8eLg/s72-c/Panorama.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-6759521327353775805</id><published>2010-01-27T08:28:00.003+01:00</published><updated>2010-01-27T11:50:01.366+01:00</updated><title type='text'>z okazji niewielkiej dosłownie, ale gigantycznej w przenośni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zacznę od tego, że nie wiem jak zacząć. Taka forma zaczynania ma swoje plusy - chcąc, nie chcąc zaczynam, mimo że nie wiem jak to zrobić. Wystarczy nieco kokieterii zmieszane ze szczyptą tajemniczości i oto przed Waszymi oczami ukazuje się wstęp, którego miało nie być, w sensie miał być, tylko do teraz nie wiedziałem jaki. Klasyczny przerost formy nad treścią, pustosłowie i wodolejstwo, z którego jestem znany już od szkoły średniej, gdzie "mogłem być celujący" a byłem tylko "dobry plus". Ważne jednak, że do notki się zabrałem, bo powód jest, jest ważny, jest z okazji i z dedykacją. Dzisiaj bowiem urodziny swoje dwudzieste piąte obchodzi bardzo ważny dla mnie ktoś. Jak wiadomo urodziny dwudzieste piąte (czyli tzw. ćwiartkę) obchodzi się, w przeciwieństwie np. do kobiecych urodzin osiemnastych, tylko raz w życiu. Z następnych ważnych jubileuszów są już tylko pełne "-dziestki", które obok wesołości, przypisanej na stałe do faktu obejścia rocznicy urodzin, przynoszą sporo rozkmin z gatunku "jak to wszystko szybko minęło, o ja pierdolę". Dwudziestkapiątka za to (wiem, bo przeszedłem) jest w zasadzie ostatnią młodą rocznicą, takim symbolicznym, kalendarzowym zakończeniem epoki siuśmajtka. Dwudziestopięciolatek nie powinien już upijać się do wyrzygania, chodzić na imprezy z 20złotowym banknotem w kieszeni, kończyć po minucie, zapuszczać fikuśnego warkoczyka za uchem, czy śmiać z dowcipów z "Włatców Móch". Powinien za to posiadać przynajmniej dwie pary butów, znać i używać tak niepopularne słowa jak "owszem, kuriozum, zgoła i kotylion", częściej dzwonić niż esemesować, umieć rozpoznać sztuczne cycki na pierwszy rzut oka, dopasować krawat do koszuli (ewentualnie skarpety do mokasynów) i znać różnicę między DVDRip a TS-Cam. Są to oczywiście tylko założenia, w końcu dwudzieste piąte urodziny to tylko kalendarzowa cezura - a jak z kalendarzowymi cezurami bywa najlepiej pokazują przykłady pór roku i opadów śniegu w Maju (cezura -kolejne trudne słowo, które warto znać). Podsumowując - Haueczko, Bartku, Carlo mój kochany - z całego serca i z głębi kuny (tej metaforycznej), z miłością braterską od Maxi-You do Mini-Me przesyłaną - życzę Ci ja tylu rzeczy, że nawet sam nie wiesz, że można tyle rzeczy chcieć mieć. Zawsze najlepszych ludzi wkoło, zawsze uśmiechniętej mordy wśród rudych kłaków, zawsze dobrej muzyki w uchu, zawsze zacnej grafiki przed okiem, więcej tego co wiesz-już-sam-najlepiej, mniej stresów, ciśnień i innych męczących przypadłości. Życzę Ci wreszcie rozwoju, czasu na pracę dla siebie, wyjścia zza drukarki i pokazania im wszystkim (tym "onym"), że masz się czym pochwalić. To wszystko z odległości, na żywo dostaniesz całusa w beret i profesjonalną przytulkę. Tymczasem celebruj to święto, skuj się fajnie w Szmacie, pierdol konwenanse i zahulaj snadnie. Twoje zdrowie!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-6759521327353775805?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/6759521327353775805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=6759521327353775805' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6759521327353775805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6759521327353775805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/01/z-okazji-niewielkiej-dosownie-ale.html' title='z okazji niewielkiej dosłownie, ale gigantycznej w przenośni'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5449904012285492679</id><published>2010-01-16T14:39:00.002+01:00</published><updated>2010-01-16T14:45:44.020+01:00</updated><title type='text'>dark stripes of the force</title><content type='html'>&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZooYDKIDOaQ&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ZooYDKIDOaQ&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowa kolekcja Adidasa, inspirowana, a jakże, Gwiezdnymi Wojnami. Jeśli akurat wpadłeś na pomysł, żeby zrobić mi bezokazyjny prezent to Skywalkery z fotki poniżej będą więcej niż odpowiednie. Z góry dziękuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S1HC5vSmJqI/AAAAAAAABDI/O-ccdoB_HZQ/s1600-h/1260250761skywalkeradidasstarwarsjpg.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S1HC5vSmJqI/AAAAAAAABDI/O-ccdoB_HZQ/s400/1260250761skywalkeradidasstarwarsjpg.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427333323160954530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5449904012285492679?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5449904012285492679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5449904012285492679' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5449904012285492679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5449904012285492679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/01/dark-stripes-of-force.html' title='dark stripes of the force'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/S1HC5vSmJqI/AAAAAAAABDI/O-ccdoB_HZQ/s72-c/1260250761skywalkeradidasstarwarsjpg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-6587486918392823840</id><published>2010-01-15T11:42:00.003+01:00</published><updated>2010-01-15T13:12:07.342+01:00</updated><title type='text'>pretensjonalny tytuł z liczbą 2010, bo nowy rok w końcu.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W nawiedzonym domu mieszkam! No shit! Tosty z dżemem (jagodowym!) w liczbie "1" giną mi podczas poranno-przedpołudniowego gnicia przy kompie, płytki z oprogramowaniem do mojej Nokii-nówka-funkiel-nieśmigana znaleźć nie mogę, chociaż w pudełku jest i to i tamto i generalnie wszystko. Karta do bankomatu, również nówka (na chuj mi ją przysłali to nie wiem... czekaj, nie mogę wypłacić pieniędzy z bankomatu, bo moja karta jest nieaktualna? to już wiem po co mi przysłali...) zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, co prawdopodobnie zaowocuje specjalnym odcinkiem "Cold Case" z udziałem Malanowskiego, partnerów i detektywów z W-11 i C-3PO. No ginie mi kurwa to i tamto, diabeł kuną nakrył i nawet jak krzyczę, że pobite gary to nic nie wychodzi na wierzch i nie mówi "tu byłem, ty ślepy papudraku". Jedyne co w tym burdelu znalazłem to chęć do pisania i motywacja do poruszania się na baskecie po pięciomiesięcznej przerwie. Niestety, a może na szczęście, to akurat było schowane pod łysiną, więc nawet nie było szukania, schyliłem się, podniosłem i jest. Za to dom? Nożeszkurwatwojamać! Nie ma, nie widzę, gdzie, co ja robiłem wtedy, wrócić do kuchni, nie, bez sensu, tu szukałem, a pod tamtą stertą, o kurwa, "spożyć przed 1992", yyyy, to może w łazience, nie no, tost w łazience? I tak do usrania no. Jeśli ktoś ma na to dobrą radę, to czekam. Jednocześnie informuję, że sugestie typu "sprzątaj po sobie", albo "odkładaj na miejsce" będę nagradzał soczystym liściem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tytułem wstępu, bo każde wypracowanie powinno takowy, wraz z rozwinięciem i zakończeniem, mieć. Piątki same dostawałem w liceum z prac klasowych, maturę na piątkę również zdałem, więc wiem i się nie kłóć, szczególnie jak zdawałeś/aś nową maturę, bo ja pierdolę, co to za matura z kluczem, apffffffff :) Tytułem rozwinięcia za to, chciałbym wam wszystkim, którzy chłoniecie to co wypocę nad lapsem, pożyczyć tego i owego. A więc, po pierwsze życzę wam, żebyście nigdy nie zaczynali zdań od "a więc", bo tak nie wolno. Poza tym nie mieszajcie formy biernika (kogo? co?) z dopełniaczem (kogo? czego?) bo to irytuje niektórych kierowców tirów, szczególnie w drodze do Ystad (real story). Do tego życzę wam, żeby Almette z bazylią pozostał już z nami na stałe, a nie tylko w charakterze "limitowanej serii", a także żeby nie zamarzały wam akumulatory w samochodach, skoro nie wiecie co to jest prostownik, chociaż nawet mama waszej dziewczyny wie, ale i tak nie macie zimówek, więc naładujecie jak się ociepli nieco. Życzę wam pracy, która (poza hajsem) daje wam satysfakcję, a jeśli nie, to takiej w której nie musicie się codziennie bić z myślami w stylu "co ty tutaj robisz, uuuuu", gdzie nie obcujecie z debilami, podpierdalaczami, dwulicowymi kurwikłakami i fagasami "na stanowisku", z samooceną na poziomie żartów dowolnego polskiego kabaretu. Życzę wam wreszcie tego hajsu z nawiasu parę linijek wyżej. Dużo. Autentycznie dużo, kurwa, hajsu wam życzę. Bzdurę "pieniądze szczęścia nie dają" wymyślił na pewno jakiś kasiasty tłuścioch nudząc się w swojej posiadłości na chuj-wie-czym-ale-pół-bańki-za-metr-kwadratowy. Jeśli masz pińset zer na koncie i narzekasz na swoje życie, to znaczy, że nie zasługujesz nawet na jeden banknocik z tej fortuny. Ja wiem doskonale, co robiłbym z niesmacznie wielkimi sumami pieniędzy i jak daleko od "szczęścia nie dają" bym się znajdował. Tak więc dużo pieniędzy, siana, hajsu, pengi, floty - jakkolwiek to nazwiesz - tego ci życzę. Bo zera na koncie ułatwiają życie, a to masz tylko jedno, od wyjścia z cipki do przysypania piachem - nieważne co wikary, rabin, mułła czy hare-guru będą ci wmawiać. Będąc już zupełnie poważnym, to zdrowiem się cieszcie,  bo nawet jak nic nie boli, to cholera wie, czy nie nie zakażą hulać z powodu "no wie pan, wyniki, bla bla". Także dbajcie o siebie (ta, jasne), o wątroby, płuca, bebechy i kondycję, nie zadyszajcie się na schodach, uprawiajcie sporty, szczególnie te które kochacie, znajdźcie na nie czas, bo młodsi już nie będziecie, a co za tym idzie macie z każdym dniem o 0,0003 dżula na nanometr sześcienny ciała mniej energii (źródeł nie mam i co mi pan zrobi?). No i kochajcie się, szanujcie, rozmawiajcie, dajcie oddychać, nie róbcie na złość, wyjaśniajcie, miło zaskakujcie, poświęcajcie, dostrzegajcie, czasem odpuśćcie,  no i bądźcie tam, gdzie macie być, wtedy kiedy tam być powinniście. Ok? Ode mnie to w zasadzie wszystko; czy bardziej dla was, czy raczej dla mnie te życzenia - nie wiem, ale gdyby się pospełniały, to 2010 przeszedłby do historii jak "quite a perfect year". No i tego wam i sobie w zasadzie życzę jednym słowem. Całkiem idealnych 365 dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. O muzyce byłbym zapomniał, chociaż w sumie nie zapomniałbym, bo pamiętałem, tylko nie chciałem już jej między almette i hajs wciskać, więc post scriptum umieszczam. DOBREJ muzyki, tej na cedeczkach, winylach, empetrójkach, ale tez tej w telewizorze, radioodbiorniku, czy koncertowej i festiwalowej scenie. Żeby premiery roku '10 spełniły wasze oczekiwania, a nowości, które odkryjecie dokumentnie rozpizdrzały wam uszy. Jako, że nie słucham ostatnimi czasy żadnych "pełnych" albumów, to dzisiaj nie uraczę was żadnym pirackim linkiem z żadną muzyczną zawartością. Polecę za to parę tytułów, (wraz z linkami do YouTube), które z odrobiną cierpliwości, za pomocą pana Google można odszukać w wersji "download":&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=iv1Cb_l24_Q"&gt;Bar 9 - Shaolin Style (Nero Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=h1kBmHvUk1w"&gt;Basement Jaxx - Feelings Gone (Rusko's Stadium Rock Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=3nVpUyOUkMI"&gt;Blackfinger - UMF (SUPRA1 Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=efudQIDMoAI"&gt;Booty Luv - Say It (Nero Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=XRXdEuAVOeA"&gt;Boy Crisis - Dressed to Digress (Nero Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=H7dlKBaDq-I"&gt;Chase &amp;amp; Status - Running&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=3Gb3faOzvBk"&gt;Deadmau5 -  Ghosts 'N' Stuff (Nero Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=YmvI98s2jno"&gt;Ellie Goulding - Starry Eyed (Jakwob Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CR5AR6VksC4"&gt;Ellie Goulding - Under The Sheets (Jakwob Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=L1N9tdM2bN0"&gt;HK 119 - C'est La Vie (Rusko Masher)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=mqTqMNIAGMw"&gt;KillA Kela - Everyday (Jakwob Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wKriBNF_2tI"&gt;La Roux – Bulletproof (Foamo Dubstep Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Gz8cPlh-kP0"&gt;La Roux - Im Not Your Toy  (Nero Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=SwCmnnmyod4"&gt;Little Boots - Remedy (Rusko Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=7AbRqTwf9Pc"&gt;Rusko - Da Cali Anthem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=5K0dtidu5NM"&gt;Rusko - How Low Can U Go (feat. Chali 2na)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=45F5pydLcnM"&gt;Subscape - Nothing's Wrong&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WiAINHHAINU"&gt;The Streets - In the Middle (Nero Remix)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=k-_NmsxW6go"&gt;The Streets - Trust Me&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Alfabetycznie, tłusto, subiektywnie - dzielę się z wami tym, z czym na głośnikach wchodzę w nowy rok. Enjoy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-6587486918392823840?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/6587486918392823840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=6587486918392823840' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6587486918392823840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6587486918392823840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2010/01/pretensjonalny-tytu-z-liczba-2010-bo.html' title='pretensjonalny tytuł z liczbą 2010, bo nowy rok w końcu.'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8992187076096366924</id><published>2009-12-24T00:41:00.003+01:00</published><updated>2009-12-24T00:52:03.589+01:00</updated><title type='text'>Szczecin Razem IV</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj post mojego absolutnie nie-autorstwa, czyli reklama, ale reklama społeczna, w oparciu o szereg instytucji i tak dalej. Do rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szczecin Razem IV&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Już po raz czwarty klub &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;City Hall &lt;/span&gt;stanie się miejscem spotkania szczecińskich DJ-ów i muzyków. Przyczyny tego spotkania są tradycyjnie dwie: z jednej strony artystów zjednoczy muzyka, z drugiej zaś – chęć niesienia pomocy potrzebującym. W tym roku, podobnie jak w ubiegłym, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szczecin Razem&lt;/span&gt; odbędzie się  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;26 grudnia&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Celem tegorocznej imprezy jest pomoc dla &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Domu Dziecka Nr 2 ze Stargardu Szczecińskiego&lt;/span&gt;, placówki sprawującej opiekę nad dziećmi w wieku od urodzenia do pełnoletności. Zadania jakie wiążą się z zajmowaniem się niemal stu dwudziestoma wychowankami (w tym ok. trzydziestoma z niepełnosprawnością) znacznie przekraczają możliwości finansowe tej instytucji. Stąd konieczności niesienia pomocy “pozabudżetowej” &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szczecin Razem IV&lt;/span&gt;, chwalebnym wzorem poprzedników, połączy styl emuzyczne z różnych biegunów, zagrają: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Beata Andrzejewska, P.J.R., Catz`n’Dogz, Family Groove, Twister, Falcon, Troll, Olah, Wullah, Snack, BennTheBall, Jerry&lt;/span&gt;. Imprezę poprowadzą &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rymek i Łona&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Cały dochód z imprezy zostanie przeznaczony na pomoc dla &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Domu Dziecka nr 2 w Stargardzie Szczecińskim.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Data:&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Sobota, 26 grudnia 2009 r., godz. 21:00&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Miejsce: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;klub City Hall, Szczecin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;/start imprez – 21.00&lt;br /&gt;/door selection&lt;br /&gt;wstep – 25 zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle informacji prasowych, a ode mnie? A cóż ja mogę dodać - charararatatatatywne spotkanie najlepszych na świecie muzyków, cykliczne, dobroduszne, z głębi serca i Waszego portfela wspomagające dobrą sprawę - jak was kurwa może tam nie być... no jak??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Me myself, w sensie że Ja, pracuję dość mocno nad możliwością pojawienia się na tej hulanie własnoręcznie... chociaż wszystkie pracownicze znaki na niebie i Bałtyku wskazują na to, że chyba raczej będę się  wtedy kiwał w rytm fal morskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale kto wie, może, morze, może. Trzymajcie kciuki żebym się na Razemskim Szczecinie pojawił :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8992187076096366924?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8992187076096366924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8992187076096366924' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8992187076096366924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8992187076096366924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/12/szczecin-razem-iv.html' title='Szczecin Razem IV'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3169017284474199904</id><published>2009-12-13T20:55:00.008+01:00</published><updated>2009-12-15T08:27:09.066+01:00</updated><title type='text'>Clash of the Titans - Trailer</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mity greckie zekranizowane jak połączenie "Władcy Pierścieni", "Mumii" i "300"? "Clash of the Titans" - już niedługo na dużym ekranie!&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="360"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.megavideo.com/v/GGIDJ93E012add060108c6823884555248b01f86"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.megavideo.com/v/GGIDJ93E012add060108c6823884555248b01f86" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="500" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;RELEASE THE KRAKEN! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;EDIT: Niestety wytwórnia ściga chyba każdą stronę hostującą powyższy zwiastun, więc nie będę tracił czasu na dorzucanie aktualnego linku kilka razy dziennie - jakby co, polecam poszukać na własną rękę, bo kopie dupsko nieco :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3169017284474199904?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3169017284474199904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3169017284474199904' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3169017284474199904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3169017284474199904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/12/clash-of-titans-trailer.html' title='Clash of the Titans - Trailer'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3179261524764000091</id><published>2009-12-12T01:04:00.003+01:00</published><updated>2009-12-12T01:27:53.238+01:00</updated><title type='text'>walka stulecia, vol. 43</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jaram się MMA z prostej przyczyny. Dla nietrenującego, nieznającego technik i niemającego pojęcia o większości chwytów laika (moi) przykładowa walka w tej formule to okładanie się (z reguły w parterze) bez ładu i składu. Może gdybym miał teoretyczny background to umiałbym docenić to co widzę. Niestety nie mam, więc nie lubię, przecież mi wolno, no bo co w końcu kurcze blade.*&lt;br /&gt;Nie przeszkadza mi to jednak napomknąć, że cieszę się niezmiernie z faktu, iż Pudzian napierdolił w czerep Najmanowi, aż się zakurzyło jak na odcinku specjalnym rajdu Nowej Zelandii. Czemu? Z jednej strony sympatia do tego kolosa, który mimo przeciętnej błyskotliwości potrafi dobrym baunsingiem biodra zjednać sobie niemałą sympatię. Niby to taki typowy chłopek roztropek z kanciastym poczuciem humoru, niemniej jednak ma chłopak w sobie coś, co pozwala go polubić. Z drugiej strony Najman - niby to samo, choć może w nieco mniejszym opakowaniu. Niestety - Najman popełnił DWA zasadnicze błędy, przez które nie mógł ani wygrac walki, ani zjednać sobie sympatii widowni (z wyjątkami - ale to są patologie, a patologiami się nie będziemy zajmować). Po pierwsze - w "przedmeczowych migawkach" pokazał ego 50krotnego mistrza świata wszechwag i wszechsportów - to przystoi Muhammadowi przed walką z Foremanem, a nie No-name'anowi. Po drugie... pan Marcin splamił swoje CV niewyjaśnionym epizodem emocjonalnym z Jolantą Rutowicz. Sorry man, ale jeśli Cichy z "Młodych Wilków" stracił po tym cały mój szacunek (a było go od chuja i ciut ciut), to czego ty się chłopaku spodziewasz? Nie można być pyskatym bez podstaw i kręcić z kobietą-koniem, a potem oczekiwać wygranej walki z górą sterydów, która ciągnie tiry lepiej niż damy do towarzystwa ciągnęły kij Tigera Woodsa. Poza tym jeśli widzisz swojego przeciwnika ubranego w koszulkę "Ciacho" i wchodzącego na ring przy dźwiękach melorecytacji wykonywanej przez jego popeliniarskiego brata, ubranego w bazarowy outfit, to wiesz, że ta noc nie skończy się dobrze. No way.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Czy ci, którzy rozpoznali oznaczony gwiazdką cytat wiedzą, że do kin wchodzi ekranizacja? Czy się jarają? Czy może obawiają? Jak sprawdzę, to się podzielę spostrzeżeniem - to w końcu kultowa (w każdym tego słowa znaczeniu) pozycja literatury dziecięcej. Już w kinach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3179261524764000091?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3179261524764000091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3179261524764000091' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3179261524764000091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3179261524764000091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/12/walka-stulecia-vol-43.html' title='walka stulecia, vol. 43'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-4529901767533120110</id><published>2009-12-10T16:31:00.004+01:00</published><updated>2009-12-10T16:35:59.650+01:00</updated><title type='text'>Ogień!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bez słowa komentarza, plakat sequela przekultowiastej produkcji Disneya "TRON" z Jeffem Bridgesem w roli głownej.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SyEUcII40RI/AAAAAAAABCw/XmY34sn6TOg/s1600-h/news_tron236.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 268px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SyEUcII40RI/AAAAAAAABCw/XmY34sn6TOg/s400/news_tron236.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5413630700529701138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A na dokładkę plakat z postapokaliptycznego "Book of Eli" z Denzelem, Gary Oldmanem i Milą Kunis, z dodatkiem Ray'a Stevensona ("Rzym" w HBO) oraz... Toma Waitsa. Ogień!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SyEUqZRKyQI/AAAAAAAABC4/rYcXCqddYJU/s1600-h/news_eli22.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 274px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SyEUqZRKyQI/AAAAAAAABC4/rYcXCqddYJU/s400/news_eli22.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5413630945646004482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-4529901767533120110?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/4529901767533120110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=4529901767533120110' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4529901767533120110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4529901767533120110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/12/ogien.html' title='Ogień!'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SyEUcII40RI/AAAAAAAABCw/XmY34sn6TOg/s72-c/news_tron236.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-2408467062199412570</id><published>2009-12-02T08:47:00.000+01:00</published><updated>2009-12-02T08:48:33.671+01:00</updated><title type='text'>Apeluję</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polski mężczyzno!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówię do ciebie. Z apelem się zwracam, bo już patrzeć na ciebie nie mogę i słuchać czasem też nie daję rady, o obcowaniu z twoim swądem nie wspominając. Wbij sobie w tę łepetynę słowiańską swoją, że higiena to nie tylko składowa skrótu BHP, że pasta bywa i do zębów i do butów, a nawet i w daniu drugim zamiast kosmatej golonki jako makaron może pasta występować. Że mydło to nie twój wróg, że wszystko umyje, nawet uszy i szyję, a tym bardziej paluchy po pracy zapuszczone. Że koszulkę warto zmieniać, do spania i po spaniu. Co więcej - pod pachą lewą i prawą przeszorować się to nie grzech, bo skoro żaden Davidoff czy inny Armani nie wypuścił na rynek zapachu "Sweat", to znaczy, że ten fetor miły nozdrzom otoczenia nie jest. Uświadom sobie, że skarpetki frotte plus chodaki lub sandały mogą co wrażliwszych przyprawić o niekontrolowane sensacje żołądkowe. Że odkryty brzuszek to przywilej zgrabnych niewiast, a nie stupięćdziesięciokilowych tuczników rasy homo sapiens. Że narysowane na dupie twoich spodni skrzydła i pozbawione sensu napisy nie są modne, szałowe ani ekstrawaganckie tylko do granic możliwości chujowe, że się kolokwializmem posłużę. Że skoro ktoś napisał "OD 14" to znaczy, że "PRZED 14" nie da rady. Że bigos nie jest w zestawie śniadaniowym, że słowem "ochujeliście?" nie nakłonisz rozmówcy do przychylenia się twojej prośbie, a kłamaniem w celu wydębienia za friko gotowanej parówki nie pokażesz "jaj". Zaufaj mi, że są sposoby na jedzenie bez rozpierdalania posiłku w promieniu 150 centymetrów od twojej osoby, że skoro masz do wyboru kilka potraw, to nie znaczy, że musisz naładować sobie na talerz podwójną porcję każdej doprawiając trzema niepasującymi do siebie sosami. Zrozum wreszcie, że istnieją słowa "proszę", "dziękuję", "przepraszam", a ich używanie nie zmienia cię w niemęskoosobową ciotkę. Że zbierająca z twojego stołu brudne talerze dziewczyna nie czeka na komentarz dotyczący jej cycków, że twoje burackie "zaloty" nie były na czasie nawet w przedszkolu, mimo, że tam każda zaczepka miała charakter koński.  Przemyśl sobie proszę te sprawy, zastanów się może chwilkę nad nimi i zapamiętaj raz na zawsze - myślenie nie boli, czytanie ze zrozumieniem pomaga, kąpiel rozluźnia, uprzejmość popłaca, a wypowiedź nie musi składać się w 90% z "kurew" odmienianych przez wszystkie przypadki. Uwierz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Apel opiera się oczywiście na faktach na własne oczy widzianych, uszy słyszanych i nozdrza wąchanych, mających oczywiście miejsce w miejscu mojej pracy. Nie odnosi się do wszystkich mężczyzn polskich, powiem więcej - mam nadzieję, że żaden czytelnik nie znajdzie w nim swojego odbicia. A jeśli? Stary, jeśli poczułeś się adresatem, to lepiej się do tego nie przyznawaj i rusz dupsko - jest jeszcze czas, żeby zmienić to i owo.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-2408467062199412570?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/2408467062199412570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=2408467062199412570' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2408467062199412570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2408467062199412570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/12/apeluje.html' title='Apeluję'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5016344013361339968</id><published>2009-11-21T12:29:00.004+01:00</published><updated>2009-11-21T14:01:41.583+01:00</updated><title type='text'>Chase &amp; Status - Więcej niż dużo</title><content type='html'>Dzisiejszą notkę sponsoruje cytat: "za malo to raz, bez dobrej porcji muzy to dwa", oraz cyferka 2. Czemu cytat? Ano dostało mi się (znowu), że nie dorzucam do serwowanych notek porządnej porcji muzyki. Przez to dania są jakby niedoprawione, niedogotowane, nie żeby od razu zakalce jakieś, ale brakuje im tego "magic touch". No dobrze, będzie w takim razie muzyka. Ale czemu cyferka 2? Ano dlatego, że bohaterów dzisiejszej notki jest dwóch, a poza tym &lt;a href="http://www.sesamestreet.org/home"&gt;Ulica Sezamkowa&lt;/a&gt; obchodziła niedawno 30 urodziny, a cyferkowy sponsoring to ich znak rozpoznawczy i stąd ten mini-ukłonik. Jasne?&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Teraz do rzeczy, która jak wspomniałem tyczy dwóch dzisiejszych bohaterów. Saul Milton i Will Kennard. Gdzieś coś dzwoni? W lewym uchu? Prawym? Pod pachą? Nic, a nic? Spokojnie, nie ma powodów do obaw, to całkowicie zrozumiałe. Kiedy jednak powiem, że panowie Milton i Kennard już od paru lat trzęsą brytyjską sceną klubową jako duet Chase &amp;amp; Status, to przynajmniej części z Was powinna się nad głową zapalić jasna, okrągła, nieenergooszczędna sześdziesięciowatówka. Świeci? No to lecimy dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje fascynacje brytyjską sceną są znane wszem i wobec, popełniłem nawet swego czasu &lt;a href="http://korwytolubia.blogspot.com/2009/06/wyspiarskie-brzmienia-2000black.html"&gt;notkę&lt;/a&gt; w tym temacie. Oczywiście nie wyczerpała ona tematu, powiem więcej - liznęła go jedynie, jak pies sprawdzający czy ta kupa w trawie to nie jest przypadkiem kawałek tłustego mięcha. No ale porzućmy te obrzydliwe, fekalne porównania (co niektórzy przecież czytają i zajadają smakołyki w tym samym czasie) i wróćmy do tematu. Poprzednia notka miała na celu zasygnalizować muzyczne bogactwo i różnorodność tego, co Brytole w swoich kanciapach tworzą bez opamiętania. Z racji mnogości tamtejszych projektów wymieniłem i zareklamowałem tylko kilka najgłośniejszych, omijając niewielkim łukiem panów z Chase &amp;amp; Status. Niniejszym naprawiam swój błąd, bo ów duet wdarł się przebojem do mojej Top10 i mam wrażenie, że przez dłuższy czas jej nie opuści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jest takiego w parze londyńskich Dj'ów, którzy wydali raptem jeden album, że zwariował na ich punkcie Owiec i wariują wraz z nim tysiące fanów na całym świecie? Panowie zaczynali skromnie, kilka dwunastocalowych wydawnictw, dość głośny remix Capleton'a pt. "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-M8zpBsMoM0"&gt;Duppy Man&lt;/a&gt;", potem epki "Ten Tonne" i "The Druid", aż wreszcie na przełomie 2007 i 2008 roku ich trzy single wdrapały się na szczyt UK Dance Charts. Milowym krokiem okazał się jednak promujący nadchodzący album singiel "Pieces", z gościnnym występem rapera, wokalisty, producenta i aktora Plan B. Delikatne intro, w którym akustyczna gitara przeplata się z podśpiewywaniem, a potem potężne drum'n'bassowe pierdolnięcie podkręcone &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8MJspL232c8"&gt;niesamowitym teledyskiem&lt;/a&gt;, zaostrzyło apetyty fanów junglowych brzmień. Wydany w październiku 2008 roku pierwszy longplay duetu "More Than Alot" pokazał jednak, że Saul i Will to nie tylko wytrawni gracze na scenie drum'n'bass. Biorąc na poważnie tytuł wydawnictwa, postanowili dać słuchaczowi "więcej niż dużo" i jak na rasowych londyńczyków przystało wypełnili swój album po brzegi różnorodnymi brzmieniami. Od hiphopowego, utrzymanego w oldschoolowym klimacie "Against All Odds" z gościnnym udziałem Kano (koniecznie sprawdźcie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=RohnHVXKHOw"&gt;klip&lt;/a&gt;), przez bollywoodzko-dubstepowe "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=MzRaYFCZpPo"&gt;Eastern Jam&lt;/a&gt;", aż po moje ulubione połączenie klimatu lat 80 i ciężkiego dubstepowego basu - czyli "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Smm93h254OY"&gt;Running&lt;/a&gt;". Wszystko to przeplecione wszechobecnymi drumami i fruwającymi do okoła bassami, z perełkowym "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=1ds0jUp3TWA"&gt;Music Club&lt;/a&gt;", czyli "the complete guide on how to write a massive club banger" na czele. Mając na względzie powiedzenie, że jeśli coś jest dla każdego, to w efekcie jest dla nikogo, Milton i Kennard wydali album, który mimo ryzykownej różnorodności jest płynny i spójny. Uważnie, bez niepotrzebnych eksperymentów, ale za to z niezwykłym w dzisiejszym światku muzycznym wysmakowaniem i zbalansowaniem składników - Chase &amp;amp; Status - More Than Alot:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.megaupload.com/?d=L2M0KT8O"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SwfhqMLTzMI/AAAAAAAABCo/3gghpq24KQQ/s400/500x500-more-than-a-lot.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406537992620985538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;P.S. Ostatnimi czasy furorę robi nowa kolaboracja starych znajomych. Po sukcesie "Pieces", Chase &amp;amp; Status i Plan B znów spotkali się w studiu, by wysmażyć kawałek "End Credits". Efekt ich pracy do sprawdzenia poniżej:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/54MxvlKRu3g&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/54MxvlKRu3g&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.P.S. Jak to w każdym elektronicznie-tanecznym przypadku bywa, status (nomen omen) duetu pozwolił chłopakom na rozwinięcie skrzydeł w materii remixowej. Nneka, Jay-Z, Dizzee Rascal, White Lies, The Prodigy, Kano, Plan B, czy Mood II Swing - to wykonawcy z półek wyższych i najwyższych. Dodając do tego informację, że niejaki Snoop Dogg, nagrał na bicie z "Eastern Jam" numer "Snoop Dogg Millionaire", można śmiało założyć, że to dopiero (wybuchowy) początek ich muzycznej kariery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba, że wtopią na zapowiadanej współpracy z Rihanną... tfu, tfu, tfu :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5016344013361339968?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5016344013361339968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5016344013361339968' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5016344013361339968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5016344013361339968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/11/chase-status-wiecej-niz-duzo.html' title='Chase &amp; Status - Więcej niż dużo'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SwfhqMLTzMI/AAAAAAAABCo/3gghpq24KQQ/s72-c/500x500-more-than-a-lot.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-4140424934460378475</id><published>2009-11-17T10:00:00.000+01:00</published><updated>2009-11-17T10:00:02.489+01:00</updated><title type='text'>Łona &amp; The Pimps Unplugged</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chuja tam jeśli, nie ma opcji żebyś nie lubił, cofamy "jeśli" i na to miejsce wpisujemy... hmmm, ok, już mam: Drogi Fanie Dobrego Brzmienia! Już 6 Grudnia, w dzień św. Mikołaja, patrona wszystkich fikuśnych opakowań i kolorowych kokardek, w Klubie 13 Muz czeka na Ciebie prezent. Nie byle jaki to prezent, ba, prezent to zacnej jakości i przedniego wykonania. Zakład? Ok, sprawdź mnie:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7ewdWFmUm6c&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7ewdWFmUm6c&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Co, nie przekonał Cię mim Rymek? Nie wierzysz, że dadzą radę bez kabla? Bądź my guest:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ayr0qXppofo&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ayr0qXppofo&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Teraz to już na pewno pokiwałeś głową z uznaniem. Łona &amp; The Pimps już 06.12 na unikalnym koncercie w Klubie 13 Muz. Bądź tam (bo ja nie będę mógł), a potem powiedz mi jak było. Ok?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-4140424934460378475?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/4140424934460378475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=4140424934460378475' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4140424934460378475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4140424934460378475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/11/ona-pimps-unplugged.html' title='Łona &amp; The Pimps Unplugged'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3626156661254614299</id><published>2009-11-16T13:28:00.003+01:00</published><updated>2010-07-06T20:35:45.573+02:00</updated><title type='text'>za potrzebą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś na wstępie zaznaczam, że nie będzie pierdolenia o przerwach i mobilizacji. Zauważyłem, że ostatnie moje notki im są rzadsze, tym bardziej monotematyczne - nie było mnie, ale jestem, będę, ale nie wiem kiedy, a tak w ogóle to kryzys, brak motywacji i weźcie wszyscy się zbierzcie i słuchajcie co mi na wątrobie leży i zamula. Nie dzisiaj. Ok?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zatem dzisiaj, skoro już mnie coś wzięło na pisanie? Nie wiem czy pamiętacie, ale jakiś czas temu popełniłem tu wpis pt. "wasza-klasa.pl". Nadałem tam poważnych ram bzdurnej w istocie decyzji o usunięciu konta na Naszej Klasie. Jeden z jedenastu milionów użytkowników postanowił się z niego wypisać, big deal. Dzisiaj wpadłem na kolejny, może nawet bzdurniejszy w swej istocie pomysł, a mianowicie poinformowanie wszem i wobec, że ogarnąłem w końcu konto na Facebook.com. Pewnie pomyślisz, drogi czytelniku, że brakuje mi już pomysłów na notki, że między uszami hula wiatr i pustka, zawieje i zamiecie. Nic z tych rzeczy. Rozumiem doskonale rekcje ludzi, którzy określenie "portal społecznościowy" kwitują pobłażliwym uśmieszkiem, ironicznym komentarzem, czy siarczystą wiązanką pereł podwórkowej łaciny. W końcu to w większości serwisy zapełnione przez małolatów, oferujące tony plastiku świecącego we wszystkich znanych człowiekowi kolorach, przysłowiowe gówno owinięte w papierek. Nie polemizuję, rozumiem takie opinie i widzę w nich sporo racji. Ja jednak do instytucji "portalu społecznościowego" mam stosunek dość osobisty. Mowa oczywiście o Gronie, pierwszym takim polskim serwisie z prawdziwego zdarzenia. Tam lata temu umieszczaliśmy z Foczkiem fristajle, tam przerzucaliśmy się linkami do zdjęć, muzyki, filmików, tam toczyliśmy batalie słowne, to w gronie znajomych, to przeciwko jakimś obcym, dziwnym ludziom, głównie z Zielonej Góry, tam odbywały się dyskusje na tematy błahe i istotne, dyskusje, które zapełniały kilka stron w przeciągu kilku minut, podnosiły temperaturę i ciśnienie, lub rozbawiały do łez. Tam "poznałem" fanów muzyki czy koszykówki, których potem spotkałem na żywo i "jakbyśmy się znali od dawna", stamtąd czerpałem informacje o imprezach, stamtąd również za pomocą zdjęć i "wspólnej pamięci" czerpałem informacje o imprezach po ich zakończeniu. , Tam wreszcie nawiązałem kontakt z pewną młodą damą, która od ponad półtora roku kręci moim życiem. Oczywiście nic z tego nie zaskoczyłoby, gdyby nie to, że znaliśmy się z tymi mordami, a właściwie ich większością, z tzw. "reala", niemniej jednak był taki czas, gdzie Grono scalało nas w jedną, hulaszczą ekipę, gdzie dzięki całotygodniowemu kontaktowi za pomocą forów tematycznych byliśmy w stanie poznać się lepiej niż przy tradycyjnym "chodobaru". Będąc niedawnym sceptykiem w materii internetowych znajomości, używając Grona szybko doszedłem do wniosku, że nie ma co się silić na konserwatyzm i biadolenie o słabnięciu więzi międzyludzkich, skoro na własne oczy mogłem się przekonać, że to bzdura, bo sieć zamiast te więzi osłabiać, to jeszcze je wzmacnia dodając supełek z pętelką na czubeczku. W międzyczasie swoje rozkwity przeżywały i światowy MySpace i rodzima Nasza-Klasa, ale jakoś żadne z tych przedsięwzięć nie wciągnęło mnie na dłużej. Ok, dzięki koncie na MySpace udało mi się znaleźć świeżą i nieznaną muzykę, Nasza-Klasa za to wypełniła puste pola w dziedzinach: "Dawni znajomi" i "Jak oni teraz wyglądają?". Co z tego, skoro grono zaoferowało coś, czego inne portale nie miały - fora dyskusyjne. Tu nie spotykali się ludzie, których jedynym wspólnym tematem była ostatnia ławka w 3 klasie podstawówki. Tutaj nawet nieznajomi mogli toczyć wielogodzinne dyskusje na temat wyższości tego nad tamtym i owego nad czymś jeszcze innym. Jakkolwiek infantylnie to by nie zabrzmiało, codzienne logowanie do Grona, sprawdzanie tematów oznaczonych wykrzyknikami, odpisywanie tym którzy nie mieli naszej racji, zakładanie nowych tematów, wklejanie interesujących linków, podglądanie nowych zdjęć znajomych, wyszukiwanie śmiesznych profilów - to był swego rodzaju rytuał i to nie tylko dla mnie, chociaż pewnie część najbardziej aktywnych ówczesnych gronowiczów machnie na to ręką. Ja przez kilka lat bawiłem się na tym portalu świetnie i nikt nie przekona mnie, że nie było warto poświęcić tym pierdołom paru chwil.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ma do tego Facebook? Jak wiadomo, a może i nie, ale w gazetach o tym pisali, więc zakładam, że wiadomo... Jak zatem wiadomo, Grono popadło w kłopoty natury finansowej, ale też wizerunkowej i powiedzmy strategicznej. Nie znam się na finansach spółek internetowych, toteż problemy Grona z płynnością są mi kompletnie nieznane. Zmiany w wizerunku i strategii tymczasem, to dziedziny, których obserwatorami byli na bieżąco wszyscy użytkownicy portalu. Grono uwiodło nas najpierw elitarnością (zaproszenia), a potem zwykłą funkcjonalnością. Nareszcie nie trzeba było zapisywać się do kilku/kilkunastu forów dyskusyjnych, żeby móc pogadać na różne tematy związane z naszymi zainteresowaniami - wszystko w jednym, dyskusje, zdjęcia, kontakt, wiadomości, informacje, ogłoszenia, działające bez zastrzeżeń ku uciesze nerdów, geeków i innych internetowych stworzeń. Szkopuł jednak w tym, że dzisiejszy "target" to nie ludzie, szukający przynajmniej namiastki stymulujących intelektualnie dyskusji (bo nawet rozmowa o impotencji pieska Paris Hilton takowym stymulantem jest), mający jakąś opinię (nawet idiotyczną) i argumenty na jej poparcie (równie, co zrozumiałe, idiotyczne), o nie. "Target" to małolaty (dosłownie i w przenośni... w takiej Japonii nie znalazłbyś różnicy), dla których ma być przede wszystkim szybko, krótko, może być bez sensu, ważne, żeby każdy widział. Ten trend wyniuchał twórca Facebooka, umożliwiając korzystanie z krótkich opisów, możliwości komentowania, quizów, gier, aplikacji i temu podobnych. Jak wielki odniósł sukces, wie każdy minimalnie zorientowany w branży IT. Niestety Grono szybko postanowiło "skorzystać" z pomysłów amerykańskiego giganta i zmienić wizerunek. "Kserofejsbukowy" wygląd, zerżnięte żywcem z amerykańskiego oryginału rozwiązania, przesunięcie dostępu do forów dyskusyjnych kosztem umożliwienia śledzenia i komentowania "aktywności" znajomych (dodał fotkę, zmienił status, pierdnął w fotel) - wszystko to sprawiło, że mając do wyboru Mercedesa lub jego chińską podróbkę w tej samej cenie (porównanie z artykułu w GW), większość moich znajomych po prostu przeniosła biznes do Ery, zostawiając zdychające Grono na rzecz Facebooka. Ja sam długo opierałem się przed logowaniem na kolejnym portalu, doszedłem do wniosku, że skoro z tymi najważniejszymi mam kontakt osobisty/telefoniczny/komunikatorowy, to przecież kolejna platforma nie jest mi już potrzebna. Ciekawość jednak zwyciężyła, dzisiaj aktywowałem konto na Facebooku, poprzyjmowałem zaproszenia do znajomych, pozapraszałem niektórych sam, dodałem fotkę, wziąłem udział w czacie, odpowiedziałem na komentarze "on the wall" i powiem szczerze, że się kurwa cieszę. Brakowało mi tego miejsca, które żyje, nawet jeśli żyje pierdołami. No bo jak nie ucieszyć się "zaktualizowanym związkiem" czy fotkami Kisia i Dory z Zakopanego. A to dopiero początek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu zarzekałem się, że nie chce, nie będę, że po co i że nie potrzebuję. Dzisiaj posypuję łysinę popiołem - pewnie wsiąknę, pewnie będę korzystał, pewnie się zajaram, pewnie, pewnie, pewnie. Na razie trwa dzień 1 na fesjbuku. Czy ktoś skomcia mój link jak dodam? PliiIIsKKaaaa~~~!!!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;P.S. Do napisania powyższej notki zainspirował mnie gołąb, siedzący od pół godziny na moim parapecie z głową coraz bardziej schowaną w piórach. Widok ów spowodował w mojej głowie lawinę myśli w stylu "czy aby JA nie jestem takim gołębiem?", "czemu siedzę na parapecie życia zamiast wzlecieć w poszukiwania ziarna sensu?". Kiedy leki przestały działać i zorientowałem się, że byłem o krok od zostania polskim Paulo Coelho, zabrałem się czym prędzej do dziobania w klawiaturę zawstydzając gołębia niczym Turbodymoman. Bo tu się pisze, tworzy, nie opierdala, zapamiętaj pan sobie, panie gołąb.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3626156661254614299?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3626156661254614299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3626156661254614299' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3626156661254614299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3626156661254614299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/11/za-potrzeba.html' title='za potrzebą'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7787965712542401391</id><published>2009-10-29T17:28:00.003+01:00</published><updated>2009-10-31T03:19:23.944+01:00</updated><title type='text'>cacanki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Ty dużo obiecujesz" - się dowiedziałem dzisiaj z okienka Gadu-Gadu i nie sposób się nie zgodzić z tą krótką diagnozą. Obiecywałem, że będę pisał regularniej? Obiecywałem. Obiecywałem, że posprzątam w końcu kuchnię? Obiecywałem. Obiecywałem, że się skontaktuję, jak wrócę, dam znać, jesteśmy w taczu? Obiecywałem. Obiecywałem tysiąc pięćset innych spraw? Obiecywałem. I co? I figa z makiem z pasternakiem, pobite gary. Nie wywiązałem się z obietnic, bo to u mnie wrodzone, z mlekiem matki wyssane i z domy wyniesione i tym mi skorupka za młodu nasiąkła i na starość trąca. Gdybym był bokserem, to by mnie zapowiadali w ten sposób: "W czerwonym narożniku Patryk "Obiecanka-Cacanka" Petrusewicz". Gdybym był bokserem... gdybym był bokserem, to bym nic nie obiecywał, tylko prał po mordzie od razu, taki miałbym zawód. Niestety bokserem nie jestem, przemocą fizyczną się brzydzę (za wyjątkiem klapsów dla przyjemności), dlatego też zamiast rozwiązywać problemy prosto, tudzież sierpowo ale jednak do celu uparcie, to ja obiecuje, zaręczam, przyrzekam, daję sobie ucinać ręce, głowę i kunę i niech mnie ziemia pochłonie jeśli nie dam rady. Po czym standardowo nie daję, bo jak dać, skoro się to samo obiecało kilku osobom, do tego w czasie, kiedy obiecało się co innego innym kilku osobom. No jak? No nie można, no jak? Dlatego od dzisiaj nic nie obiecuję, tylko skrobię jak mam czas i ochotę o wenie nie wspominając. Wam zostaje nadzieja, że blog odżyje. Nadzieja, która jest głównie matką wiadomo kogo, ale też wynalazców, o czym warto pamiętać, bo to zawsze daje jakąś iluzoryczną szansę na poprawę. Stick to it :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle tytułem wstępu, tytułem rozwinięcia napisałbym coś, ale ostatnio cierpię na niedobór refleksji związanych z bieżącymi wydarzeniami. Sikiem prostym, lekko falującym olewam polityczne afery, piłkarskie kabarety, muzyczne potworki, filmowe knoty czy towarzyskie ploteczki. Raz na jakiś czas zainteresuje mnie to i owo, ale już nie na tyle, żeby żyć tym jak za czasów słodkiego bezrobotnego lenistwa. Praca na promie i związany z nią tryb funkcjonowania oderwał mnie kompletnie normalności, w której jak w każdej niezłej ofercie telefonicznej masz "wolne wieczory i weekendy". Dobrze? Pewnie, że dobrze - nie zaprzątam sobie głowy głupotami, dojrzewam (o ironio), zarabiam, płacę rachunki i może nawet coś odłożę. Dobrze? Na pewno? Nie aż tak? To źle? Pewnie, że źle - straciłem kontakt ze znajomymi, na przerwach próbuję nadrobić te dwa tygodnie w morzu, ale to tak nie działa, więc zanim zluzuję to się denerwuję niepotrzebnie, tęsknię jak mnie nie ma, nie potrafię zorganizować sobie czasu jak jestem, przestawił mi się kompletnie rytm i nie umiem się w nim odnaleźć. To jak w końcu jest? Dobrze? Źle? Średnio? Pewnie, że kurwa nie wiem. Są plusy i minusy i o to się rozchodzi, żeby te plusy nie przesłoniły minusów. Albo i na odwrót, grunt, że jest jak w życiu - trochę dobrego, trochę chujowego, wymieszane tak, że nie odróżnisz co gdzie i w jakich ilościach dodane. Nie jest źle, ale i nie jest zajebiście. Czyli jak w średniej krajowej. Tylko, że w dolarach zarabiam, a te nawet po noblu dla Obamy nie chcą wskoczyć powyżej trzech złotych. No żeby je gęś jakaś amerykańska kopnęła i kojot z kulawą nogą obsikał. Ehhh...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie nieco humoru, można powiedzieć że rynsztokowego, ale skoro pracuję na statku i przesiąkam pokładowym dowcipem, to nie na miejscu byłyby jakieś wysublimowane pierdoły. Z drugiej jednak strony, czy penis wyglądający jak arabski zapis imienia Allaha, to humor rynsztokowy, czy może ważny głos w dyskusji teologiczno? Czy jedynymi reakcjami będzie "eee yyyy chuj wiszący hyhyhy", czy może trafię na celownik bojowników o obronę właściwych uczuć religijnych? A może po prostu odpierdoliło mi już na wieczór i zamiast dać wam się pośmiać z prawdziwej historii, to piszę jak nawiedzony jakieś teorie spiskowe? Ten i inne dylematy moralno-egzystencjalne autora do interpretacji w domu, na następną lekcję proszę przygotować się z Norwida, a otwieramy podręczniki na stronie 30. "Knaga niegodna Boga", Kowalski czytaj, tylko wyjmij gumę i przestań się kiwać na krześle...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SunDJuP4hcI/AAAAAAAABCA/1ILgcFE_vvQ/s1600-h/2041.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SunDJuP4hcI/AAAAAAAABCA/1ILgcFE_vvQ/s400/2041.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398060200181138882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...bo wygląda jak Allah. i chuj.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7787965712542401391?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7787965712542401391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7787965712542401391' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7787965712542401391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7787965712542401391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/10/cacanki.html' title='cacanki'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SunDJuP4hcI/AAAAAAAABCA/1ILgcFE_vvQ/s72-c/2041.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-2091079769116633312</id><published>2009-10-02T10:31:00.005+02:00</published><updated>2009-10-02T12:10:56.377+02:00</updated><title type='text'>27 / Dobre Czasy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miesiąc... nawet więcej powiem Wam, miesiąc i ciut ciut. Tyle dokładnie minęło od mojej ostatniej twórczej aktywności na blogu. W międzyczasie oczywiście zaglądałem, oczywiście przesiadywałem w okolicy, zerkałem zza winkla i inne rzeczy robiłem nie mogąc się zabrać za sklejenie notki. Oprócz wrodzonego lenistwa, stały przede mną przeszkody obiektywne, jak to się ładnie w przypadku tłumaczeń z niewywiązania mówi. 16 dni na stateczku w tę i nazat kursującym tam i z powrotem (o czym wspominałem chyba), potem tydzień przerwy (i WTEDY trzeba było, WTEDY!) i tydzień prażenia dupska, bebzona i łysej dyśki nad basenem hotelu w basenie morza, tego co my nie mamy do niego niestety dostępu, a szkoda, bo oni nie alko tylko haszisz haszisz, giw mi jor prajs, łots jor prajs, łan dinar? krejzi? No i weź tu się jeden z drugim zmobilizuj, weź tu się skup, poszperaj w sieci, znajdź coś ciekawego, co by zainteresowało jednego z drugim z trzecią, albo jeszcze lepiej - zastanów się nad swoim zdaniem na jakiś popularny temat, ubierz to w słowa, metafory i bon moty, okraś humorem i zaprezentuj zgromadzonemu tłumowi. Tu praca, tu słońce, tu relaks, tu znowu coś i tak leci dzień za dniem, postanowienie za postanowieniem, jutro z rana, po południu, coś napiszę, coś wrzucę, coś dodam, ku uciesze - i nagle okazuje się, że skoro tyle czasu minęło, to przecież jeden dzień dłużej nic nie zmieni, że co te 24h zmienią, że przecież jak już ktoś czekał tyle, to poczeka jeszcze moment, a jak nie czeka, to po co się ciśnieniować. Niestety (dla mojego nieróbstwa) i na szczęście (dla całej reszty) zostałem z paru stron zmobilizowany, że w końcu ktoś to czyta, lubi nawet i czeka i ze zwykłej ludzkiej czy tam owczej przyzwoitości weź coś kurwa napisz, bo aż żal. No więc piszę! W głośniku nowy &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=sqUU6nOUQ3c"&gt;Drake z gościnnym udziałem i Kanye i Wayne'a i Marshalla&lt;/a&gt;, prosto z podkładu do reklamowego &lt;a href="http://zawszepopierwsze.bloog.pl/id,5003110,title,LEBRONOIR,index.html"&gt;filmiku Nike o przygodach niejakiego LeBrona we Francji&lt;/a&gt;. Na ekranie ORYGINALNE, pierwsze i nieoficjalne &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=UHjV9TLxZAA&amp;amp;feature=player_embedded"&gt;ujęcie klipu do Universal Mind Control&lt;/a&gt; z ostatniego albumu Commona.  Na koncie świeżo obejrzany pilot nowego, wydaje-się-że-zajebiście-zapowiadającego serialu Flash Forward, początek drugiego sezonu Fringe (dzięki za cynk Morgu, przekonałem się), The Mentalist, Dextera i Heroes oraz 4 sezony nieodżałowanej pamięci My Name Is Earl, bo jak kurwa można skasować serial i ostatni odcinek zakończyć "to be continued"? Nie lubię. Dodatkowo zakończony True Blood, sprawdzony Star Trek, ściągnięte G.I. Joe, Transformers, District 9, czyli wszystko to, czym jako wielkie dziecko się jaram, co polecam, a czego moje, młodsze bądź co bądź Ciastko nie rozumie. Może oprócz Dextera, bo i rozumie i się jara ze mną wraz mimo tej różnicy wieku strasznej :) Jednym słowem wszystko na swoim miejscu, gra i buczy, hula i trybi - i tak jest dobrze, tak być powinno, jest praca, jest wolne, jest lowe, jest relaks i żeby tak było. Ja nie jestem wybredny, mi wiele nie potrzeba do tego szczęścia, co to każdy za nim gania, a ono spierdala. Stabilizacji, ciepła nieco, pozytywnej atmosfery, hajsu w kiermanie na kino, Subway'a i buty nowe i rachunki czasem, bo jak mus to mus. Uśmiechu, muzyki dobrej, całusa na dobranoc i dzień dobry i innych miłych rzeczy na dzień dobry i dobranoc i w trakcie dnia. Emenemsów żółtych, wątroby zdrowszej, przyjaciół wkoło, tych najlepszych najbliżej i tych chujowych najdalej, dystansu, słońca, piłki do kosza i paru jeszcze drobiazgów co to się z reguły przypominają poniewczasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tego mi możecie pożyczyć, jak chcecie. Chyba, że nie chcecie, no ale w dzień urodzin mi odmówicie? Tak, to dzisiaj. 27 rok skończony, zamknięty na kłódkę, odfajkowany, ostatnia kropka i na półkę do poprzednich dwudziestu sześciu. To dobry rok był. Mimo tego czy śmego to był dobry rok. Skrzętnie zanotowany, przyozdobiony wycinkami muzyczno-filmowymi, oprawiony w ramkę z napisem blogspot. W teorii dla siebie, w praktyce dla Was, w zasadzie, żeby dać upust tej potrzebie, co to siedzi w środku, żeby zanotować publicznie i wrócić w razie czego z uśmiechem. Chyba że ktoś w 2050 skasuje Internet i pójdzie się jebać to wszystko, to od nowa, z pamięci na stukartkowym brulionie przepiszę, w pięciu egzemplarzach, na zapisy będzie, szykujcie sakwy. Tymczasem niech przygrywa radośnie Ortega Cartel i Reno w kawałku "Dobre Czasy". Bo pasuje jak ulał tak wizualnie jak i muzycznie. A Poliszynel, ten od tajemnicy co ją każdy zna, to postać gbura z włoskiej commedia dell'arte i francuskiego teatru kukiełkowego. Wiedziałeś? Bo ja aż do dzisiaj nie. Tfu, dygresja, przepraszam, wracamy do programu artystycznego:&lt;br /&gt;&lt;object height="295" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ENwkOTUaars&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ENwkOTUaars&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="295" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. &lt;a href="http://kunamanogi.blogspot.com/"&gt;Kunamanogi&lt;/a&gt;, opinio-w-pewnych-kręgach-twórczy blog muzyczno-recenzencki mojego Ciastka obchodzi dziś razem ze mną swoje urodziny, tyle że nieco inne bo pierwsze. Z tej okazji życzenia ślę po kablu na drugą stronę internetu, żeby się rozwijało grono wiernych czytelników, żeby się zarażały nowe uszy Twoim gustem, żeby recenzje z Nuty były komentowane wszerz i wzdłuż sieci i żeby audycja co to ma się pojawić była sukcesem. Żeby z górki było wciąż. Żeby, żeby, ty już wieszco. Jednym słowem - POZDRAWIAMKUNĘ!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-2091079769116633312?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/2091079769116633312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=2091079769116633312' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2091079769116633312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/2091079769116633312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/10/27-dobre-czasy.html' title='27 / Dobre Czasy'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5614110818377089515</id><published>2009-08-29T15:26:00.004+02:00</published><updated>2009-08-29T15:37:16.340+02:00</updated><title type='text'>Audiosonic Neurotechnical Lab</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłeś na Boggie Brain? Widziałeś Scratch Perverts? Lubisz turntablism? Nie masz pojęcia o czym piszę, ale czytasz z grzeczności? Nieważne. Poniżej prezentuję klip, który podobno robi furorę na świecie, 35 tys. odsłonięć w ciągu 48h pobytu w sieci, nawet Kanye poświęcił mu takie trzy linijki na swoim &lt;a href="http://www.kanyeuniversecity.com/blog/?em3106=238820_-1__0_%7E0_-1_8_2009_0_0&amp;amp;em3298=&amp;amp;em3282=&amp;amp;em3281=&amp;amp;em3161="&gt;blogu&lt;/a&gt; - "This is so good it made my heart sink... like a mix of the feeling in your stomach when you-re on a roller coaster and when you would see your high school crush at lunch time... that's how this makes me feel".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Co to takiego? Oh, w zasadzie nic takiego, po prostu kolejny poziom zabawy patefonami, każący ci myśleć: "czego oni kurwa nie wymyślą". Panie i Panowie - Foreign Beggars i Scratch Perverts w "Audiosonic Neurotechnical Lab" . Smacznego.&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ukZCHX5ffEI&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ukZCHX5ffEI&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5614110818377089515?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5614110818377089515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5614110818377089515' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5614110818377089515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5614110818377089515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/08/udiosonic-neurotechnical-lab.html' title='Audiosonic Neurotechnical Lab'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-6693999861179985724</id><published>2009-08-27T22:25:00.008+02:00</published><updated>2009-08-28T03:09:25.323+02:00</updated><title type='text'>to i owo w akapitach / Dexter S04E01</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciężko jest zasiąść do pisania, kiedy nie kieruje Tobą wewnętrzna potrzeba wyrzygania z siebie paru myśli. Jeszcze ciężej jest zasiąść, kiedy obliczasz sobie pozostały wolny czas i narzucasz sobie ilość wypisanych w tym przedziale czasowym tekścików. Jest jak z zapadaniem w sen, z którego wiesz, że musisz się za wcześnie obudzić. Więc obliczasz przed zaśnięciem ilość godzin, szacujesz czas zaśnięcia i po kilku prostych działaniach arytmetycznych jesteś gotów zapaść w głęboki i intensywny, chociaż krótki sen. "Jak teraz zasnę, to się zdążę wykimać" - powtarzasz sobie odliczając: trzy... dwa... jeden... i... dupa. Mijają sekundy, minuty, kwadranse, przekładasz się z boku na bok zmuszając się do zaśnięcia, przekonując samego siebie, że z każdą minutą niespania masz coraz mniej czasu na swój krótki i intensywny sen. Im mocniej się nad tym zastanawiasz, im intensywniej szukasz sposobów na "zaśnięcie w końcu, kurwa mać", tym bardziej się rozbudzasz, tym częściej ziewasz (a to akurat ewolucyjnie zaprogramowany zabieg ożywiania organizmu, a nie usypiania go) i otwierasz oczy by sprawdzić ile czasu jeszcze zostało. Tik-tak, tik-tak. W końcu udaje ci się na tyle zmęczyć przewalaniem z boku na bok, że zamiast przeszkadzać samemu sobie analizą procesu zasypiania, po prostu bezmyślnie odpływasz. Poranne wybudzanie odbywa się oczywiście w dramatycznych okolicznościach, najpierw duszona do granic możliwości budzikowa "drzemka", potem chwila na uzyskanie szczątkowej orientacji w terenie i wizyta w najbliższym pomieszczeniu z instalacją sanitarną. Winą za niewyspanie obarczasz oczywiście siebie, bo zamiast zasnąć od razu, to wierciłeś się rozmyślając nad sposobem przejścia w błogi stan nieświadomości. Postanawiasz, że następnym razem przestaniesz się zadręczać, zmuszać i odliczać, tylko zwyczajnie zalegniesz i zaśniesz. Ta, jasne. Prawda jest taka, że jeśli te sytuacje zdarzają się cyklicznie, twój organizm dopiero po jakimś "domyśli się", że może nie warto grać w chuja z właścicielem, tylko wylogować się jak najszybciej, co by poranek był mniej traumatyczny. Zajmie mu to jakiś czas, ale jedno jest pewne - przestawi się w końcu, wiem z doświadczenia. Co innego, kiedy "niewyspanie" odbywa się sporadycznie, np.: przed podróżą, ważną rozmową o poranku, czy innym doniosłym wydarzeniem. Wtedy nie ma przysłowiowego chuja w(e) przysłowiowej wsi. Nie zaśniesz zgodnie ze swoim widzimisię, co więcej - im bardziej twoje "widzimisię" będzie chciało, tym bardziej twój organizm będzie się zapierał. W myśl termodynamicznotechnicznosamochodowej zasady "ja mu w gaz, a on zgasł" - proces zasypiania będzie rozwijał się odwrotnie proporcjonalnie do ilości energii, włożonej w jego rozwój. Dlatego przyjmijcie małą radę. Jak już włączycie budzik, postawcie go tak, żebyście nie widzieli godziny. Nie obliczajcie dokładnego czasu snu/drzemki. Nie zmuszajcie się do "myślenia o niczym", jak już macie jakieś ciężkie myśli (z reguły właśnie wtedy te ciężkie budzą się do życia), to przewertujcie je szybko idąc w jakieś spokojniejsze tematy. Spróbujcie lekkiej, cichej muzyczki w tle, może odwróci Waszą uwagę. Nie wkurwiajcie się, że właśnie przebimbaliście potencjalne 37 minut z Waszego nadchodzącego snu. I tak dalej i tak dalej - tyle teorii. W praktyce żadna z tych porad nie zadziała, bo od zawsze jest tak, że jak się człowiek zmusza do wypoczynku, to nie wypocznie, choćby nie wiem co. Dotyczy to zarówno drzemki jak i snu, wolnego popołudnia, weekendu za miastem, tygodnia na Lazurowym Wybrzeżu, miesiąca w Tajlandii czy rocznej wycieczki dookoła świata. Wiesz, że musisz odpocząć, chcesz odpocząć, marzysz od odpoczynku, ale jak już przychodzi na niego czas, to nie możesz się do niego zmusić. Masz całą teorię w małym paluszku i wciąż nic. Dopiero gdy jakimś magicznym sposobem spuścisz całe ciśnienie z głowy do jakiegoś rynsztoka, dochodzisz do wniosku (a właściwie wniosek dochodzi do ciebie), że odpoczynkowi trzeba po prostu dać się "dziać". Wtedy wszystko idzie jak po Lurpaku. Zupełnie jak pisanie, od którego zacząłem notkę i które umieszczę w poincie, żeby logice stała się zadość. Bo z pisaniem jest tak, że... czasem cie najdzie, mimo że nie chciałeś i napiszesz rozprawkę o spaniu w trudnych warunkach. Potem tę rozprawkę opublikujesz w sieci i zanim się obejrzysz "proces twórczy" się rozpocznie, potrwa i zakończy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;A ty nie miałeś nawet pomysłu na notkę :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;P.S. "Preair", jak sama nazwa wskazuje, jest słowem angielskim. Oznacza ono, to słowo, ni mniej ni więcej, tylko to, że jakieś premierowe medium zostało pokazane garstce wybrańców przed oficjalną premierą. "Preair" odnosi się z reguły do serii radiowych i telewizyjnych - "on air" to w owych mediach oznaka bycia na antenie, "preair", logicznie rzecz analizując odniesie się więc do mediów oczekujących dopiero na swój czas antenowy. Pokazy tego typu mają jedną cechę - ich goście z niebywałą częstotliwością "wykradają" taśmy tylko po to, żeby w czynie społecznym umieścić je w sieci, skąd jak wiadomo raz umieszczonego materiału wykasować się nie da, a podobne próby mogą być porównane jedynie do prób usuwania konkretnych ziarenek piasku z plaży.&lt;br /&gt;Po co ten piracki wstępniak? W sumie po nic, poniższa wstawka mogłaby się obyć bez powyższego wyjaśnienia. Jak znam życie pojawiłyby się jednak pytania typu: "już? a premiera powinna być [data], a nie teraz", "ej skąd masz? w TV jeszcze nie było" albo "czy to aby nie fejk z trojanem?". Dlatego też, przechodząc do sedna, oficjalnie informuję:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pilotażowy odcinek 4 sezonu serialu "Dexter" jest obecny do ściągnięcia (wraz z napisami marki "Polskie") pod poniższym plakatem. Ogólny zarys fabuły fani znają na 100%, reszcie zainteresowanych polecam Google + trzy poprzednie sezony. Jeśli tak jak ja stęskniliście się za  Debrą, Masuką czy Batistą, ciekawi Was jak w nowej rzeczywistości poradzi sobie świeżo upieczony "najbardziej zabójczy" tatuś i mąż i nie możecie doczekać się uchylenia przynajmniej rąbka tajemnicy Trinity Killera - to odcinek Was nie rozczaruje. Nowy (lepszy?) Dexter w TV już 27 września.  W systemie"preair" już dzisiaj na Twoim dysku. Polecam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.megaupload.com/?d=APN9H66C"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/Spb64aceUNI/AAAAAAAABBg/m-Xga5qmvnw/s400/Dexter_Season_4_Wallpaper_HD_by_iNicKeoN.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374759052391633106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-6693999861179985724?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/6693999861179985724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=6693999861179985724' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6693999861179985724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/6693999861179985724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/08/to-i-owo-w-akapitach-dexter-s04e01.html' title='to i owo w akapitach / Dexter S04E01'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/Spb64aceUNI/AAAAAAAABBg/m-Xga5qmvnw/s72-c/Dexter_Season_4_Wallpaper_HD_by_iNicKeoN.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7333307477354389797</id><published>2009-08-20T13:17:00.000+02:00</published><updated>2009-08-20T13:18:29.375+02:00</updated><title type='text'>stopa wody pod kilem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M/F Polonia, Świnoujście - Ystad, Cafeteria na 7 pokładzie, przynieś, podaj, pozamiataj, nałóż kotleta, podaj bigos, uzupełnij lodówkę, zbierz tackę, zmyj podłogę, kawa w mesie, prysznic w kabinie, łóżko na górze, przykimaj parę godzin, dośpij z rana, dośpij po południu, wstawaj, ziewaj, nie ziewaj, czasem kiwa, czasem nie. Tak w skrócie telegraficznym można podsumować moje ostatnie 2 tygodnie. Zaokrętowałem dupsko na promie, którym codziennie tabuny ludzi podróżują w tę i nazat. Nie wiem po co to robią, w końcu na lądzie o tej porze roku jest całkiem przyjemnie, niemniej jednak oni swoje ważne powody mają i nic mi do tego. Gastronomiczny profil pracy przekreśla raczej szansę na spełnienie moich intelektualnych aspiracji, chociaż z drugiej strony nie dotarłem jeszcze do momentu, w którym mółbym te aspiracje jasno sprecyzować (tak, tak, mam 27 lat i czas najwyższy, bla, bla, bla). Praca jest fizyczna, bywa męcząca i nie pozwala się wykazać, chyba że wykazywaniem nazwiemy polerowanie sztućców, żeby świeciły się jak przysłowiowe jajka należące do równie przysłowiowego psa. Irytuje czasem fakt, że zamiast "would you mind, if I check if that lady's meal is already prepared", muszę mówić "wait a second", bo inaczej pan nie zrozumie czemu spierdalam sprzed jego oczu, kiedy on jest gotów złożyć zamówienie za pomocą palca wskazującego na kotlet. Są jednak i miłe momenty, sympatyczni klienci, wesołe "small-talki", żarty, bardzo smaczne żarcie i na tych pastelowych odcieniach roboty staram się skupiać. Najważniejsze wydaje się jednak to, że dzięki 14-dniowej haróweczce na pokładzie moje konto zasili się przyjemną sumką, pozwalającą przyjemnie spędzić przyjemne 14 dni w domu, tudzież poza nim. System "dwa na dwa", czyli dwa tygodnie na statku, dwa tygodnie w domu, ma tę jedną, zasadniczą zaletę, że odpadają mi wnioski o urlop, wkurwiające poniedziałki (tu każdy dzień może wkurwiać, zależy od humoru - nazwa "poniedziałek" nie ma większego znaczenia), czy za krótkie weekendy. Jest czas zapierdalania i czas opierdalania i jak na razie system wydaje mi się dość rozsądny. Minusem niewątpliwym jest brak dostępu do sieci, co mocno ogranicza moją aktywność na blogu i pozbawia mnie wirtualnego dostępu do moich wiernych czytelników (wiem że tam jesteście, nie wstydźcie się do tego przyznać). Niniejszą notkę piszę podczas porannej przerwy przedostatniego dnia tzw. "czternastki" (środa), a opublikuję ją zaraz po powrocie, czyli w czwartek, czyli dzisiaj, na dzień dobry. Niewykluczone, że w najbliższym czasie zaopatrzę się w jakiś najtańszy mobilny internet, dzięki któremu będę mógł snuć wywody na temat co bardziej pierdolniętych pasażerów, wesołych kucharzy czy niezrozumiałych decyzji menadżerów, a może i znajdzie się czas na jakies egzystencjalne przemyślenia, krótkie komentarze dotyczące tego i owego, a nawet zabawne notki z mnóstwem śmiesznych określeń, które tak bardzo lubię i życ już bez nich nie mogę. Szkopuł w tym, że doba na statku to 3h pracy, 3h przerwy, 3h pracy, 3h przerwy, 6h pracy, 6h przerwy. Jak już napisałem we wstępie, przerwy upływają tu pod znakiem "dośpij", co mocno ogranicza czas na kreatywne zajęcia, a już na pewno nie pozwala na swobodne przeszukiwanie sieci w celu znalezienia godnych polecenia kąsków. Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że korzystać z sieci będę mógł jedynie podczas postoju w Świnoujściu (9-12 rano, później wpadnę w objęcia roamingu), który z reguły poświęcam tu na krótką drzemkę, bez której nie ogarniam potem rzeczywistości i wyglądam jak znoszony kapeć. Na pewno więc zapanuje posucha w kategorii muzycznej i filmowej - czasu na poszukiwanie nowinek, mieć z pewnością nie będę. Na pewno jednak znajdę chwilę czy dwie na poskrobanie po klawiutarze w celu przelania na laptopa kotłujących się w łysej łepetynie myśli. To akurat mogę Wam obiecać. Mogę też obiecać, że Usain Bolt powalczy jeszcze o pobicie własnego, rozpierdalającego mnie na łopatki rekordu świata, a Gosia Andrzejewicz nigdy nie dorobi się miana "niezłej sztuki". Są po prostu rzeczy na niebie i ziemi, które są pewne i warto, żebyście o nich pamiętali. Tymczasem jednak witam wszystkich po przerwie i obiecuję aktywność, która zrekompensuje to niewielkie zawieszenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Delikatnych przepraszam za wulgaryzmy, ale skoro "na" kuchni każą mi mówić "frytki, kurwa!", to nie ma się co dziwić, że rynsztok pojawia się tu i ówdzie i ciężko go jednym ruchem usunąć. Poza tym to właśnie elokwencja + wulgarność jest znakiem rozpoznawczym tego bloga, więc nie dajmy się zwariować.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-7333307477354389797?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/7333307477354389797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=7333307477354389797' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7333307477354389797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/7333307477354389797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/08/stopa-wody-pod-kilem.html' title='stopa wody pod kilem'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5991343815195466362</id><published>2009-08-03T19:41:00.006+02:00</published><updated>2009-08-03T20:49:02.311+02:00</updated><title type='text'>płynę / edIT - original air raid material</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poprułem przez fale w kierunku kraju Wikingów. Wracam za circa 2 tygodnie. Jak wrócę to będę i się pochwalę co robiłem i czemu poprułem i w jakim systemie będę pruł w następnych miesiącach. Tymczasem na do widzenia zostawiam Wam najnowiusieńszy i prześwieży plakacik z nowego Dexa:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SncjDNA2OPI/AAAAAAAABBE/gIHjmoXoRzc/s1600-h/z6887407X.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 274px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SncjDNA2OPI/AAAAAAAABBE/gIHjmoXoRzc/s400/z6887407X.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365796018975029490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;oraz z "niecyklu" nowe inspiracje - edIT (jeśli chodzi o wymowę - moim skromnym zdaniem raczej "ed aj ti" niż "edit") ze swoim albumem "Certified Air Raid Material". Na pierwszy rzut oka, czy tam innego organu poznawczego, tytuł łudząco przypomina nazwę pierwszego wydawnictwa The Streets pt. "Original Pirate Material". Skojarzenie o tyle mylące, że Edmard Ma w przeciwieństwie do Mike Skinnera jest skośnooki, urodził się w Los Angeles i nie nawija "cockney'em". Skojarzenie o tyle trafne, że, podobnie jak Skinner, Edward porusza się muzycznie w obrębie czegoś nowego, świeżego na rynku. O ile The Streets można śmiało uznać za pioniera (/ów?)  gatunku grime (w tej bardziej zjadliwej komercyjnie wersji), o tyle edIT zajmuje się wynalazkiem, który zaczyna kwitnąć na scenie muzycznej jako "&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Glitch_%28music%29"&gt;glitch-hop&lt;/a&gt;". Kakofoniczne dźwięki, mocny bas, instrumental rodem z przytuningowanej zza oceanu fury z jednej strony, z drugiej dziwna w takiej mieszance harmonia, przetrawione elektronicznie sample, crunk, doprawione tu i ówdzie zwrotkami takich kotów jak Abstract Rude czy The Grouch - słowem instrumentalny (w większości) hip-hop XXI wieku. A może i XXII wieku, widzę bowiem po reakcjach &lt;a href="http://www.nowamuzyka.pl/recenzje.php/1144/edIT-Certified-Air-Raid-Material"&gt;specjalistów&lt;/a&gt;, że nowoczesne, elektroniczne podejście do hip-hopu wciąż może wzbudzać w niektórych odruchy wymiotne, a przestawienie się ze spokojnych, numerów na "parkietowo-bangerowy" klubowy styl może kojarzyć się z fortuną tuczącą się kałem i "schematycznym hip-hopem rodem z MTV". Nie wiem kiedy w MTV autor powyższej recenzji słyszał podobne dzwięki, jeśli ma namiar, to ja chętnie sam posłucham - obawiam się jednak, że za tęczą barwnych epitetów kryje się po prostu produkt nie trafiający w gust oceniającego. Niby ilu słuchaczy, tyle ocen, jednak porównywanie zwrotek Abstracta czy francuzów z numeru "Crunk de Gaulle", do schematycznych "ass" &amp;amp; "fuck" czy kiepskich MCs z ostatniego krążka Shadow'a to delikatne nadużycie. Niemniej jednak oceny macie dwie, co z nimi zrobicie to już od was zależy. Ja bawiłem się świetnie słuchając tego albumu. Znudziły mnie chwilowo kolejne produkcje czerpiącej każdą kończyną z funku, soulu czy jazzu, brzmiące podobnie "ambitne" dokonania wykonawców, którzy z elektronicznego dziewictwa uczynili cnotę. Rusza mnie elektroniczne pierdolnięcie, nowoczesne podejście do nieco skostniałych już gatunków, ten zniszczony stereotypowym podejściem "bounce" a.k.a. "bauns". Całe jednak szczęście nikt nie płaci mi za obiektywizm, dlatego mogę z czystym sumieniem polecić poniższy krążek. Do fury, na parkiet i ku wkurwieniu sąsiadów. Jak się nie spodoba - to do Los Angeles truć dupę Edwardowi. Pan Patryk ma teraz relaks.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.megaupload.com/?d=1731M5MW"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SncswgfvwYI/AAAAAAAABBM/Dwf2VQr48hU/s400/51jCl2WWFfL._SS500_.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365806692903666050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;P.S. Moja piękna, autorka poczytnego bloga "&lt;a href="http://kunamanogi.blogspot.com/"&gt;Kunamanogi&lt;/a&gt;", występująca w internetach pod pseudonimem Cookie zdała dzisiaj egzamin na Prawo Jazdy. Po męczarniach, porównywalnych jedynie z przenoszoną ciążą słonia, pani Ewa pokazała w końcu trzymane za pazuchą umiejętności i nie dała egzaminatorowi przyczepić się do czegokolwiek. Jako dumny, pierwszy na świecie adresat tej dobrej wiadomości dzielę się nią z Wami, bo jaram się jak dziecko. Jarajcie się i Wy zatem. Jak dzieci :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5991343815195466362?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5991343815195466362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5991343815195466362' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5991343815195466362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5991343815195466362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/08/pyne-edit-original-air-raid-material.html' title='płynę / edIT - original air raid material'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SncjDNA2OPI/AAAAAAAABBE/gIHjmoXoRzc/s72-c/z6887407X.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-1210551805023703764</id><published>2009-07-25T16:39:00.005+02:00</published><updated>2009-07-27T13:21:28.059+02:00</updated><title type='text'>Filmy, Seriale, Zwiastuny, Zapowiedzi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem człowiek musi, inaczej się udusi. Jurek Stuhr dobrze wiedział co śpiewa, mimo, że nie o śpiewaniu dzisiaj mowa. O mowie też nie, właściwie nie wiem skąd ten cytat...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok, już wiem. Miałem kiedyś nawyk wklejania tu na bieżąco wszystkich ciekawych trailerów (dla purystów językowych - "zwiastunów"). Części z tych filmów nie widziałem, część mnie zawiodła, część nie, kilku po obejrzeniu poświęciłem nawet kilka słów na łamach internetu. Nawyk przeszedł, trailery pojawiają się na blogu sporadycznie i bez większej fety. Nie zmienia to faktu, że trailery oglądam wciąż i wciąż, regularnie przynajmniej kilka tygodniowo. Dzięki temu nazbierałem trochę linków, których nie polecałem na bieżąco - ale teraz, nawiązując do wodzirejskiego cytatu, muszę je tu wkleić, bo inaczej się uduszę. Ostrzegam jednak, że to co widzicie w trailerach niekoniecznie daje ten sam efekt przy oglądaniu pełnego metrażu. Zwiastuny mają to do siebie, że prezentują w szybkim i efektownym montażu najlepsze sceny i momenty filmu, który zwiastują (często okazuje się, że to tak naprawdę wszystkie godne uwagi sceny danej produkcji, ale nie o tym tu mowa). To tytułem wstępu, teraz czas na zwiastuny:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seriale:&lt;br /&gt;1. "V" - najnowsza produkcja ABC. Science-fiction z rozmachem i inwazją obcych w wykonaniu producentów nieodżałowanego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;4400&lt;/span&gt;, z Juliett z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lost&lt;/span&gt; i Agentem Baldwinem ze wspomnianych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;4400&lt;/span&gt; w rolach głównych:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/LQoSCEMzJYE&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/LQoSCEMzJYE&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;2. "Flash Forward" - nazwany "następcą Lost", kolejny S-F ze stajni ABC.W jednym momencie wszyscy ludzie na świecie tracą przyto... zresztą co ja będę opowiadał, od tego jest chyba zwiastun:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/25kXHgWg938&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/25kXHgWg938&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;3. "Spartacus" - najnowsza produkcja kompletnie mi nieznanej stacji "Starzz". Jak widać po tytule, "Spartacus" opowie historię Spartakusa, którego wszyscy znają, jak nie z historii w szkole, to z filmu z Kirkiem Douglasem w roli głównej. Pierwotnie zaplanowanych jest 13 odcinków, a poniższy zwiastun zapowiada nam widowisko łączące serial &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rzym&lt;/span&gt; i film &lt;span style="font-style: italic;"&gt;300&lt;/span&gt;. Za sterami tej produkcji zasiądzie (albo i już zasiada) sam Sam Raimi, człowiek odpowiedzialny za takie hity jak seria &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Evil Dead&lt;/span&gt; (hit kultowy) czy seria &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spider-Man&lt;/span&gt; (hit komercyjny). Rated "R":&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/yHxn8mTpAJU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/yHxn8mTpAJU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="385" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filmy:&lt;br /&gt;1. "Alicja w Krainie Czarów" - Tim Burton i Johnny Depp ponownie razem... czy potrzeba jakiejkolwiek innej zachęty?&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zOcbM8BB_Ss&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zOcbM8BB_Ss&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;2."The Book of Eli" - Postapokaliptyczny świat, Denzel Washington, Gary Oldman i aktorka, której imienia i nazwiska zazdrości pewna znana mi osoba - Mila Kunis:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/VSWJ8FgLPss&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/VSWJ8FgLPss&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;3. "District 9" - kolejne, tym razem pełnometrażowe sci-fi z obcymi w roli głównej. W przeciwieństwie do "V" obcy nie są ładni, nie przybyli nam pomóc, mieszkają w RPA i chcą jak najszybciej opuścić naszą piękną planetę w celu spierdalania w domowe pielesze. Oczywiście gdzieś w tym wszystkim jest haczyk. Jak zwykle:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/VjihaK7HfGs&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/VjihaK7HfGs&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="295" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;4. "G.I. Joe" - męskiej części populacji wyjaśniać nie trzeba. Żeńskiej... jeśli trzeba, tzn., że nie warto nawet zaczynać. Się zna albo się nie zna. Simple as that:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zdvMpL4wtMg&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zdvMpL4wtMg&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;5. "Sherlock Holmes" - podobno bliższy książkowemu, awanturniczemu Sherlockowi. Podobno obalający mit dżentelmena, utarty przez brytyjski serial z lat nie-wiem-których. Na pewno Robert Donwey Jr., Jude Law i Guy Ritchie. Polecam:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/XNPQjMBJCIU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/XNPQjMBJCIU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;6. "9" - Ponownie Tim Burton (tu w roli producenta), ponownie postapokaliptyczna tematyka, ponownie znani aktorzy (Elijah Wood, Jennifer Connely), tym razem jednak w mrocznej animacji - o przyszłości i... lalkach. Nie wiesz co o tym myśleć? Sprawdź zwiastun:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mDH0e73_j8M&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mDH0e73_j8M&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;7. "The Road" - Raz jeszcze koniec świata, raz jeszcze gwiazdy (Viggo Mortensen, Charlize Theron, Robert Duvall, Guy Pearce) i raz jeszcze "podobno". Podobno w oparciu o świetną książkę (nie czytałem) - a to dobry podkład pod dobry film. Podobno:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/EHYZ7xDyBEw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/EHYZ7xDyBEw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec moja mała perełka, film na który czekam już od zeszłorocznego Comic-Con w San Diego, gdzie wyciekły pierwsze o nim informacje. Oh my god, oh my god, oh my god. &lt;a href="http://b12.grono.net/56/32/gallery-11022083-500x500.jpg"&gt;Jedna z moich ulubionych produkcji wszech czasów&lt;/a&gt; doczekała się sequela. Jeśli zwiastun nie ściemnia, to doczekała się godnego sequela. Zajebistego sequela. Sequela, że ojajebie, nocotygadasz. Tron - Legacy. Bez komcia.&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/a1IpPpB3iWI&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/a1IpPpB3iWI&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie udusiłem się. Uff.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-1210551805023703764?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/1210551805023703764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=1210551805023703764' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1210551805023703764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/1210551805023703764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/filmy-seriale-zwiastuny-zapowiedzi.html' title='Filmy, Seriale, Zwiastuny, Zapowiedzi'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-4897696658185466567</id><published>2009-07-25T13:39:00.007+02:00</published><updated>2009-07-25T16:27:57.575+02:00</updated><title type='text'>Nowe Fascynacje: Louis Bordeaux</title><content type='html'>Witam wszystkich w to cudowne, słoneczno-burzowe, wyspane-lub-nie sobotnie popołudnie... Nie mam weny "prologowej", więc od razu przejdę do rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak pewnie zauważyliście (jeśli śledzicie wpisy z pewną częstotliwością), dość często zaczynam notki, lub konkretne akapity nawiązaniem do jakiegoś cyklu. Oczywiście żaden mój cykl nie zdołał dorobić się jakiejkolwiek regularności, część z nich padła po drodze z wycieńczenia, tudzież zapomnienia. Nowe cykle mają to do siebie, że wspaniale się je zaczyna, gorzej kontynuuje (zawsze jest to jakaś forma nakazu, nawet wewnętrznego), a najgorzej przyznaje do błędu, że znowu się o nich zapomniało, choć minęło już czasu, a czasu. Jedyne "cykle", które udało mi się pociągnąć to "film" i "muzyka". Problem w tym, że nie są to regularne wstawki, nigdy nie wiadomo co się pojawi, nikt z was nie czeka z niecierpliwością na "wtorkowy album tygodnia", czy "piątkowe wieczory filmowe". Jedyne, czego czytelnik może być pewien, to to, że wstawka filmowa będzie zawierała coś, o czym pewnie nie słyszał, a wstawka muzyczna... no cóż, odzwierciedlać będzie moje aktualne fascynacje muzyczne. Dlatego też, postanowilem zrezygnować z nadawania tym notkom znamion cyklu (regularność, nazwa, wspólny mianownik) i przerzucić się na krótkie mini-serie notek (dwóch/trzech), w których dzień po dniu, albo i noc po nocy, będę wrzucał albumy okupujące mojego Winamp'a/Creative Zen'a, niczym kupcy KDT.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza mini-seria obejmie trzy albumy, w których posiadanie wszedłem ostatnimi czasy i które rozryły mi czerep wzdłuż i wszerz. Pierwszy już za chwilkę, kolejne dwa... kolejne dwa to niespodzianka, a co. Stać mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Louis Bordeaux. Francuz? Kanadyjczyk? Walon? Bynajmniej. Louis, jak wynika z imienia i nazwiska, to Holender, urodzony w niespełna 100tysięcznym mieście Deventer*. Tyle biografii, bo ani jego oceny z podstawówki was pewnie nie interesują, ani ja nie mam do nich dostępu. Skoczmy więc parę lat do przodu, kiedy Louis jest już na liście płac wytwórni "&lt;a href="http://www.appletreerecords.net/index.php?section=home"&gt;Appletree Records&lt;/a&gt;", która oprócz niego wydaje tak nieznanych mi kompletnie wykonawców jak Hayzee, Dj Lefto, czy Ntjamrosie. Nie ma w tej nieznajomości oczywiście nic złego, w końcu pana Bordeaux również nie znałem do całkiem niedawna. Nieznani artyści mają jedną, zasadniczą zaletę. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ich poznać. To właśnie zamierzam zrobić z kolegami i koleżankami Louisa, tymczasem skupmy się na tym co znane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Let's Love Life" - to tytuł debiutanckiego krążka młodego Holendra, który debiutantem na scenie muzycznej bynajmniej nie jest. Chłopak zdążył już wyrobić sobie nazwisko rolą producenta/MC  w zespole "Fata Morgana", a także  rolą połowy producenckiego tandemu "Javaanse Jongens" (cokolwiek to znaczy). Całe szczęście Louis postanowił, w myśl znanego przysłowia o srokach i ich ogonach, porzucić rapowe wygibasy na mikrofonie na rzecz produkcji muzycznej.  Decyzja w każdym calu słuszna, "Let's Love Life" bowiem, to krążek, z którym śmiało można pukać do drzwi ekstraklasy szeroko pojętego "instrumentalnego hip-hopu". Ten bardzo krótki (zaledwie 29 minut), nie dający się słuchaczowi zmęczyć album, to tygielek, w którym Louis miesza klasyczne, rapowe bity, glitch hopową kakofonię, soulowe dźwięki z lat 70tych, samplowane wokale, taneczną sekcję rytmiczną, downtempowe aranżacje i akustyczny chillout przyprawiając to klawiszowymi dźwiękami, prosto spod swoich "samouczkowych" palców. Bordeaux sam zresztą przyznaje się do czerpania inspiracji z tak różnych wykonawców jak J.Dilla, Sa-Ra Creative Partners, Flying Lotus, Madlib, Sexpistols, Spacek, D'Angelo czy Mr. Oizo. Brzmi jak przepis na rozstrój ucha? Pozostając przy metaforyce gastronomicznej - są potrawy, które mimo pozornie gładko dopasowanego połączenia smakują mdło i nudno. Są też dania, których twórca umiejętnie łączy pozornie niepasujące do siebie smaki, tworząc przysłowiowe "niebo w gębie". Jako kuchenny eksperymentator... możecie się domyślić którą opcję polecam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Smacznego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.megaupload.com/?d=FHZT4KZ0"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/Smr57VfujsI/AAAAAAAABAM/3FFP2Mc25T0/s400/Nalden-LouisBordeauxLetsLoveLife147.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362373104115814082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*W XVII wieku ośrodek wydobycia i wytopu rud żelaza - żeby nie było, że KTL to tylko przyjemność, bez pożytku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-4897696658185466567?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/4897696658185466567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=4897696658185466567' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4897696658185466567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/4897696658185466567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/nowe-fascynacje-louis-bordeaux.html' title='Nowe Fascynacje: Louis Bordeaux'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/Smr57VfujsI/AAAAAAAABAM/3FFP2Mc25T0/s72-c/Nalden-LouisBordeauxLetsLoveLife147.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3292236164002965594</id><published>2009-07-24T17:06:00.001+02:00</published><updated>2009-07-24T17:13:04.466+02:00</updated><title type='text'>Dexter - Sezon 4 / Promo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Świeżutki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object id="flashObj" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=9,0,47,0" height="412" width="486"&gt;&lt;param name="movie" value="http://c.brightcove.com/services/viewer/federated_f9/6555681001?isVid=1&amp;amp;publisherID=769341148"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="flashVars" value="videoId=30507627001&amp;amp;playerID=6555681001&amp;amp;domain=embed&amp;amp;"&gt;&lt;param name="base" value="http://admin.brightcove.com"&gt;&lt;param name="seamlesstabbing" value="false"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="swLiveConnect" value="true"&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://c.brightcove.com/services/viewer/federated_f9/6555681001?isVid=1&amp;amp;publisherID=769341148" bgcolor="#FFFFFF" flashvars="videoId=30507627001&amp;amp;playerID=6555681001&amp;amp;domain=embed&amp;amp;" base="http://admin.brightcove.com" name="flashObj" seamlesstabbing="false" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" swliveconnect="true" allowscriptaccess="always" pluginspage="http://www.macromedia.com/shockwave/download/index.cgi?P1_Prod_Version=ShockwaveFlash" height="412" width="486"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3292236164002965594?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3292236164002965594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3292236164002965594' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3292236164002965594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3292236164002965594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/dexter-sezon-4-promo.html' title='Dexter - Sezon 4 / Promo'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5698954189383636035</id><published>2009-07-23T11:41:00.004+02:00</published><updated>2009-07-23T11:47:31.133+02:00</updated><title type='text'>Roy Ayers @ BBF 2009</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8TGIPy4zD3U&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8TGIPy4zD3U&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;na oficjalnie, na krótko, na wspominkowo. Roy Ayers @ Boogie Brain Festival 2009. Pełne, filmowe podsumowanie już wkrótce.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Enjoy&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(jak mawiają inni bloggerzy)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5698954189383636035?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5698954189383636035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5698954189383636035' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5698954189383636035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5698954189383636035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/roy-ayers-bbf-2009.html' title='Roy Ayers @ BBF 2009'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8895723034712730859</id><published>2009-07-22T11:49:00.003+02:00</published><updated>2009-07-22T12:08:40.315+02:00</updated><title type='text'>House of Saddam</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/Smbh8G-DO-I/AAAAAAAAA_k/r6kYp5erggI/s1600-h/rng7ds.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 245px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/Smbh8G-DO-I/AAAAAAAAA_k/r6kYp5erggI/s400/rng7ds.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361220829210426338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oglądasz seriale? Wkurza cię czekanie na jesienne, nowe sezony twoich ulubionych produkcji? Nie masz co oglądać w sezonie ogórkowym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A może nie oglądasz seriali? Nie lubisz czekania co tydzień na nędzne 45 minut nowej akcji? Wkurza cię sztucznie nadymana fabuła, ciągnąca się nierzadko przez 24 odcinki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli zaliczasz się do jednej z wyżej wymienionych grup, to polecam ci najnowsze dziecko BBC i HBO - czteroodcinkowy serial "House of Saddam". Ta mini seria to fabularny obraz życia jednego z kilku najsłynniejszych dyktatorów współczesnego świata. Rozpoczynający się w trakcie przewrotu, dzięki któremu Hussain został mianowany prezydentem Iraku, "House of Saddam" to czterogodzinna podróż w krainę, rządzącą się prawami prosto z książek Mario Puzo. Mafijne rozumienie lojalności i rodziny, brutalna rozprawa z wrogami rzeczywistymi, potencjalnymi i urojonymi, walki i wpływy w otoczeniu i wreszcie sylwetka samego Ojca Chrzestnego - prezydenta Iraku. Wszystko to umieszczone w centrum wydarzeń historycznych, wojny z Iranem, agresji na Kuwejt, przepychanek z obserwatorami ONZ, czy wreszcie drugiej wojny w Zatoce z czasów George'a W.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0vT0eqF3L4U&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0vT0eqF3L4U&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Serial jest krótki (to argument dla tych, którzy za serialami  nie przepadają), niemniej jednak zachowuje przy tym serialowe "smaczki" (pompatyczne zakończenia odcinków, sprawiające, że chcesz obejrzeć następny, krótki retrospekcje w czołówce), co na pewno spodoba się serialowym maniakom. Historia opowiedziana w filmie jest z pewnością podkoloryzowana, niemniej jednak opiera się w większości na faktach (czegóż innego wymagać od takich stacji jak BBC czy HBO). Obyczajowo - mafijno - wojenna mini seria, którą polecam każdemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Nie mam niestety żadnego piracko-złodziejskiego linku, którym mógłbym was uraczyć. Film jest jednak tak popularny, że zestaw "&lt;a href="http://www.utorrent.com/"&gt;µTorrent&lt;/a&gt;" + "&lt;a href="http://www.mininova.org/search/house%2Bsaddam/seeds"&gt;Mininova&lt;/a&gt;" + "&lt;a href="http://www.opensubtitles.org/pl/search/imdbid-936453/sublanguageid-pol"&gt;OpenSubtitles&lt;/a&gt;" powinien zadziałać bez problemów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8895723034712730859?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8895723034712730859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8895723034712730859' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8895723034712730859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8895723034712730859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/house-of-saddam.html' title='House of Saddam'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/Smbh8G-DO-I/AAAAAAAAA_k/r6kYp5erggI/s72-c/rng7ds.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-8724998396529273876</id><published>2009-07-21T11:37:00.005+02:00</published><updated>2009-07-21T12:03:56.118+02:00</updated><title type='text'>Boogie Brain - na pohybel</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku nie będzie dokładnej recenzji jak rok temu. W tym roku będą jedynie "shout-out'y", niczym we wkładkach do rapowych płyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Shout-out #1&lt;/span&gt; - Dla Roberta Owensa, za świetną zabawę za deckami, tańce i czarujący wokal na koniec.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Shout-out #2&lt;/span&gt; - Dla Inner City Dwellers, za rockowe pierdolnięcie i "Limp Bizkit festiwalu Boogie Brain"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Shout-out#3 &lt;/span&gt;- Dla Jurgena "von Jazzanova", za Michaela w środku setu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Shout-out #4&lt;/span&gt; - Dla Scratch Perverts, za podróż przez wszystkie znane mi gatunki muzyki elektronicznej, plus milion do tej pory mi nieznanych. Za dubstep, za drumy, za bassline'y, za Deadmau5'a, Daft Punk i Justice okraszone dźwiękami ze spiżarni Mr. Oizo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Shout-out #5&lt;/span&gt; - Dla Prosumera, Murata Tepeli i Elif Bicer, za Compostowe granie i house'owe wokale z najwyższej półeczki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Shout-out #6&lt;/span&gt; - Dla Dj Storm, za kopiące w dupę drumy, z małym minusem dla Mc Rage'a, za drażnienie publiczności fragmentem z "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8MJspL232c8"&gt;Pieces&lt;/a&gt;", tylko po to, żeby go nie zagrać :)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Shout-out #7&lt;/span&gt; - Dla Cokiego i jego sierżanta Pokes'a, za potężne basy, rozpierdalające amfiteatr w drobny mak, ze szczególnym uwzględnieniem numeru "Night", przy którym moja piękna prawie zabiła się na schodach.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;Specjalny &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;Grand Prix&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt; Shout-out&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;- Dla Roya Ayersa i jego niesamowitego zespołu, za energię, za popisy na garach, basie i saksofonie, za poczucie humoru, za dialog z publicznością, za urodziny klawi-saksofo-wokalisty, za "Everybody Loves The Sunshine" i za to, że na pohybel malkontentom dali show, a nie przyjechali odbębnić kilku numerów "bo publiczność była za wątła".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda oczywiście dała dupy niczym kwiat bułgarskiej autostrady przy wjeździe do Płoni, festiwal dorobił się nawet nowej nazwy "Boogie Rain". Nie udało mi się przez to posłuchać paru wykonawców, niemniej jednak to co udało mi się zobaczyć na żywo, zrekompensowało warunki pogodowe w stu procentach. Organizatorom życzę w przyszłym roku odpowiedniej aury i stale rosnącej liczby sprzedanych biletów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pohybel malkontentom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Oficjalne podsumowanie festiwalu można zobaczyć na poniższych stronach:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/news/59"&gt;Dzień 1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/news/61"&gt;Dzień 2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-8724998396529273876?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/8724998396529273876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=8724998396529273876' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8724998396529273876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/8724998396529273876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/boogie-brain-na-pohybel.html' title='Boogie Brain - na pohybel'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-5235675840238701674</id><published>2009-07-18T11:42:00.006+02:00</published><updated>2009-07-23T13:13:41.940+02:00</updated><title type='text'>Boogie Brain - Dzień 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SmGZWCoWsCI/AAAAAAAAA_c/k-N4P6Gvmsg/s1600-h/m_1d.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 67px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SmGZWCoWsCI/AAAAAAAAA_c/k-N4P6Gvmsg/s400/m_1d.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359733635489902626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;18.07 - Program:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;table style="font-weight: bold;" border="0" cellpadding="10" cellspacing="0" width="100%"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan="2" bg="" style="color: rgb(229, 229, 229);" align="center" valign="middle" height="100"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;    PARK KASPROWICZA (pomnik Trzech Orłów)&lt;br /&gt;MIEJSKI PIKNIK MUZYCZNY&lt;br /&gt;start: 13:00&lt;br /&gt;koniec: 19:30&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;   &lt;/tr&gt;   &lt;tr&gt;    &lt;td width="30"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;    &lt;td align="left" valign="middle" height="150"&gt;    &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/handytec,lk,4,ls,129.html"&gt;Handy.Tec: Skorutec, Offpop (Live Act)&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/marthaholtz,lk,4,ls,293.html"&gt;Marthaholtz&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/soulservice_dj_burn_reynolds,lk,4,ls,61.html"&gt;Soulservice (Dj Burn Reynolds)&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/kermit_soundsystem,lk,4,ls,128.html"&gt;Kermit Soundsystem (Olah &amp;amp; Agata)&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/falcon,lk,4,ls,131.html" title="info o artyście"&gt;Falcon&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/bad_karma,lk,4,ls,132.html"&gt;Bad Karma&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/sobota__dj_twister,lk,4,ls,133.html"&gt;Sobota (Premiera Solowej Płyty) &amp;amp; Dj Twister (Za Adapterami)&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/bloco_pomerania,lk,4,ls,134.html"&gt;Bloco Pomerania (Występ i Parada Pod Scenę Główną w Teatrze Letnim)&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;    &lt;/td&gt;   &lt;/tr&gt;   &lt;tr&gt;    &lt;td colspan="2" bg="" style="color: rgb(229, 229, 229);" align="center" valign="middle" height="80"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;    TEATR LETNI&lt;br /&gt;start: 20:00&lt;br /&gt;koniec: 4:00&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;   &lt;/tr&gt;   &lt;tr&gt;    &lt;td width="30"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;    &lt;td align="left" valign="middle" height="150"&gt;    &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/robert_busha_feat_eva_navrot,lk,4,ls,28.html"&gt;20:00 - Robert Busha feat. Eva Navrot&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/tymanski_yass_ensemble,lk,4,ls,29.html"&gt;21:00 - Tymański Yass Ensemble&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/prosumer__murat_tepeli_feat_elif_bicer,lk,4,ls,30.html"&gt;22:30 - Prosumer &amp;amp; Murat Tepeli feat. Elif Bicer&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/roy_ayers,lk,4,ls,31.html"&gt;00:00 - Roy Ayers&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/dj_storm__mc_rage,lk,4,ls,32.html"&gt;01:30 - Dj Storm &amp;amp; Mc Rage&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/coki__sgt_pokes,lk,4,ls,33.html"&gt;03:00 - Coki &amp;amp; Sgt Pokes&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;P.S.&lt;/span&gt; Scratch Perverts kompletnie pozamiatali w sobotę. Dawno nie słyszałem tak zróżnicowanego setu, który tak by się trzymał kupy i tak kopał dupę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;A deszczu się boją tylko fajfusy... :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-5235675840238701674?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/5235675840238701674/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=5235675840238701674' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5235675840238701674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/5235675840238701674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/boogie-brain-dzien-2.html' title='Boogie Brain - Dzień 2'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SmGZWCoWsCI/AAAAAAAAA_c/k-N4P6Gvmsg/s72-c/m_1d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-3568041148965544282</id><published>2009-07-17T08:48:00.005+02:00</published><updated>2009-07-17T08:53:46.677+02:00</updated><title type='text'>Boogie Brain - dzień pierwszy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SmAe1U_odeI/AAAAAAAAA_U/tNcHYS7B4Xk/s1600-h/m_1d.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 67px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SmAe1U_odeI/AAAAAAAAA_U/tNcHYS7B4Xk/s400/m_1d.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359317458088392162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;17.07. - Program:&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;        &lt;ul style="font-weight: bold;" class="kropki"&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/sabbia_ros__j_mazurkiewicz_live,lk,4,ls,23.html"&gt;20:00 - Sabbia (Ros) &amp;amp; J. Mazurkiewicz Live&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/eastwest_rockers,lk,4,ls,24.html"&gt;21:00 - Eastwest Rockers&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/inner_city_dwellers,lk,4,ls,26.html" title="info o artyście"&gt;22:30 - Robert Owens&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/inner_city_dwellers,lk,4,ls,26.html" title="info o artyście"&gt;00:00 - Inner City Dwellers&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/jazzanova,lk,4,ls,35.html"&gt;01:30 - Jazzanova&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/scratch_perverts,lk,4,ls,27.html"&gt;03:00 - Scratch Perverts&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Do zobaczenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-3568041148965544282?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/3568041148965544282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=3568041148965544282' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3568041148965544282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/3568041148965544282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/boogie-brain-dzien-pierwszy.html' title='Boogie Brain - dzień pierwszy'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SmAe1U_odeI/AAAAAAAAA_U/tNcHYS7B4Xk/s72-c/m_1d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-485535620373967062</id><published>2009-07-13T20:01:00.006+02:00</published><updated>2009-07-13T20:49:01.621+02:00</updated><title type='text'>Przepis</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś drogi czytelniku podzielę się z Tobą przepisem na danie "Dzień dobry bardzo". Na wstępie wyjaśnię tylko, że wszelkie podobieństwa z nazwą audycji, nadawanej w tej stacji radiowej, co to Jarosław by się wstydził w niej pracować, są zupełnie przypadkowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O poranku postaraj się o dużą porcję dobrej pogody. Dodaj do niej odrobinę wyspania i szczyptę buziaka na przebudzenie. W osobnej miseczce przygotuj  smaczne śniadanie i kroplę mobilizującego podekscytowania. Całość zmieszaj i odstaw na chwilę, żeby przeszła smakiem.  Kiedy poczujesz, że mieszanka jest już gotowa, dodaj dużą, soczystą porcję rozmowy o pracę, zakończonej sukcesem. Dopraw do smaku darmowym lunchem i spotkaniem z  piękną niewiastą. Całość zamarynuj w kinie, w międzyczasie oddając się dowolnym zajęciom. Po upływie  dwóch godzin wyjmij potrawę z kina i posyp z wierzchu miłym spacerem i dwoma listkami biletów na Boogie Brain.  Gotuj pod przykryciem, od czasu do czasu mówiąc napotkanym znajomym jak jest zajebiście.  Pod koniec  możesz dodać krótką wizytę i rozmowę u dobrych znajomych. Gotowe danie należy przyozdobić nową parą butów,  dostarczoną przez pocztowca do drzwi własnych i podawać bezpośrednio na uśmiechniętą twarz.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Smacznego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8605782025780328391-485535620373967062?l=korwytolubia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://korwytolubia.blogspot.com/feeds/485535620373967062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8605782025780328391&amp;postID=485535620373967062' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/485535620373967062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8605782025780328391/posts/default/485535620373967062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://korwytolubia.blogspot.com/2009/07/przepis.html' title='Przepis'/><author><name>owiec</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08469821055748245287</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/-4KDF4wb3Ipo/TXJYvgRS11I/AAAAAAAABc4/JmPEkN5Ldrs/s220/180453_10150095178348175_645453174_6318002_6002588_n.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8605782025780328391.post-7410074206974421543</id><published>2009-07-10T10:50:00.006+02:00</published><updated>2009-07-11T22:36:28.350+02:00</updated><title type='text'>Jazzioro Dąbie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SlcJGXPoTAI/AAAAAAAAA-0/lGkrJfyqq8Q/s1600-h/4600_b.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 306px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Xuo1ERXmdzg/SlcJGXPoTAI/AAAAAAAAA-0/lGkrJfyqq8Q/s400/4600_b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356760286703930370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Już jutro, o godzinie 23.00, odbędzie się jedyny w swoim rodzaju koncert pod nazwą "Jazz na betonowcu". Impreza ta jest jednym z kilku przedsięwzięć związanych z projektem Boogie Brain. Jak już pisałem, założeniem organizatorów festiwalu jest przede wszystkim promocja wybitnych niekomercyjnych artystów muzycznych, ale także stworzenie pod szyldem  "Boogie Brain" całorocznego cyklu imprez, koncertów i różnego rodzaju "eventów" (przepraszam za makaronizm :P), którego zwieńczeniem ma być coroczny, letni festiwal. W ramach cyklu zorganizowano już takie projekty, jak "&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/news/38"&gt;Chłopcy z Sorrento&lt;/a&gt;", "&lt;a href="http://www.boogiebrainfestival.pl/news/24"&gt;Active Minds&lt;/a&gt;", &lt;a href="http://www.boogiebrain.wszczecinie.pl/specjalne_wydanie_boogie_brain,15906,aktualnosci,newsy,0"&gt;imprezy w Ater Ego&lt;/a&gt; "rozgrzewające" publikę Boogie Brain, czy wsparcie medialne dla "&lt;a href="http://www.boogiebrainfestiva
